Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decorations. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą decorations. Pokaż wszystkie posty
Być jak Madam Stoltz... Wieszakowe DIY.

Być jak Madam Stoltz... Wieszakowe DIY.

... przekonałam się o tym dziś;)

Pamiętacie mój kuchenny wieszak - klik?

Mimo wszystkich wad - lubię go i stwierdziłam, że przydałby mi się jeszcze jeden podobny, ale właśnie z ich powodu- postanowiłam wstrzymać się z zakupem i stworzyć własną "wariację na temat";) Gdybym się postarała, zapewne stworzyłabym zbliżoną formę, ale nie chodziło mi o kopię. Jak wyszło? Wybaczając jakość zdjęć (mój prywatny Mikołaj dostał listę wytycznych, jak można temu zaradzić;) - oceńcie sami:



Nie jest idealny - wiem. Zwłaszcza te części łączące powinny być wykonane z innego, grubego drutu, a nie z kawałka stworzonego przez kilkakrotne złożenie tego cieniutkiego florystycznego, ale myślę, że w roli tymczasowej dekoracji może sprawdzić się świetnie;)


Gdybyście mieli ochotę stworzyć podobny- poniżej instrukcja.

Potrzebujemy:

drut- na tyle elastyczny, by bez problemu dał się formować - u mnie czarny drucik florystyczny
coś, na czym uformujemy okrąg- u mnie szklana miska
centymetr / linijka - żeby nie było tak całkiem "na oko" ;)
coś do cięcia drutu - u mnie niezawodny sekator do wszystkiego;)

Drucik owijamy wokół miski (identyczna technika, jak przy wianku z bukszpanu - klik - większość wianków możemy wykonywać na takiej bazie, ale o tym innym razem;), zakręcamy, by nic nam nie uciekało

Owijamy około 20-30 razy - przy tak cienkim druciku to konieczne, by nic się później nie wyginało

Jeszcze przed zdjęciem z miski łapiemy wszystkie warstwy razem:


... i okręcamy je drucikiem na całym okręgu


Jeśli mamy w planach zawiesić później coś cięższego niż tiulowe pompony czy małe bombki- robimy drugi identyczny okrąg i drucikiem łączymy je ze sobą:


Tworzymy cztery małe kółeczka z drutu - mi za bazę posłużyła świeczka;)


I jeszcze jedno większe:

Małe kółka rozmieszczamy w równych odstępach na naszej bazie:

Mocujemy drucikiem:



Odmierzamy cztery jednakowe kawałki drutu, na końcu robimy haczyk, mocujemy do małych kółeczek:


Na drugim końcu także tworzymy haczyk i mocujemy do średniego kółeczka:

Na tym górnym kółku tworzymy siateczkę z drutu - jak przy koszyczku z drutu - klik

Odmierzamy kolejny, dość długi kawałek drutu, najlepiej mocnego, robimy na końcu haczyk, mocujemy do siateczki:

Drugi koniec posłuży do zawieszenia- na żyrandolu, haczyku czy jak u mnie- na schodach.
I gotowe:

Pozostaje tylko całość udekorować:)


Ostatnio Ola spytała mnie o zapach owczych skór - a to zmusiło mnie do myślenia o pielęgnacji dekoracyjnych skór w ogóle. Zrobiłyśmy z mamą burzę mózgów (bo ma kobieta w tej kwestii niemałe doświadczenie;) - i to właśnie będzie temat następnego posta. Bo musicie wiedzieć, że zaplanowałam już własne przedświąteczne przygotowania, więc tak gwoli ostrzeżenia- zamierzam się nimi z Wami dzielić;) A więc strzeżcie się;)

I jeszcze ogłoszenie parafialne- zgodnie z zapowiedzią, w KLAMOCIARNI pojawiły się nowe przedmioty, między innymi matrioszki, młynki i świeczniki. W przypadku niewystarczających opisów- przesyłajcie proszę pytania na przeplatanekolorami@gmail.com. Nie zdołałam wkleić wszystkiego, więc dziś w nocy lub jutro pojawi się reszta (mam nadzieję;) Do dziś możecie potwierdzać wcześniejsze rezerwacje (Małgosiu, kiedy tylko otworzy mi się strona banku, podam dane do przelewu- nigdy nie pamiętam nr:(

Dobranoc:)
Księżeczkowy kalendarz adwentowy - początek wielkiego odliczania.

Księżeczkowy kalendarz adwentowy - początek wielkiego odliczania.

Tworzenie adwentowych kalendarzy to dla mnie piękna tradycja. W moim rodzinnym domu nieobecna, jednak sama postanowiłam podjąć wyzwanie:) Mam świadomość, że to zobowiązanie na lata- dziecię "rozochocone" raz czymś pieczołowicie z myślą o nim stworzonym raczej nie zadowoli się marketową bombonierką z okienkami w kolejnym roku;) Z myślą o Kornelkowej radości i czerpiąc z tego wielką satysfakcję- i ja popełniłam dzisiejszej nocy kalendarz:) Tak, to akurat zostawiłam sobie na ostatnią chwilę czy raczej nie chciałam mieć ciekawskiego towarzystwa, więc zostało mi zasiąść do pracy w nocy;)

Kalendarz nie jest słodkościowy- wolę nie rozpieszczać codziennie słodyczami mojej dwulatki, a w zamian podarować jej coś, co uwielbia- książki i kolorowanki. Nie kupiłam oczywiście wszystkiego na raz - większość książeczek to pozostałości po prowadzonym przez nas kiedyś kiosku- teraz wspaniale się przydały;) Do tego dwustronny papier pakowy, sznurek, trochę tasiemek i koronek. Pakowanie zajęło mi trzy godziny- niby proste, ale czasochłonne;) Całość zawisła na naszych schodach- wybaczcie, zdjęcia nie porywają, pierwszy dzień grudnia przywitał nas szarzyzną:(

A co w środku?

I jeszcze "narzędzia pracy";)

Kryzys przeżyłam przy 11 grudnia, ale dałam radę;)

Radość Kornelki- bezcenna:)
Gorzej było z tłumaczeniem, że codziennie odpakowujemy jedną paczuszkę, choć, o dziwo, zrozumiała,  kiedy wszystkie znalazły się poza zasięgiem łapek;)


Każdego dnia zamierzam przygotować coś związanego ze świętami- to taki mój osobisty kalendarz;)
Dziś zaczęłam zabawę z małym pomponowym projekcikiem- mam nadzieję niebawem pochwalić się efektami:)



Urocza gwiazka i dzwoneczek z miniaturowych dzwoneczków- dostępne w netto- śliczny dźwięk wydają:) Zresztą dzisiejsza oferta jest naprawdę ciekawa, do kupienia m. in. urocze formy i foremki do ciastek, w tym "wyciskane" podobne do specoolusowych, a wszystko w dyskontowych cenach:)


I na wianki świąteczne niebawem przyjdzie czas:) Wczoraj na prośbę brata popełniłam pierwszy- zdjęcie robione w biegu, jak i wianek, ale to zamówienie z gatunku na wczoraj, więc nie ma rady;)


Kochani, dziś piszę jak nie ja, jakoś tak krótko, ale z kuchni woła do mnie świeżo upieczony chlebuś i po prostu się nie powstrzymam;) 

Dobranoc:)