Jesienny wianek z wrzosów - idealny gadżet do sesji zdjęciowych.

Jesienny wianek z wrzosów - idealny gadżet do sesji zdjęciowych.

Uwielbiam pleść wianki - na wszelkie możliwe okazje i całkiem bez okazji ;) Całkiem prawdopodobne, że zawdzięczam to długim godzinom włóczenia się po wiejskich ścieżkach i łąkach, melancholijno-romantyczna natura też na pewno ma w tym swój udział.

Kiedy Kornelia poprosiła mnie o zrobienie dla niej jesiennego wianuszka (akurat trwała zabawa w Jesienną Królową;), postanowiłam poświęcić część moich wrzosów i wrzośćców, dekapitację zaliczyła też trzmielina. Powstał delikatny, ale szalenie uroczy wianuszek, który ma też ten plus, że ładnie się zasusza.

Wianki występują w kulturze ludowej niemal od zawsze - tradycyjnie noszone były przez dziewczynki i panny, stąd symbolizowały dziewictwo - zamążpójście oznaczało "utratę wianka", a młoda żona zamieniała go na czepiec.

Współcześnie możemy mówić o swoistej dezaktualizacji tej symboliki, choć popularność wianków nie maleje - bardzo często pojawiają się chociażby podczas sesji zdjęciowych. Te zamawiane w modnych kwiaciarniach czy u popularnych florystów potrafią być bardzo drogie, warto więc pokusić się o stworzenie własnego - to naprawdę proste :)

CZEGO POTRZEBUJEMY DO WYKONANIA JESIENNEGO WIANKA?

gałązki wrzosów i/lub wrzośćców
gałązki trzmieliny (ewentualnie bukszpanu)
cienki drucik florystyczny
nożyczki

Jak zawsze - zaczynamy od przygotowania miejsca do pracy. Wrzosy mogą się trochę obsypywać, więc najlepiej wybrać miejsce, które łatwo będzie sprzątnąć.

Na początku przygotowujemy gałązki, z których stworzymy nasz wianek - powinny mieć długość około 6-12 centymetrów i niezdrewniałe końcówki:


W przypadku trzmieliny możemy pociąć gałązki na mniejsze kawałki - każdy powinien mieć 5-8 listków:

Drucik florystyczny kupicie w większości kwiaciarni i hurtowni z dekoracjami, sama najczęściej używam czarnego, choć zielony też będzie dobry :)

Gałązki układamy kolejno jedna za drugą i co około 1,5 cm okręcamy ciasno drucikiem:



Obwód dopasowujemy do wielkości głowy osoby, dla której przeznaczony jest wianek. Możemy też stworzyć wianek na opasce, zakończony wstążkami/gumką - wtedy jego rozmiar będzie uniwersalny - jak to zrobić, wyjaśniam we wpisie JAK ZROBIĆ WIANEK Z ŻYWYCH KWIATÓW.

Kiedy uzyskamy pożądany rozmiar - końcówki chowamy pod początkowy fragment wianka i całość okręcamy bardzo mocno drucikiem.

I gotowe:)

Prawda, że proste? ;)

Jak Wam się podoba?

Wspominałam Wam wyżej o bałaganie, jakiego można narobić przy pracy z wrzosami czy wrzośćcami - niestety mają tendencję do obsypywania się, czemu nie należy się szczególnie dziwić, bo to raczej rośliny zewnętrzne i w domach ciężko utrzymać je przy życiu. Można jednak nawet tym obsypanym kwiatkom dać drugie życie ;) Jak? Tworząc z nich niebanalne dekoracje - tu po instrukcję odsyłam Was do Kasi z KlinikaDIY :) Moje serce podbił zwłaszcza lampion :)





Lampion z patyczków do lodów.

Lampion z patyczków do lodów.

Jako posiadaczka własnego sklepu - mam tym samym niekończące się źródło.. patyczków do lodów ;) W sezonie kominkowym większość z nich wykorzystujemy jako podpałkę, jednak zawsze sporo zostaje. Bardzo szybko odkryłam, że są świetnym materiałem do ciekawych projektów DIY - mój ulubiony to półeczka z tamborków i patyczków :)

Tym razem w głowie miałam nie tyle przeznaczenie, co formę, jaką chciałabym uzyskać. Pierwotnie myślałam o abażurze lampy wiszącej, okazało się jednak, że przy takiej ilości patyczków, całość jest zbyt ciężka - albo użyty przeze mnie klej na gorąco - za słaby. Nauczona tym doświadczeniem, zamierzam zabrać się do tego trochę inaczej, a tymczasem powstał projekt wielofunkcyjny - odnalazł się zarówno w roli lampionu, jak i osłonki na doniczkę.

CZEGO POTRZEBUJEMY?

PATYCZKI DO LODÓW - w dużej ilości (warto spytać w swoim sklepie spożywczym;)

KLEJ - użyłam kleju na gorąco i uważam, że to błąd, znacznie lepiej sprawdzi się typowy klej do drewna (po wyschnięciu będzie niewidoczny, nie utworzy grubej, nieestetycznej warstwy, jest też mocniejszy)

ewentualnie FARBA/LAKIER W SPRAYU

Sklejanie kwadratów z patyczków będzie o wiele łatwiejsze, gdy pomożemy sobie... kartką papieru - wystarczy narysować na niej kwadrat ;)





Ilość kwadratów, jakie musimy wykonać, zależy wyłącznie od zaplanowanej wysokości lampionu - sama potrzebowałam ich sporo:

Kiedy nasze kwadraty są już gotowe, robimy przymiarkę i ustalamy, w jaki sposób będziemy je układać i sklejać:

Pamietajmy, by na każdym kwadracie klej nałożyć dokładnie (no, prawie;) w tym samym miejscu:

Dość mocno dociskamy miejsca klejenia, kolejny kwadrat przyklejamy, gdy klej w poprzednim zwiąże:


Jeśli zdecydujecie się na klej na gorąco i późniejsze malowanie - postarajcie się usunąć jak najwięcej zaschniętych nitek kleju - niestety farba wydobędzie wszystkie niedoskonałości.


Na spodzie doklejamy podstawę z patyczków, na tym zdjęciu dość dobrze ją widać:

Kiedy osiągniemy pożądaną wysokość lampionu, możemy go pomalować. Zdecydowanie najlepszym wyborem jest tu farba w sprayu. po nałożeniu farby i odczekaniu, aż wyschnie - obróćcie lampion do góry nogami - znajdziecie tam sporo miejsc, w które farba nie dotarła, warto więc położyć drugą warstwę.

Ciężko powiedzieć, która wersja podoba mi się bardziej...

Ideałem byłaby bejca w sprayu (znacie taki wynalazek?) i kolor palisandru, ale taki lampion w kolorze naturalnego drewna też ma sporo uroku:
Mam w sobie wystarczającą zdolność do samokrytycyzmu i drażnią mnie te miejsca z zaschniętym klejem na gorąco, ale pozwala mi to z czystym sumieniem Was ostrzec - zastanówcie się dobrze, zanim pójdziecie ta drogą ;) Z klejem do drewna praca potrwa trochę dłużej, ale efekt będzie lepszy.

Ponieważ lampion jest drewniany, dla bezpieczeństwa nie wkładajcie świecy bezpośrednio do niego - o wiele lepszym i o niebo bezpieczniejszym rozwiązaniem jest użycie szklanej osłonki, np. szklanki bądź słoika.


U mnie wygrała opcja wykorzystania lampionu jako niebanalnej osłonki na doniczkę, a w jakiej roli Wy byście go widzieli?

Jak nadać dużą paczkę, czyli krótki poradnik dla nerwowych ;)

Jak nadać dużą paczkę, czyli krótki poradnik dla nerwowych ;)

Zdarzyła Wam się kiedyś sytuacja, w której musieliście - KONIECZNIE! - nadać - najlepiej JUZ! TERAZ! NATYCHMIAST! - dużą/pilną/niewymiarową paczkę?

Bo w serwisie z ogłoszeniami znaleźliście wymarzoną lampę art deco, stan idealny, a sprzedawca stawia sprawę jasno - musi się jej pozbyć najlepiej do jutra, inni chętni czekają, a marzyliście o niej od dawna i jeszcze w tej cenie? Bajka nie okazja!

Albo inaczej - jesteście świeżo po weselu, ale na nic zdała się delikatna sugestia "młoda para pięknie prosi, by w kopertę włożyć grosik" i teraz macie trzy tostery, elektryczny grill na pół kuchni, dwa ekspresy do kawy i kilka serwisów, a wszystko to w trakcie remontowego armagedonu w Waszym M1. Wiecie, że raczej nieprędko gościć będziecie ofiarodawców, decyzja podjęta, znaleźliście  nawet kupców, ale peszek - większość z drugiego końca Polski i muszą je mieć na wczoraj? W kopertę nie wejdą...

Może też być bardziej prozaicznie - siostra/bratowa/ciocia/kuzynka  potrzebuje roweru - na kilka godzin, na tydzień, a może na moment, bo rowerzystka z niej żadna, ale ślubny fotograf ma niesamowitą wizję artystyczną i bez roweru się nie obejdzie? Kupić nowy - nie warto. Wypożyczyć - nie znalazła w tym stylu. A Ty go masz i chętnie pożyczysz, ale nie potrafisz go magicznie teleportować, choć to tylko i aż 140 kilometrów...

Znacie moją miłość do staroci - często objawia się polowaniem na okazje w klamociarni albo na giełdzie. Staram się ograniczać, ostatnio często wracam z niczym, bo za cel poszukiwań obrałam wyłącznie drewniane figurki dzikich zwierząt. Jednak musiałam do tego dojrzeć i jeszcze 2-3 lata temu byłam w stanie kupić wszystko, co wpadło mi w oko. Niestety, doszłam do punktu, w którym mam wszystkiego za dużo i zaczęłam się części rzeczy pozbywać - czasem wysyłając je wiele kilometrów od domu. Zmusiło mnie to do szukania sposobów na wysyłkę paczek o różnych rozmiarach i kształtach. Tak właśnie trafiłam w sieci na serwis Furgonetka.pl

Furgonetka.pl to platforma, dzięki której możemy szybko, łatwo i co ważne, zwłaszcza przy większej liczbie paczek - tanio - nadać zarówno przesyłki zarówno krajowe, jak i międzynarodowe.  Do dyspozycji jest dziesięć dużych firm kurierskich, przejrzysty cennik i kalkulator, który umożliwia wybranie dodatkowych usług, jak chociażby doręczenie paczki przed określona godziną czy w sobotę. Co ciekawe - większość przesyłek wyślemy znacznie taniej, niż zamawiając kuriera z danej firmy bezpośrednio.

O ile z pakowaniem standardowych paczek nie mam najmniejszych problemów, ostatnio przyszło mi wysłać... rower. Tak, tak, kochani, choć mogłoby się wydawać inaczej, to wcale nie wydumana sytuacja. Moja (przez miesiąc jeszcze przyszła) bratowa potrzebowała roweru na integracyjny wypad ze znajomymi z pracy - najlepiej wygodnej damki, a przy tym na tyle stylowej, żeby wstydu nie było;) Mój rower idealnie pasował do tej roli, a choć wiedzieliśmy, że nie będzie problemu z przewiezieniem go później do Gorzowa, musieliśmy znaleźć sposób na dostarczenie go do Poznania. Myśl najbardziej oczywista - wysłać kurierem. Pytanie tylko - jak?

Nie wierzę, że istnieją rzeczy niemożliwe, raczej przyjmuje do wiadomości, że część jest po prostu trudniejsza od innych;) Jednak finalnie wysyłka roweru kurierem wcale nie okazała się skomplikowana :)

Co prawda nie mieliśmy już kartonów, w których dostarczono nasze rowery po zakupie, ale dostaliśmy jeden bez problemu w pobliskim sklepie rowerowym - za piękny uśmiech i dziękuję;) 

Karton był wystarczająco duży, by wystarczający okazał się demontaż tylko jednego koła, kosza na zakupy i kierownicy. Dodatkowo odkręciliśmy (no dobrze, Marcin odkręcił;) pedały. Rozważaliśmy demontaż siodełka, ale tak idealnie wpasowało się w karton, że stanowiło jego dodatkowe zabezpieczenie przed zgnieceniem.

Wszystkie odkręcone elementy owinęliśmy folią bąbelkową i umieściliśmy w wolnych przestrzeniach między ramą, a kartonem. Śrubki i podkładki trafiły do podpisanych woreczków strunowych. Z kół częściowo spuściliśmy powietrze, by zapobiec przypadkowemu przebiciu. Mimo wszystko w kartonie pozostało nieco wolnego miejsca i było ryzyko, że niektóre elementy będą się przesuwały - poradziliśmy z tym sobie dzięki zgniecionym arkuszom grubego papieru pakowego i pustym, ale zakręconym butelkom po wodzie mineralnej. Sam karton chciałam zamknąć używając takera, jednak obawiałam się o przypadkowe uszkodzenie roweru, musiało więc wystarczyć kilka warstw folii pakowej.

Warto pamiętać o oznaczeniu paczki góra-dół i zapewnieniu uchwytów do łatwiejszego przenoszenia.


I choć miałam świadomość, że naprawdę dobrze zabezpieczyliśmy paczkę, muszę się przyznać, że jakieś obawy miałam. Na szczęście rower już na drugi dzień był na miejscu, a cała przyjemność kosztowała nieco ponad 120 zł - przy koszcie wypożyczenia roweru na miejscu (konieczne byłoby wypożyczenie na 5-6 dni) na poziomie 40 zł za dobę, wysyłka wyszła taniej. I wszyscy byli zadowoleni! A wycieczka się udała:)



Nauczona tym doświadczeniem, teraz już na pewno nie będę obawiała się wysyłek bibelotów, obrazów czy małych mebli - dotąd kilku z nich - przede wszystkim kolekcji starych metalowych kwietników - nawet nie wystawiałam na sprzedaż, sądząc, że w razie zainteresowania kogoś spoza miasta, będę musiała odmówić, bo nie odważę się podjąć przygotowania ich do wysyłki.

A jakie Wy macie doświadczenia z wysyłkami ponadgabarytowych paczek? 

Macie swoje sprawdzone sposoby?

Koniecznie się nimi pochwalcie!














Domowy ogród wertykalny - zrób to sam!

Domowy ogród wertykalny - zrób to sam!

O domowym ogrodzie wertykalnym, czyli ścianie pokrytej roślinami,  marzyłam od co najmniej dwóch lat. Rok temu stworzyłam nawet jego miniaturową wersję z rojnikami w roli głównej - już ona mnie urzekła, ale wiedziałam, że chcę czegoś więcej.

Pierwotnie zastanawiałam się nad instalacją zamontowaną w jednym miejscu na stałe. Niestety w całym domu mamy tylko dwie odpowiednie - przede wszystkim z powodu oświetlenia -  do tego ściany - jednak  tylko w teorii, ponieważ obie znajdują się zbyt blisko kominka, by jakiekolwiek rośliny przeżyły tam okres jesienno-zimowy.

Na jakiś czas porzuciłam więc ten pomysł, jednak od wiosny cyklicznie do mnie wracał. Marcin zadeklarował, że pomoże mi przy realizacji, ale pod warunkiem, że stworzę projekt i instrukcję jego wykonania ;)

Inspiracją stała się drewniana skrzynia z drewna z odzysku - przez długi czas pełniła funkcję kwietnika, jednak wraz z rozrastaniem się naszej roślinnej dżungli - okazała się niewystarczająca, mieściła bowiem tylko trzy donice - a to dla mnie zdecydowanie za mało ;) Zamiast ją jednak wyrzucić - postanowiłam uczynić z niej bazę mojego upragnionego projektu.

I tak właśnie zrodził się pomysł na ogród wertykalny w formie... mobilnej ściany :) Zapewne nie zrealizowalibyśmy go zbyt szybko, gdyby nie wyzwanie w postaci akcji #MyRyobi, w ramach których mieliśmy przetestować możliwości narzędzia wielofunkcyjnego R18MT. A że kochamy wyzwania, długo się nie zastanawialiśmy.

Problemem, który należało w pierwszej kolejności rozwiązać, był sposób zamocowania doniczek i takie zaprojektowanie całości, by zachowała stabilność pomimo stosunkowo dużej wysokości, sporej wagi i możliwości przestawiania jej z miejsca na miejsce.


DOMOWY OGRÓD WERTYKALNY KROK PO KROKU 

1. Zdecyduj, czy Twój ogród ma być instalacja statyczną czy mobilną.

Jeśli dysponujesz ścianą w pobliżu okna o orientacji południowo-zachodniej lub zachodniej - rozważ, czy nie będzie ona idealnym miejscem do stworzenia Twojego ogrodu. Jeśli zdecydujesz się na montaż ogrodu bezpośrednio na ścianie, koniecznie pamiętaj o odpowiednim jej zabezpieczeniu przed wilgocią - w tej roli sprawdzą się płytki, naturalny kamień dekoracyjny lub gruba folia pvc.


Jeśli nie posiadasz odpowiedniej ściany - nic straconego, możesz mieć ścianę mobilną, która przestawisz gdzie zechcesz i kiedy zechcesz:)


2. Określ pożądane wymiary swojej ściany.

Możesz je uzależnić od konkretnego miejsca, w którym spodziewasz się najczęściej stawiać swoją ściankę lub pokusić się o określenie, jaki rozmiar będzie dla Ciebie najbardziej uniwersalny i w przyszłości nie będzie Cię ograniczał.

U nas wymiary to 60 x 200 cm - o szerokości zdecydował rozmiar wspomnianej wyżej skrzyni, w przypadku wysokości - zależało mi na jak największej, ale takiej, by ścianka mogła swobodnie przejeżdżać przez portal łączący kuchnię i salon.


3. Zdecyduj, jaki system mocowania doniczek wybierzesz.

Możesz zrobić małe półeczki, na których postawisz doniczki, zamontować haki, na których zawiesisz doniczki w makramowych kwietnikach albo skorzystać z rozwiązania wybranego przez nas - gotowych modułów Pixel Garden, z których każdy mieści dwie doniczki.


Każdy moduł ma u nas wysokość 19 cm i posiada dwie wyjmowane doniczki (z odpływem) o średnicy 14 cm (są tez mniejsze, o średnicy 9 cm).

W przypadku wybrania tego rozwiązania możliwe jest zamontowanie automatycznego systemu nawadniania - na razie się na niego nie zdecydowaliśmy, ponieważ zamiast klasycznego ułożenia modułów jeden na drugimi - wybraliśmy opcję montażu w formie szachownicy i bałam się o estetykę. Na razie podlewanie nie sprawia problemów, więc wstrzymaliśmy się z decyzją, czy go zakupić.


4. Zaopatrz się w deski, miarkę i wkręty, chwyć w dłoń narzędzia i bierz się do pracy ;)

MATERIAŁY DO BUDOWY MOBILNEJ ŚCIANY:

Poniżej przedstawię Wam listę użytych przez nas materiałów - jeśli poczujecie się zainspirowani, powinna być dla Was dobrym punktem odniesienia.

skrzynia drewniana o wymiarach ok. 60 x 40 cm
8 x deska sosnowa o wymiarach 94 mm x 2200 mm
1 x deska sosnowa o wymiarach 140 mm x 600 mm
1 deska sosnowa o wymiarach 75 mm x 2200 mm
3 x kantówka sosnowa o wymiarach 20 x 30 x 600 mm
wkręty do drewna
impregnat do drewna w kolorze palisandru
kółka obracające się o 360 stopni - 4 szt.


Potrzebne narzędzia:

narzędzie wielofunkcyjne Ryobi ONE+ R18MT 
miarka
ołówek/marker
wkrętarka
poziomnica
ukośnica Ryobi ONE+ EMS190DCL - nie jest niezbędna, z cięciem drewna (jak również metalu, plastiku czy płyt g-k ;) w zupełności poradzi sobie R18MT, jednak była nam potrzebna jeszcze przy trzech innych projektach, zatem zdecydowaliśmy się na zakup i natychmiastowe jej przetestowanie.

Budowanie konstrukcji zaczynamy od narożników - za pomocą wkrętów do drewna przykręcamy do skrzyni deski (94 x 2200 mm):


Kolejne deski przykręcamy kierując się od narożników ku środkowi - właśnie w środek idealnie wpasowała się u nas węższa deska - o szerokości 75 mm

W przypadku tanich desek sosnowych, na które się zdecydowaliśmy, wysoce prawdopodobne jest, że nie będą idealnie proste. Problem ten rozwiążą poprzeczne deski. Pierwszą przykręciliśmy na górze, by łatwiej było dokładnie wymierzyć położenie pozostałych - później ten fragment został odcięty.

Tu dobrze widać te nierówności:

Długość wkrętów koniecznie dopasujmy do grubości używanych przez nas desek:

Z cienkich kantówek powstały wzmocnienia w tylnej części naszej ścianki:


Tu przy docinaniu idealnie sprawdziło się narzędzie R18MT:

Grubsze deski minimalnie łatwiej tnie się ukośnicą, ale o niej opowiem Wam innym razem;)

Wybierając kółka - postawcie na jakość - najlepsze będą te obracające się o 360 stopni, z metalowa konstrukcja i gumowym kółkiem - plastik nie jest tu dobrym rozwiązaniem.

Tak prezentowała się nasza skręcona ścianka jeszcze przed obcięciem i wyrównaniem górnej części:

Tak natomiast wygląda cała konstrukcja z tyłu:


Po obcięciu i wyrównaniu górnej części montujemy ostatnią, najszerszą deskę, która dodatkowo stabilizuje całość. Kolejną czynnością jest szlifowanie - ruchoma głowica i trójkątny kształt tarczy szlifującej sprawiają, że praca przebiega bezproblemowo nawet w trudno dostępnych miejscach, takich jak narożniki: 



Po szlifowaniu przyszła pora na dopasowanie i montaż paneli z doniczkami. Ponieważ zrezygnowaliśmy z ich standardowego ułożenia jeden panek na drugim - postanowiliśmy odciąć końcówki służące do spasowania ich w takim ułożeniu - R18MT świetnie poradziło sobie również z cięciem grubego plastiku:

Panele montowaliśmy na wzór szachownicy - nie chciałam, by rośliny rosły zbyt gęsto i by konieczne było ich częste przycinanie.


Panele posiadają odpowiednie otwory pod wkręty, dla pewności zastosowaliśmy pod nie podkładki - poniżej próba generalna, później każdy panel został przykręcony trzeba wkrętami.

Tu uzyskałam potwierdzenie, że taki układ świetnie się sprawdzi, zatem Marcin mógł odkręcić panele i zaimpregnować ściankę - użyliśmy impregnatu Sadolin w kolorze palisander.

Delikatne szlifowanie po pierwszej warstwie pozwoliło uzyskać efekt starego drewna:


Na koniec przykręciliśmy z powrotem panele i mogłam przystąpić do najprzyjemniejszej części, czyli...

...posadzenia roślin:)

Na koniec krótkie podsumowanie projektu - ścianka wbrew pozorom jest bardzo stabilna. Montaż paneli z doniczkami i roślinami po jej wewnętrznej stronie zmienił punkt ciężkości, więc nie ma obawy, że się przewróci. Dodatkowym stabilizatorem są dwie duże donice - z szeflerą i fikusem - stojące bezpośrednio w skrzyni.

Budowa tego typu drewnianej ściany nie wymaga posiadania skomplikowanych narzędzi - decydując się na R18MT, jesteśmy w stanie zastąpić nim szlifierkę, wyrzynarkę i ukośnicę.

Wytrzymały akumulator - będący sercem systemu Ryobi ONE+ - pasuje do ponad 100 narzędzi tej marki, pozwala też na długą pracę bez potrzeby ponownego ładowania, a tym samym świetnie sprawdzi się w ogrodzie czy na działce - wszędzie tam, gdzie nie chcemy być uzależnieni od kabla.

Wygodnie zaprojektowany uchwyt, ruchoma głowica, którą możemy ustawić w pięciu różnych pozycjach oraz sześć poziomów prędkości czyni z R18MT idealne narzędzie dla każdego majsterkowicza - zarówno rozpoczynającego swoją przygodę z DIY amatora, jak i bardziej zaawansowanego pasjonata.

Całość jest solidna, ale jednocześnie dość lekka, wymiana końcówek nie nastręcza trudności, a dołączone do zestawu arkusze ścierne miło zaskoczyły mnie swoja żywotnością. Zdecydowanie jest to sprzęt, którego nie powinno zabraknąć w żadnej domowej pracowni bądź warsztacie:)

Mam nadzieję, że nasza ścianka posłuży Wam za inspirację do tworzenia własnych projektów. W razie jakichkolwiek wątpliwości - nie wahajcie się pytać. 

Po pokazaniu efektu końcowego na Facebooku i Instagramie - zasypaliście nas polubieniami, komentarzami i pytaniami - na te odnośnie konstrukcji i użytych narzędzi - myślę, że udało mi się dziś odpowiedzieć. Wiem jednak, że wielu z Was zastanawia się, jakie rośliny najlepiej sprawdzą się w takiej aranżacji albo jak radzić sobie z podlewaniem. Gdybym miała to wszystko dziś opisać, wyszedłby tasiemiec, a nie post ;) Jednak bez obaw - przygotowałam dla Was kolejny post, w którym opowiem - jeszcze w tym tygodniu ;) - o roślinach, które sprawdza się w wertykalnym ogrodzie oraz o sposobach jego pielęgnacji, by cieszył oczy latami.

Tymczasem jestem ciekawa, kto z Was zdoła rozpoznać jak najwięcej odmian :)