Najlepsza pasta z suszonych pomidorów i słonecznika


Po szalenie udanej Wystawie Produktów Regionalnych, podczas której moje roślinne pasty kanapkowe zrobiły prawdziwą furorę, Fundacja Natura Polska zaprosiła mnie na kolejne duże wydarzenie - Święto Lasu i Ochrony Klimatu w Żarach. Razem z rodzinną ekipą #przeplatanekolorami udało nam się stworzyć fantastyczną przestrzeń z warsztatami DIY (robiliśmy torby wielorazowe), panelem edukacyjnym na temat niemarnowania żywności (i konkretnymi przepisami - je także niebawem poznacie) oraz kuchnią roślinną - goście nie tylko mogli spróbować różnorodnych (wytrawnych i słodkich) wegańskich past, ale też nauczyli się podstaw ich przygotowywania.

Mimo ogromnych zapasów past i pieczywa, jakie przywieźliśmy - zniknęło absolutnie wszystko,  aż do ostatniego okruszka ;) Największym zainteresowaniem cieszyła się pasta z suszonych pomidorów i prażonego słonecznika i wcale się temu nie dziwię ;) Przepis, który udało mi się opracować metodą prób i błędów jest bardzo prosty, a przy tym fenomenalnie pyszny.

A jak wiadomo - dobrem należy się dzielić - dlatego od dziś każdy z Was będzie mógł przyrządzić taką pastę w domu.

Jednak zanim dojdziemy do przepisu, koniecznie muszę Wam coś powiedzieć...

Otóż... Bardzo możliwe, że części z Was po przygotowaniu własnej pasty może się wydawać, że choć podobny - to nie jest smak, jaki zapamiętaliście.

I możecie mieć rację ;)

Każda potrawa inaczej smakuje na powietrzu, każdy też z Was użyje minimalnie innych składników. Jeśli jednak będziecie się trzymać przepisu - na pewno uda się Wam stworzyć pyszną pastę, do której często i chętnie będziecie wracać :)


SKŁADNIKI:

5 kopiastych łyżek suszonych pomidorów - NIE Z ZALEWY! (zaraz wyjaśnię, dlaczego)

125 ml (1/2 szklanki) mieszanki oliwy z oliwek i dobrego oleju rzepakowego (pół na pół lub według uznania, warto jednak nie używać wyłącznie oliwy z oliwek, bo jej charakterystyczny smak finalnie mocno odmieni smak pasty)

dodatkowe 2 łyżki oleju rzepakowego

2 średnie ząbki czosnku

szklanka (250 ml) nasion słonecznika

1/2-1 łyżeczka soli (do smaku, jeśli używacie solonych suszonych pomidorów - soli potrzeba o wiele mniej)

1/3-1/2 łyżeczki chili

1/4 łyżeczki świeżo zmielonego pieprzu


SPOSÓB PRZYGOTOWANIA:

Zaczynamy od przygotowania suszonych pomidorów - wg mnie najlepszy smak pasty uzyskuje się używając "suchych" pomidorów, nigdy tych sprzedawanych w zalewie. Oczywiście, najlepsze są te własnoręcznie suszone, jednak mam świadomość, że niewielu z Was robi to samodzielnie. Kupując gotowe suszone pomidory - koniecznie czytajcie skład! Mogą być w nim wyłącznie pomidory i sól (i to nie więcej niż 10 % soli) - to jest gwarancja idealnego smaku:) Jeśli Wasze pomidory to duże kawałki - warto je nieco rozdrobnić.

Kopiasta łyżka, czyli taka, na którą nie zmieści się już nawet najmniejszy skrawek pomidora ;)

Pastę najlepiej przygotowywać w wysokim, szklanym naczyniu - litrowy słoik jest wprost idealny. Do słoika wrzucamy pomidory, chili, wlewamy olej i oliwę z oliwek, mieszamy i całość odstawiamy na 15-20 minut.

Obrane ząbki czosnku albo od razu dodajemy do pomidorów z oliwą, albo - i ten sposób preferuję - podprażamy je na łyżeczce oliwy ze szczyptą soli - do uzyskania złotego koloru - i dopiero wtedy mieszamy czosnek z pomidorami. Używając surowego czosnku - musicie liczyć się z ostrzejszym smakiem i bardziej wyczuwalną nutą czosnku, pastę będziecie musieli też szybciej zużyć i przechowywać ją w lodówce maksymalnie 2-3 dni. W przypadku prażonego czosnku - ten czas wydłuża się do tygodnia.

Kiedy pomidory kąpią się w oliwie, na patelni mieszamy 2 łyżki oleju z solą i pieprzem, wrzucamy słonecznik i prażymy, od czasu do czasu mieszając. Jeszcze gorący słonecznik przekładamy do słoika z pomidorami i całość blendujemy.

Często pytacie - czy najlepiej zmiksować wszystko na gładko?

To zależy od osobistych preferencji, jednak ja staram się, by w gotowej paście czasem trafił się kawałek pomidorka lub większy fragment prażonego słonecznika.

Przed przełożeniem pasty do mniejszych słoiczków, koniecznie spróbujcie, czy nie wymaga doprawienia - jeśli tak, dodajcie potrzebną ilość soli i chili, po czym całość dokładnie wymieszajcie.


Ciekawym urozmaiceniem tej pasty będzie dodanie w ostatniej fazie blendowania łyżki posiekanej świeżej bazylii i 1/2 łyżeczki posiekanego lubczyku (lub 1/4 łyżeczki suszonego).

Pasta najlepiej smakuje ze świeżym pieczywem, choć sprawdzi się też do chrupkiego pieczywa typu Wasa. Czasem lubię ją zjeść z grubymi plastrami pomidora malinowego - tak też jest pysznie ;)



























Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.