Gdzie szukać starych mebli? Pokochaj vintage cz.1.

Przyjechały!

Nasze "nowe" starocie mamy wreszcie u siebie - przebieram nogami, by jak najszybciej pokazać Wam ich (i tych czekających od X czasu też) metamorfozy. Przed nami mnóstwo pracy - wyzwanie jest tym większe, że tylko część z nich zostanie u nas.


Codziennie - ku swojemu nieustannemu zdziwieniu - znajduję wśród maili pytania od Was - skąd brać meble do przeróbek, jak szukać, by znaleźć te wymarzone, jak je odnawiać bądź stylizować, jakich produktów i narzędzi używam, co polecam, a co zdecydowanie odradzam. Choć staram się na wszystkie odpisywać - coraz częściej się powtarzają, więc wspólnie z Marcinem postanowiliśmy, że zbierzemy wszystkie odpowiedzi i trafią na bloga. 

Dziś przedstawiamy więc pierwszą część projektu "Pokochaj vintage", w którym nie tylko powiemy Wam, jak znaleźć wymarzony mebel- nie wydając przy tym fortuny, ale także jak się nim zająć, by mógł dumnie stanąć na salonach. 


Co znaczy VINTAGE?

Wierzę, że nie macie problemów z klikaniem Google i nieobca Wam Wikipedia, darujmy więc sobie oficjalne definicje.

Czym dla mnie jest vintage

To symbol tego, co w minionych epokach najlepsze i ocalone dla naszych czasów. Dla mnie kluczowe jest tu "minione" - myślę, że ćwierćwiecze wystarczy. To przedmioty wykonane z najlepszych materiałów - drewna, skóry, miedzi, jedwabiu, adamaszku, marmuru- z dbałością o jakość wykonania - subtelne koronki, rzeźbienia i często niepowtarzalne, robione w jednym egzemplarzu lub maksymalnie kilku w niewielkich warsztatach czy manufakturach. 


Gdzie szukać starych mebli?

Śmietniki
Tak, moi drodzy, zaczynamy hardcorowo. Nie każę Wam nurkować w kontenerach, ale miejcie oczy szeroko otwarte, zwłaszcza w pobliżu altanek śmietnikowych i miejsca do wystawki gabarytów. Komody, regały, krzesła, szafki - wszelkie meble nietapicerowane to "bezpieczna" opcja - przeważnie wystarczy porządne mycie (najlepiej wodą z sodą lub octem)- i można zabrać je do domu i przystąpić do dalszych prac.

Pierwszy raz jest najtrudniejszy - kiedy już przestaniecie się zastanawiać "co ludzie powiedzą"- szybko odkryjecie w sobie żyłę odkrywcy ;) W ten właśnie sposób trafił do mnie pierwszy Hałas. Pamiętajcie - jeśli coś bardzo Wam się podoba, a się nie odważycie- ktoś inny nie będzie miał skrupułów i niebawem możecie znaleźć ów mebel na portalu sprzedażowym, ale już za spore pieniądze;)

Gabaryty.
Każda dzielnica/osiedle ma określone dni w miesiącu, kiedy wywożone są śmieci wielkogabarytowe - wystarczy wiedzieć, kto w Waszej miejscowości zajmuje się gospodarką odpadami, wejść na jego stronę i odszukać terminarz (czasem spółdzielnie same wywieszają harmonogramy lub - kilka dni wcześniej- informację o dniu wywozu) - najwięcej perełek znajdziecie w starych dzielnicach z kamienicami, ewentualnie warto przyjrzeć się też prl-owskim blokowiskom z wielkiej płyty.

Gospodarz osiedla/sprzątacz/złomiarz Mietek.
Nieustraszeni eksploratorzy śmietników i wystawek, z którymi warto żyć w dobrej komitywie. Od czasu do czasu nie zaszkodzi wzmocnić przyjaźni - zależnie od gustów -  dobrą czekoladą, czteropakiem czy poczciwym Agropolem i sprecyzować, czego najbardziej szukamy. Pamiętajcie - oni pierwsi widzą wszystko, co pojawia się okolicy, a w śmietnikowych łowach konkurencja bywa olbrzymia, dobrze więc mieć asa w rękawie.

Giełda staroci.
Funkcjonuje niemal w każdym mieście, często w każdy weekend, a przynajmniej raz w miesiącu. U nas - w każdą niedzielę. Położona pod miastem, działa od wczesnych godzin porannych (5-6:00) do południa. Oczywiście - kto pierwszy ten lepszy, warto więc poświęcić godzinkę czy dwie snu i wybrać się jak najwcześniej. 

Przyznam, że to moje ulubione miejsce do szukania staroci. Znaleźć można tu wszystko - od zardzewiałych łańcuchów traktora, poprzez poczciwe holenderskie fotele stylizowane na Ludwiki, stare walizki, bajeczne młynki czy niemal już zapomniane mosiężne szkandele, aż po konfiturówki Rosenthala, drewniane szpulki czy powojenne kinowe fotele. Chłam i prawdziwe skarby, wszystko w kosmicznym wręcz miksie i wystawione na widok dziesiątek ciekawskich oczu. Liczy się refleks i szybkie decyzje;)

Sklepy z meblami używanymi/klamociarnie.
Zwykle można na nie trafić pod hasłem "meble zachodnie" czy "meble skandynawskie". Często mają świetny asortyment, jednak coraz częściej - zaporowe wręcz ceny. Jeśli jednak szukacie mebli w świetnym stanie, zależy Wam na czymś konkretnym i nadającym się od razu do wstawienia, a cena nie gra aż tak wielkiej roli - zdecydowanie warto się wśród nich rozejrzeć. Coraz więcej z nich ma swoje strony na fb. Często zdarza się, że przy nowej dostawie - przedmioty, które przez wiele miesięcy nie znalazły nabywców- są mocno przeceniane, warto więc polować na takie okazje.

OLX.
Portal dla wytrwałych łowców, ale ceny zdarzają się szokująco niskie, więc nie żal mi czasu na przeglądanie. Poznałam go jeszcze jako tablicę i znalazłam tam pierwsze 3 młynki, które stały się początkiem mojej wciąż rosnącej kolekcji. Jeśli czegoś szukam - staram się to robić lokalnie i odebrać osobiście, a gdy w grę wchodzi jedynie zakup na odległość - proszę sprzedającego o wystawienie za pośrednictwem allegro, co lepiej chroni mnie jako kupującego, niż przesyłanie pieniędzy zupełnie obcej osobie w ciemno.



Allegro, grupy sprzedażowe na fb.
Z roku na rok coraz ciężej upolować tu coś ciekawego w dobrej cenie. O ile w pierwszym przypadku jesteśmy chronieni przed ewentualna nieuczciwością sprzedawcy - w drugim ryzyko jest spore. Osobiście lubię obejrzeć wszystko przed zakupem, więc rzadko decyduję się na takie zakupy.


Rodzina, znajomi.
Meble od nich to zawsze najbezpieczniejszy wybór - wiemy, w jakich warunkach stały, najczęściej nie grozi nam zawilgocenie i związany z tym brzydki zapach. Często możemy je dostać za darmo i z podziękowaniem za pozbycie się "starego grata" lub za symboliczna kwotę. Nie wstydźmy się więc mówić otwarcie, czego szukamy.

A jakie Wy macie podejście do starych mebli?

Widzicie w nich coś cennego i wartego ocalenia, czy pozbywacie się chętnie i szybko?

Jeśli macie do nich słabość - skąd je bierzecie?

**********
My tymczasem kończymy metamorfozę dwóch pierwszych mebli - ale jeszcze chwilkę potrzymam Was w niepewności, bo czekają na zdjęcia "po". 

Decydując się na regał złamałam własną zasadę wybierania wyłącznie drewnianych mebli. W tym jednak przypadku zwyczajnie potrzebowałam czegoś dużego i praktycznego - ma pomieścić moje farby i pędzle w pracowni. Nie bez znaczenia była też cena - zawrotne 20 zł ;) Dwuczęściowy, w szufladach dorobione nader użyteczne przegródki, działa nawet oświetlenie pod "falbankami", choć wydaje mi się, że ostatecznie z niego zrezygnujemy. 

Biurko - przemalowane i całkowicie odmienione - stanie w pokoju Kornelki. Właściwie to proces zawłaszczania zaczął sie w kilka minut po jego przyjeździe, myślę więc, że ma szansę długo posłużyć. Niech Was nie zwiedzie prosty wygląd "przed" - na pewno uda nam się Was zaskoczyć;)

Wczoraj natomiast zaczęliśmy moje własne biurko - tu też mam nadzieję zaszaleć;)

Uciekam do pracy, a Was zostawiam z pysznością na obiad.
P.S. Macie ochotę na przepis?

You May Also Like

9 komentarze

  1. Ty wiesz przecież co ja myślę o takich meblach :)
    W naszym domu poza ramami łóżek i materacami nie ma chyba nic NOWEGO ;)
    Większość mebli mamy dzięki rodzinie i znajomym. Cudowny kredens-efekt czyszczenia starej plebanii, zwykła-ale dla nas piękna szafa-stała w garażu Rodziców(bo "brzydka") inną szafę przywiózł nam przyjaciel, który robił porządek w starym mieszkaniu...meble kuchenne? Znaleźliśmy pod tarasem wynajmowanego domu :)
    Przemian Twoich mebelków oczywiście jestem bardzo ciekawa :)
    A na przepis też zawsze chętna :)
    POZDRAWIAM!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Twój dom jest tak niezwykły jak Ty sama - zresztą wiesz, że od dawna marzę, by mieszkać w takim cudowynym miejscu😊 Sama mam mniej odwagi i będę dwudziestoletnie meble w kuchni wymieniać 😉

      Usuń
  2. oj przepis poproszę a mebelki uwielbiam starocie renowacja, odnowa dmuch drugiego życia;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja najbardziej preferuje olx i lokalny sklepik typu mydło i powidio. Naprawdę można znaleźć perełki na kilka złotych. Na drugie życie Pani mebli czekam, a przepis zawsze się przyda :). Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadna ze mnie pani😉 Uwielbiam wprost meble kupione za grosze- czym tańsze, tym bardziej cieszy zarówno okazja, jak i późniejsza metamorfoza 😊

      Usuń
  4. Super meble! Jestem ciekawa jak biurko wygląda po metamorfozie. Przypuszczam, że jest piękne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dopieszczam ostatnie detale, ale udało się najważniejsze - sprawia bardzo "lekkie" wrażenie 😊

      Usuń
  5. Same cudeńka z potencjałem! :)
    Mi taki znosi do domu ukochany! :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.