Domowa uprawa szeflery. + Pastele - narysuj sobie plakat.

Sądząc po ilości wyświetleń - wyjątkowo spodobał się Wam post o domowej uprawie monstery (albo to akwarelowy plakat DIY jest tak urzekający ;) Zamierzam więc kontynuować cykl o roślinach doniczkowych - wciąż przybywa nam nowych i niebawem będziemy mieszkać w prawdziwej miejskiej dżungli.

Dziś pora na kolejną efektowną, ale niezwykle łatwą w uprawie roślinę, mianowicie szeflerę drzewkowatą


SZEFLERA DRZEWKOWATA


KRÓTKA CHARAKTERYSTYKA

W naturalnym środowisku szeflera jest dorastającym do 3 metrów drzewem, w mieszkaniach natomiast dorasta do 130-160 cm. Ma charakterystyczne liście - każdy składa się z dziewięciu mniejszych palczastych listków. Występują odmiany o liściach jednolicie ciemnozielonych lub z jasnymi przebarwieniami - te podobają mi się zdecydowanie bardziej. 


SZEFLERA - STANOWISKO

Właściwe dla szeflery jest stanowisko od jasnego aż po półcieniste. Nadmiar słońca sprawia, że nowowyrastające liście są coraz mniejsze i jaśniejsze, a dotychczasowe - zaczynają najpierw mocno blednąć, a następnie żółknąć. Z kolei stanowisko zbyt ciemne skutkuje opadaniem liści. Odmiany nakrapiane potrzebują więcej światła - na zdjęciu powyżej widzicie, że liście wyglądają na lekko oklapłe- to efekt tygodnia z silnym zachmurzeniem w bardzo jasnym na co dzień salonie. 

Szeflera - ze względu na zdolność pochłaniania zanieczyszczeń z powietrza - nadaje się do uprawy w sypialniach. Ponieważ łatwo ją formować, a skarłowaciałe listki wyglądają nader pięknie - często bywa uprawiana jako bonsai. Jako że dość dobrze znosi przejściowe przesuszenie (gorzej z przelaniem), warto rozważyć niskobudżetowy zakup w markecie. Nie przeszkadza jej zadymienie, więc sprawdzi się także w domach palaczy.

TEMPERATURA

Podobnie, jak w przypadku większości roślin, optymalna temperatura to 18-25 stopni. Zimą musimy umożliwić jej prawidłowy przebieg procesu wegetacji i przenieść ją do pomieszczenia o temperaturze poniżej 18 stopni, ale wyższej niż 12-14 stopni - w zbyt chłodnym miejscu zacznie gubić liście. 



PODLEWANIE I NAWOŻENIE

Szeflera lubi podłoże stale wilgotne, ale nie mokre, dlatego optymalne podlewanie w okresie wiosna-jesień to 2-3 razy w tygodniu niewielką ilością wody i ograniczenie podlewania zimą (raz w tygodniu). Przy przesuszeniu może pojawić się pęcherzykowatość liści, w efekcie prowadząca do ich opadania. Przelanie zwykle skutkuje szybkim gniciem korzeni i łodygi. 

Szeflera lubi zraszanie liści, miękką odstaną wodą - czym cieplejsze pomieszczenia i o niższej wilgotności powietrza, tym częściej, nawet co drugi dzień. Liście wymagają regularnego oczyszczania z kurzu - wilgotną bawełnianą szmatką lub np. płatkami kosmetycznymi. Raz na 2-3 miesiące można użyć nabłyszczacza- oprócz walorów estetycznych, częściowo zapobiega też osadzaniu brudu na liściach. 

W okresie wiosna-lato szeflera wymaga wsparcia w postaci nawozu wieloskładnikowego - dwa razy w miesiącu. Od pewnego czasu używam do wszystkich kwiatów (i chwalę go sobie) Nawozu płynnego do roślin zielonych marki Ziemowit - w proporcji mniejszej niż zalecana, mianowicie 15 ml (nakrętka) na 5 l wody. Zimą wystarczy nawożenie raz na 5-6 tygodni.



PRZESADZANIE I PRZYCINANIE

Młode rośliny przesadzamy w lutym-kwietniu co 2 lata, w momencie, gdy korzenie (górą i poprzez otwory drenażowe) zaczynają wydostawać się na zewnątrz. Gdy roślina osiągnie wysokość 70-80 cm, umieszczamy ja w docelowej doniczce i co roku wymieniamy tylko wierzchnią warstwę ziemi - nie więcej niż 3-4 cm, pamiętając, by przykryć nią dokładnie wszystkie korzenie. 

Szeflera ma duże przyrosty roczne, w sprzyjających warunkach nawet do 30 cm rocznie. By jednak zachowała ładny kształt i gęstość, warto ją wiosną przycinać poprzez obcięcie pędów wierzchołkowych.



ROZMNAŻANIE

Nigdy nie próbowałam rozmnażania jakiejkolwiek rośliny przez odkłady powietrzne i okładanie wilgotnym mchem, więc nie będę udawać eksperta, jednak w przypadku szeflery (ponoć) świetnie się sprawdza. Znana mi metoda to ukorzenianie pędów wierzchołkowych (najlepiej tych odciętych podczas przycinania szeflery) - powinny mieć 3-5 liści. Wsadzamy je bezpośrednio do doniczki z wilgotną ziemią - może być uniwersalna kwiatowa, z warstwą drenażu na spodzie - i całość okrywamy folią. Po około miesiącu można ją usunąć, a roślina jest już ładnie ukorzeniona. 





CHOROBY I SZKODNIKI

Szeflerę mogą atakować zarówno bakterie, jak i grzyby czy pasożyty (przędziorki, tarczniki). W przypadku tych pierwszych za niepokojący objaw należy uznać nagłe pojawienie się małych, ale szybko powiększających się plamek- najpierw brązowych, z czasem czarnych. Zaatakowane liście masowo opadają. Obecność grzybów także objawi się plamami - brązowymi z żółtymi otoczkami, błyskawicznie pojawiającymi się na wszystkich liściach. Najczęściej jest skutkiem przelania rośliny lub nadmiernej wilgotności pomieszczenia, w którym znajduje się roślina. Suche powietrze i wysokie temperatury to natomiast sprzyjające warunki dla przędziorków - to niewielkie, acz widoczne okiem czerwone roztocza, żerujące na spodzie liści - podobnie jak brązowe tarczniki wysysają sok z liści, które bledną, żółkną, a w końcu stają się cienkie jak pajęczyna i opadają.

Z bakteriami walczymy miedzianemna grzyby pomoże środek grzybobójczy dla zielonych roślin doniczkowych. W przypadku przędziorków, jeśli nie doszło jeszcze do zainfekowania całej rośliny, może pomóc przemywanie wacikiem namoczonym w wodzie z delikatnym mydłem lub płynem do naczyń (polecam Ludwik miętowy). Na cięższe przypadki (u większości roślin domowych) pomoże Envidor.


Tymczasem mam dla Was kolejne roślinne DIY. Ponieważ tak bardzo spodobał się Wam mój akwarelowy plakat z monsterą - dziś pokażę, jak łatwo możecie narysować swój własny pastelami.

Wieki temu przez dwa lata chodziłam na zajęci plastyczne, ale głównie rysowałam - ołówkiem i węglem, fascynował mnie tez gwasz. Do czego zmierzam? Nie jestem ekspertem - zawsze w takiej sytuacji się do tego przyznaję- i o wielu technikach nie mam wystarczającej wiedzy, by próbować uczyć Was. Jednak czasem nie wiedza jest najważniejsza, a pewne braki nie powinny nikogo powstrzymywać przed czerpaniem radości z tworzenia:)

To co?
Zaczynamy?

Dzisiejszy post sponsoruje moja niezgrabność i odłamanie jednego z liści podczas ich mycia. Nie wyrzuciłam, tylko odrysowałam - na kartce z bloku akwarelowego, jasnozieloną ołówkową kredką. 

Czym kredka bardziej miękka, tym lepiej - ładniej przykryją ją pastele. Delikatnie zaznaczyłam też żyłki na liściach.

Kontury, zagłębienia i łodygę obrysowałam najciemniejszym odcieniem zieleni...

Resztę konturu wypełniamy różnymi odcieniami zieleni i żółtego, starając się odwzorować nakrapiane wzory z liścia. Ponieważ Kornelka dzielnie mi pomagała (ze smarowaniem paluszkami po rysunku włącznie) , obszar wokół liścia musiałam lekko wycieniować dla ukrycia odcisków ;)

Próba z plakatem na ścianie - na razie bez odpowiedniej ramki-  wypadła na tyle pomyślnie, że tworzą się kolejne, właśnie z takim przeznaczeniem.

Jestem też zachwycona ramkami Godvin z Jyska - sami przyznajcie, że liście paproci świetnie się w niej prezentują. Dostępne są także w kolorze złotym - tu także kusi mnie zakup:)

Tymczasem zostawiam Was z orzeźwiającą kawą i zapowiedzią jednego z wakacyjnych postów.

Życzę Wam wspaniałego tygodnia:)

You May Also Like

11 komentarze

  1. Zazdroszczę tej miejskiej dżungli, bo ja serio-serio nie mogę się niczego dochować :/ pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj widze, że pozytywnie szalejesz z roślinami;) Świetnie się prezentują! Kurcze...ta ramka jest rewelacyjna! Sprawie sobie taką!

    OdpowiedzUsuń
  3. Moja szeflera rosnąc w mocno nasłonecznionym mieszkaniu nie dawała rady, była praktycznie łysa :( natomiast obecnie stoi w bardziej cienistym kącie i zdecydowanie jej to służy :)
    Przy rozmnażaniu nie nakrywałam folią, tylko obcięte wierzchołki wkładałam do słoika z wodą i po wypuszczeniu korzonków wsadzałam do ziemi :)
    Ucieszyła mnie informacja, że zbiera zanieczyszczenia z powietrza :) Bardzo lubię takie funkcjonalne rośliny :) Dodatkowo jest dekoracyjna więc stoją teraz u mnie trzy egzemplarze - matka i młode ;P
    Z miniaturyzacją też muszę spróbować :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zieleń kocham, bardzo interesujący wpis. Zainspirowałaś mnie ramką z paprocią! Miłego tygodnia życzę :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatnio próbowałam właśnie odkładu powietrznego i działa ;) tylko trzeba być cierpliwym :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajnie czyta się takie wpisy, które są jakby historią i zawsze miło się kończą :) Dzięki za dawkę wiedzy i pozytywnej energii, przyda się na ten tydzień. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wow super Ci to wyszło :) Ja niestety kompletnie nie mam talentu, dlatego wybieram opcję z ramką :D

    OdpowiedzUsuń
  8. super te paprotki w ramce :) naprawdę wyglądają świetnie :)

    OdpowiedzUsuń
  9. ach...mam ją w domu a nie miałam pojęcia że tak się nazywa :) wiem że nie jest zbyt wymagającą rośliną bo jeszcze jej nie dobiłam, fiołki padły a ona się trzyma ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.