Jak planować, by zrealizować?

Rozpoczynający się rok cyklicznie budzi u większości z nas chęć na zmiany. To w styczniu podejmujemy postanowienia, robimy listy po brzegi wypełnione planami i marzeniami, decydujemy się na dietę czy przysłowiowy "nowy start".  Pisałam niedawno , że i u mnie ich nie brak. W teorii wszystko wygląda pięknie, przed nami 12 miesięcy niekończących się możliwości, zatrzaśnięte drzwi minionego roku pozwalają odciąć się od błędów i pomyłek... Z praktyką bywa zaś różnie...
Jak więc planować, by zamierzenia stały się rzeczywistością?
PLAN
Banał, ale od tego trzeba zacząć. Siadamy wygodnie, z kartką papieru czy designerskim notesem, z filiżanką kawy i zdrową przegryzką (primo- w artystycznie zmiętej pościeli będziemy mieć gotowy materiał na instagramowe selfie, secundo- #coffee + #selfie biją rekordy oglądalności, tertio - jak styczeń, to musi być zdrowo) i myślimy - czego chcemy, o czym marzymy, po jakich zmianach chcemy być za rok od tej chwili. I spisujemy. Wszystko.



P.S. Jest pościel, jest kawa, nie ma notesu - wciąż szukam idealnego. Pościel to nowy nabytek z Westwing od dawna planowałam zakup takiej "gwiazdkowej i wreszcie mam:)

WERYFIKACJA
Hmmm, mi samej trąci to Antonim, ale trudno... Jasne, chciałabym polecieć do Japonii podczas hanami, a M. do Vegas na Mr.Olimpia, ale zmiany pracy w tegorocznych planach brak, więc to wykreślam. Podobnie rozmiar "34"w najbliższe wakacje, bo niezbyt ciągnie mnie do bulimii (choć po prawdzie - u mnie potrzebna byłaby i anoreksja). Plany, by mogły się powieść, powinny być REALNE. Tak, mam szansę jedną na 14 milionów, że trafię w totka i rzucę pracę w cholerę, ruszając w ekstatyczny tour po świecie, ale intuicja podpowiada, że to jeszcze nie teraz. Tak jak nie planowałam kupna mieszkania będąc bez pracy, tak samo dziś nie planuję przeprowadzki do leśnej głuszy (za 10 lat - owszem).
Co więc planuję?
1. Absolutny priorytet - generalny remont  kuchni, z obecnej zostanie tylko podłoga - uwielbiam ją, choć Brat zarzuca, że wygląda "starożytnie";) Wymieniamy całe AGD, zbijamy płytki ze ściany (znacie ten paskudny zwyczaj kładzenia ich wyłącznie między dolnymi a ściennymi szafkami? Cóż, poprzedni właściciel był oszczędny...), powstanie wyspa (tak, udowodnię, że można nawet w kuchni typu kiszka), pojawi się wymarzona półka na kubki i talerze, wisząca krata na zioła i rondle, ba!, nawet Ikea się u nas rozgości.
2. Metamorfoza łazienki - tu kuć niczego nie zamierzam, w planach jest przemalowanie płytek, kusi mnie użycie FARB RENOWACYJNYCH v33 - naoglądałam się efektów pracy z nimi u Kasi (Conchita Home - Malowanie glazury), Uli (InteriorsDesignBlog - spektakularna metamorfoza małej łazienki za mniej niż 500 zł) i dziewczyn z Pani to potrafi (Metamorfoza kuchni w weekend) i powiem jedno - ja tez tak chcę! Wymiany doczeka się armatura prysznicowa, grzejnik wymaga renowacji, a kosz na pranie - następcy, ale poza tym szaleć nie zamierzam - ma być efektownie, niskobudżetowo i bez szaleńczych nakładów pracy. Metraż bardzo ogranicza, ale z drugiej strony - wiele ułatwia.
3. Porządek wśród klamoci i staroci maści wszelakiej. Mam ich za dużo, wartość krytyczna przekroczona, Mąż grozi, że wszystko wyrzuci... Wybrałam kilka, z którymi rozstać się nie potrafię, to około 20% wszystkiego. Założenie jest takie- pozbywam się pozostałych 80% (chętni na wyprzedaż?) od razu, a z resztą dałam sobie czas do końca marca - czego nie odnowię/przerobię- dołączy do wyprzedaży.

Poniżej obiekty wytypowane do przeróbek i szeroko pojętej działalności twórczej w najbliższym kwartale;)



4. Wakacje - należą się nam jak psu kość, za długo z nich rezygnowaliśmy. Nie muszą być długie, nie potrzebny mi koniec świata, ale nie odpuszczę!
5. Balkon - dwa lata z rzędu chuchałam na niego i dmuchałam - tak, przyznaję, po cichu licząc, że ktoś go dostrzeże w konkursie MM. Figa, nie załapałam się nawet na najbrzydszą z nagród, gdy czołowe miejsca zajmowały balkony...hm...skrajnie odmienne od mojej estetyki (jakoś nie chciało mi się targać ludwiczków i udawać, że stoją tam na co dzień). W tym roku zafunduję sobie wszystkie kolory tęczy, obdrapane, acz wygodne fotele i mam wszystko w nosie, a co! A jak zachce mi się nagrody, to sobie kupię.
6. Uprawiać jeszcze więcej własnych owoców i warzyw - działkę mam, nasiona mam, powietrze i woda czyste. Z czasem bywa ciężko, ale się zawzięłam - lubię jeść i karmić rodzinę świadomie.
7. Wrócić do nauki języków - w pierwszej kolejności odświeżyć angielski, zaraz po nim- francuski. Trafiam na coraz więcej zagranicznych blogów, więc czuję i konieczność, i potrzebę.
I to są obecnie główne plany, nie wykluczam nowych - na tyle jestem w stanie znaleźć czas i budżet.
NIC NAD MIARĘ!

Ambitnie jest poczynić dziesiątki planów, ale tak szczerze- zawsze dacie radę ze wszystkim? Ja nie, co wraz ze zbliżającym się końcem roku budzi frustrację. Bo plany to jedno, a życie drugie i gdy niespodziewanie sąsiad zaleje Wam salon - lepiej wtedy nie skuwać ścian w łazience, bo tak wynika z planera. 

DZIEL I DECYDUJ.

Masz już gotową listę planów? Świetnie! Ustal, na czym zależy Ci najbardziej, z czego - gdyby zaszła taka konieczność - możesz lub godzisz się zrezygnować. Określ, ile czasu i środków zajmą poszczególne cele. Zastanów się, czy dysponujesz odpowiednim budżetem, czy dopiero stoi przed Tobą konieczność wprowadzenia planu oszczędzania. Podejmij decyzję - jesteś w stanie zrobić wszystko samodzielnie czy będzie potrzebna Ci pomoc? Czy możesz na jakąś liczyć? Jeśli nie- czy znasz kogoś, komu możesz ją zlecić? Gdy planów jest wiele - rozłóż je w czasie, rok jest długi. 

BUDŻET

O ile biegać możesz zacząć w każdej chwili bez dodatkowych opłat - domu już tak nie urządzisz. Wycena planów zrobiona?  Idealnie, gdy pieniążki czekają na koncie, lokacie czy w skarpecie. A jeśli nie? Zastanów się, ile potrzebujesz  i jaką datę wyznaczyłeś na realizację konkretnego planu? Wakacje w połowie lipca? Zostało pół roku, a świnka pusta. Zdecydowałeś że 2 tysiące wystarczą (tak dla uproszczenia)? Masz przed sobą 180 dni, więc rachunek prosty - minimum 11 złotych dziennie musi trafić do skarbonki. Masz może jakieś paskudne nałogi, które sporo kosztują? To może być ten moment, gdy z nimi zawalczysz... Wiesz, że po drodze czekają Cie urodziny, imieniny, dzień dziecka i jak co roku część rodziny spyta Cię wcześniej, co być chciał? Powiedz wprost - nakarm mi świnkę. To naprawdę lepsze od musztardowego swetra z różową gruszką, który tylko wielka miłość/przyzwoitość czasem każe Ci włożyć. Poszukaj też oszczędności w codziennych wydatkach - może dasz radę czasem dojść pieszo do pracy zamiast tłoczyć w autobusie? Przykłady można mnożyć. 

KOREKTY

Nawet najstaranniej poczynione plany czasem trzeba zmodyfikować. Nie bój się, to nie boli. Planowaliście romantyczną shabby kuchnię z różanymi zasłonkami, ale po trzech kwartałach bardziej ciągnie Cię w stronę loftu? Zastanów się, czy wierność planom jest warta tego, by męczyć się wśród niechcianych przecierek... Kupiłaś już farby? W większości sklepów jeszcze zdążysz je oddać, a nawet jeśli nie - czy nie lepiej poświęcić stówkę niż męczyć się w mdłych pastelach? Zawsze chciałaś zobaczyć Szanghaj, ale przy rezerwacji starczyło tylko na Zakynthos,.. I nagle  trafia się okazja życia, taniej nie będzie, sprawdzone biuro podróży, a Tobie trafił się nieoczekiwany przypływ gotówki. Owszem, trochę stracisz na rezygnacji, ale możesz zyskać podróż marzeń. Nie warto?

ZAWSZE Z NADDATKIEM

Czy oszczędzasz pieniądze na wymarzony cel, czy rezerwujesz czas na jego realizację - pamiętaj, zawsze lepiej mieć więcej niż mniej (zasady nie stosujemy tylko do kilogramów). Coś zdrożeje, fachowiec spóźni się z terminem - bywa różnie, a lepiej oszczędzić sobie nerwów.


W teorii - proste to wszystko;)
Od lat staram się trzymać takich wytycznych i zwykle dobrze na tym wychodzę.
A jakie Wy macie sposoby na realizację planów?






You May Also Like

10 komentarze

  1. U mnie z planami kiepsko... aczkolwiek jak tak wspominam to wszystkie plany remontowe do tej pory się udawały :) w tym roku pora na łazienkę... musi się udać :)
    Innych postanowień nie robię bo wtedy nic mi nie wychodzi...
    Twoje plany i planowanie są świetne oby wszystko Ci się udało :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja mam marzenia.. po cichu, wierzę, ze się spełnią. Ja nie w tym roku to mam nadzieję, że w następnym!
    Wszystkiego dobrego i realizacji wszystkich planów!!!
    moc uścisków

    OdpowiedzUsuń
  3. Super wpis:) Życzę wytrwałości w realizowaniu celów. Ja osobiście nie mam żadnych. No może tylko taki żeby cieszyć się jak najwięcej z tego co jest:)



    Pozdrawiam cieplutko i zapraszam do mnie na candy - merelysusan.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. nie robię szczególnych planów, więc będzie co mam być...i tak każdego roku sporo się dzieje, przeobrażam nasze otoczenie, uczę się nowych rzeczy...i to mi starcza...doba ma tylko 24 godziny, więcej się nie wcisnie ;-)

    OdpowiedzUsuń
  5. Powodzenia Ilonko w realizacji tej listy planów :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Nie wiem jak to się stało, ze znalazłam sposób na planowanie ale udaje nam się ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Uwielbiam czytać takie teksty, posty, wpisy... zwała jak zwał. Nastrajają pozytywnie, tylko zawsze się zastanawiam jak je wcielić w życie, w napięty harmonogram... Podziwiam ludzi, którzy umieją te wszystkie swoje postanowienia zrealizować ale martwi mnie czasami, że robią to za wszelką cenę, bo wszystko musi być na "cacy", żeby ludzie widzieli jaka jestem zaradna. Zapominając o odpoczynku, rodzinie i nakarmieniu dzieci :)
    Sama raczej postanowień noworocznych nie robię, jeśli już to takie, które wiążą się z przyjemnością. Choć czasami zastanawiam się czy to nie błąd ? Jak mieć w sobie tyle zaparcia żeby je osiągnąć.
    Coś tam jednak udaje się zrealizować ale nie jest to za wszelką cenę.
    Np. w zeszłym roku w czerwcu mieliśmy wziąć się za remont sypialni, zakupy poczynione ale mąż zapracowany, zmęczony... nie naciskałam, do tej pory remontu nie ma. Po drodze jakieś nowe pomysły na nią powstały :) Ale grunt to to, że pomimo braku remontu jesteśmy szczęśliwi, nie pokłóceni... :)
    Nie przejmuj się, że nie zdobyłaś nagrody za balkon, urządzony bardzo oryginalnie i "realnie". Dobrze napisałaś, że gdybyś przytachała tam wszystkie komody, durnostojki, szklaneczki, szmateczki, serweteczki.... to może wtedy ale wiemy dokładnie, że taki wystrój odkrytego balkonu czy też tarasu jest możliwy tylko na zdjęciach :)
    Życzę Tobie jednak żeby udało Ci wyremontować kuchnię i żebyście wspólnie mogli się z niej cieszyć.

    OdpowiedzUsuń
  8. Kochana, ale masz bardzo ambitne plany:) Życzę powodzenia w realizacji:) Oczywiście będę kibicowała, pozdrawiam Aga

    OdpowiedzUsuń
  9. Powiem Ci Ilonko, że mnie zmotywowalas:)intensywnie oszczędzamy na zrobienie kuchni, na łazienkę z pewnością nie starczy, a ja nie wpadłam na to malowanie...przecież to jest rewelacja! !!A ja się od dwóch lat męczę z płytkami rodem z prlu :)powodzenia,ze wszystkimi planami.U mnie na ten rok remont kuchni,nauka robienia na drutach,bardzo bym w góry chciała pojechać,zrzucić pozostałości po ciąży. ..biorę się za robienia mapy marzeń i je realizuje!!!dziękuję za ten wpis

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.