Mój jest ten kawałek (różowej) podłogi...

Mój jest ten kawałek podłogi, 
Nie mówicie mi więc, co mam robić!

Znacie to?

Mi często zdarza się nucić, a że ostatnio o wiele więcej czasu spędzam w domu - od prostej melodii szybko przeszłam do kolejnych remontowych planów. A gdy człowiek ma czas - zaczyna się zastanawiać... Jeśli w dodatku we wnętrzarskim życiu jego domu jedyną stałą są ciągłe zmiany - szybko zaczyna myśleć o metamorfozach i domowych rewolucjach - a podłóg jak dotąd one nie sięgnęły.

Podłogi to u nas temat-rzeka. Pomijając pokój Kornelii - są z gatunku tych nie do zdarcia i mając 22 lata - właściwie wciąż wyglądają jak krótko po położeniu. Zaakceptowałam je, doceniam plusy, przymykam oko na drobne zgrzyty z moją prywatną estetyką. Jednak - potrzeba zmian narasta, zwłaszcza u Młodej - nasze dziecko coraz częściej buntuje się przeciwko białej podłodze i niebieskim ścianom. Ba! Ona już ma pomysł - zieleń i liście na ścianie, z 10 roślinek pod sufitem (ach, aż mnie duma roznosi;) i nowa podłoga - tu łaskawie pozostawia nam decyzję. I przyznam się Wam do czegoś - ta wizja zmiany tła kusi także w kontekście salonu - wszak tu cala nasza trójka spędza najwięcej czasu.

Nie jestem naiwna - w swoim pokoju ta nasza niby już taka "dorosła" córka - wszak już jest pierwszakiem! -  wciąż jest dzieciuchem, który po lekcjach rozkłada się na podłodze z lalkami, klockami i różnej maści eksperymentami - zatem drewno odpada. Lamentowanie nad każdą ryską szybko doprowadziłoby mnie do nerwicy. Podobnie zresztą w salonie - to coraz częściej nasze centrum dowodzenia wszechświatem, gdzie i doniczka się rozbije, i farba rozleje, nie wspominając już o rozlanej niechcący wodzie czy nawet zupie... A i pizzę zdarzyło się Marcinowi zeskrobywać ;) Innymi słowy - potrzebujemy czegoś trwałego,  nieczułego na wstrząsy i uderzenia, najlepiej też wodoodpornego i estetycznego - by cieszyło również oczy.

Nie będzie przesadą, jeśli powiem, że do siadania na podłodze mamy stosunek bliski azjatyckiemu i tam własnie przenosimy się z wieloma codziennymi czynnościami - Kornelia z zabawą, ja z szydełkowaniem i roślinami, Marcin - ze swoimi modelami. I wszyscy lubimy tak czytać czy grać w planszówki:)



Znacie moją skłonność do kolorów - jednak dotąd nie myślałam o tym, by zaszaleć z nimi także na podłodze. Jednak - dlaczego nie? Warto czasem przełamać schemat, prawda?

Szybko znalazłam swój typ - to kolekcja podłóg laminowanych Signature od Quick-Step. Do wyboru jest 18 wzorów w szerokiej palecie kolorów - od białego dębu premium aż po dąb malowany czarny. Jednak nie dla mnie rozwiązania z gatunku black & white, nie pociąga mnie też spektrum szarości - ja świat odbieram kolorami, a patrzę przez okulary - różowe oczywiście ;)

Zdziwieni?

Że jak? Że róż na podłodze?

Tu brawa dla Marcina - nie kazał puknąć się w głowę, nie wystąpił z kategorycznym NIE, ba! nawet nie spojrzał na mnie z politowaniem. Usłyszałam jedynie "no dobrze, pokaż". I spodobało mu się!

Współczesne postrzeganie różu bywa bardzo spłycone, ale wbrew pozorom - są to stereotypy dość świeże, powstałe po drugiej wojnie światowej. Zdecydowanej większości kojarzy się cukierkowo, "dziewczyńsko" i często niezbyt dobrze. Jednak historycznie rzecz ujmując - przez wieki był to kolor siły, przypisywany mężczyznom. Tak jak czerwień przeznaczona była dla władców - przede wszystkim z powodu najwyższych cen, jakie wśród wszystkich barwników osiągał właśnie czerwony, tak róż stał się kolorem możnych - czym bardziej intensywny, tym mocniej akcentował wysoką pozycję i bogactwo. Tym samym - to chłopców, a więc małych mężczyzn - ubierano na różowo - w jasne, pastelowe odcienie. Dziewczynkom dedykowany był niebieski - kolor szat maryjnych. 

Infantylizacja różu to "dzieło" przełomu lat 40 i 50tych, swoista reakcja na proste, surowe wzornictwo z lat wojennych - a stąd już blisko do wykreowania go jako koloru delikatnego, dziewczęcego, wręcz słodkiego, co szybko zaczęło odzwierciedlać się nie tylko w odzieży, ale i wnętrzach, jednocześnie przyklejając mu niezbyt pochlebną łątkę.

Współczesność od wielu lat krok po kroku odczarowuje nam róż. Nieskończenie wiele odcieni sprawia, że stał się kolorem uniwersalnym, po który coraz chętniej sięgamy. Projektanci i designerzy pokazują, jak wykorzystać go w nieraz nieoczywistych aranżacjach i uzyskać przy tym świetny efekt. 

Teraz już mniej powinno Was dziwić, że nie tylko się go nie boję, ale wręcz pragnę. 

Przejdźmy więc do konkretów - z palety Signature wybrałam Dąb różowy malowany - kolor delikatny, ale z pazurem, na tyle neutralny, by świetnie sprawdzić się w roli odcienia podstawowego, jak cała kolekcja charakteryzujący się wspaniale odwzorowaną strukturą naturalnego drewna - z wszelkimi niedoskonałościami, sękami i słojami włącznie. To zupełnie nowa klasa paneli - laminat o wyglądzie prawdziwej drewnianej deski, pomalowanej błyszczącym różowym lakierem. 

W tym właśnie miejscu dochodzimy też do tego, co dla mnie szalenie istotne - trwałość i odporność na zniszczenie. To często budzi wątpliwości przy panelach - wielu z nas, nie bez powodu, obawia się, że w kontakcie z wodą mogą puchnąć i ulec błyskawicznemu zniszczeniu. Przy panelach Quick-Step tego problemu nie ma, a wszystko dzięki zastosowaniu innowacyjnej, wodoodpornej technologii i powłoki HydroSeal. Oznacza to nie tylko zwiększenie ich trwałości (i gwarancję aż na 25 lat), ale również wszechstronność zastosowania, także w tak "trudnych" miejscach jak łazienka czy kuchnia. Jednak sama powłoka to nie wszystko, bo wiemy przecież, że w panelach najczęściej newralgicznym miejscem bywają brzegi i łączenia - tu producent postawił na hartowanie i mocne ściśnięcie krawędzi, dzięki czemu ewentualna wilgoć nie jest w stanie przez nie przeniknąć. Poszczególne elementy łączone są za pomocą zatrzasków, co znacząco ułatwia montaż - poradzi z nim sobie nawet początkujący fan "zrób to sam".


A teraz wyobraźcie sobie podłogę, na której Wasze dzieci czy nawet Wy sami wyczyniacie najgorsze rzeczy, jakie przydarzyć się mogą podłodze. I nic. Zero śladów. Nawet gdy zapomnisz zamknąć okno podczas wiosennej burzy stulecia i zaleje Ci pół salonu. Albo gdy Twoje dziecko uzna, że podłoga całkiem nieźle sprawdzi się w roli perkusji, ale ciężka drewniana lokomotywa będzie służyć za pałeczki...

Czy róż i panele to rozwiązanie dla nas? Czy mają szanse wpasować się w nasz tętniący życiem, przeplatany kolorami i wypełniony roślinami dom?

Czas pokaże. (Dobrze, dobrze, ja już znam odpowiedź, ale cicho sza!;)

A jakie podłogi macie u siebie?

Czym kierowaliście się przy wyborze i na ile konkretne decyzje okazały się trafne?








4 komentarze:

  1. Ale super kolor! Czuję niedosyt...więcej zdjęć! :-)) Mnie się marzy drewniana podłoga, ale póki co mam panele, z których nie jestem w 100% zadowolona. Podłoga to ciężki wybór.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy kolor! Do tej pory przywykłam do klasycznego drewna lub paneli. Myślę, że to czas na małą metamorfozę!

    OdpowiedzUsuń
  3. Super podłoga, bardzo ciekawy i obszerny wpis Dziękuję ;-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ubolewam, że nie widzę zdjęć! Mogę sobie jedynie wyobrazić efekt :) Lubię niestandardowe rozwiąaania. Mam nadzieję, że dane mi będzie jeszcze tu zajrzeć i ujrzeć zdjęcia i podłogę.

    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.