Z miłości do jedzenia...

Kocham jeść i już!!!
Wiem, wiem, jemy, by żyć, a nie odwrotnie, ale jedzenie nie jest dla mnie jedynie środkiem do tego nadrzędnego celu;)

Stosunki układały nam się różnie- bywało pocieszeniem w chwilach słabości (ach, te czekoladowe lody z równie czekoladowym sosem zagryzane czekoladą po nastoletnich wzlotach i upadkach;), bywało bezmyślnym wrzucaniem w siebie wszystkiego- bo przecież i tak jestem gruba, widziałam w nim wroga, gdy dramatycznie schudłam 18kg w miesiąc... Od dawna jednak idziemy ramię w ramię drogą prostą i równą niczym autostrady w cywilizowanych krajach- z niewielkimi tylko odstępstwami na daleko rozrzuconych zjazdach;)

Moja gotowanie to kuchnia dla trojga- Mąż, ćwicząc kulturystykę je wysokobiałkowo, niskotłuszczowo i w oparciu o węglowodany złożone. Kornelia- chwilowo ma obsesję białek kurzych, jabłek i gotowanej indyczej piersi "na sucho"(to chyba w ramach protestu na matczyne "nie będziesz jadła parówek";), poza tym zje każdą zupę z dowolną konfiguracją warzyw- pod warunkiem, że nie znajdzie w niej drobinki mięsa. Jestem też ja- wciąż dążąca do ideału dawnej siebie sprzed 3-4 lat;) O moich zmaganiach i rozważaniach możecie poczytać TU (Mama FIT)TU (pierwsze śniadanie) i TU (dygresje).

Staram się tak komponować posiłki, by obiad był jeden i - w większym lub mniejszym stopniu- odpowiedni dla każdego. Gotować uwielbiam, cały proces począwszy od wybierania warzyw, a skończywszy na wspólnym posiłku- daje mi mnóstwo radości- może dlatego, że robię to z miłością:)

Od pewnego czasu jedzenie funduje mi dodatkową przyjemność, tym cenniejszą, że zupełnie bezkaloryczną;) Zainteresowałam się mianowicie fotografią kulinarną i stawiam nieśmiałe pierwsze kroki w tej dziedzinie:) Wierzcie lub nie, ale i posiłki dzięki temu lepiej smakują, bo dokumentowanie krok po kroku każe nam się pochylić nad każdą marchewką;)

I w ramach takiej relacji mam dziś dla Was moje najnowsze odkrycie- zupę z czerwonej soczewicy. Bez obaw jednak, ponieważ rzadko kiedy mam czas na fotografowanie każdego posiłku, więc Was nimi nie zasypię:)

Zupa z czerwonej soczewicy:

2 ćwiartki z kurczaka (ok.60-70 dag)
2 litry wody
2-3 łyżki stopionego masła
2 średnie ziemniaki
1-2 średnie cebule
1 mała pietruszka
2 średnie marchewki
3 ząbki czosnku
kawałek naci selera (może być naciowy)
mała papryczka chili lub połowa większej
kawałek (10-15 cm) pora
150g czerwonej soczewicy
słoiczek (150-200 g) koncentratu pomidorowego
natka pietruszki do posypania
sól do smaku
przyprawy- papryka słodka oraz- u mnie po pół łyżeczki ziaren pieprzu seczuańskiego i majeranku LUB 2 listki laurowe i kilka ziarenek ziela angielskiego








Umyte mięso wrzucamy do wody z nacią selera, gotujemy ok. 30 minut. Chili kruszymy w moździerzu, wszystkie warzywa kroimy w drobną kostkę, posypujemy słodką papryką, dodajemy ziarenka pieprzu i przez chwilę podsmażamy razem na maśle.

Całość przekładamy do garnka z wywarem, gotujemy na małym ogniu, aż warzywa lekko zmiękną. Wtedy wsypujemy soczewicę, gotujemy aż będzie miękka, wkładamy koncentrat, doprawiamy do smaku solą i majerankiem (jeśli wolimy liść laurowy i ziele- dodajemy je już na etapie gotowania mięsa).

Zupa wychodzi wspaniale sycąca, ale nie ciężka, bogata w smaku i bardzo aromatyczna- idealna na zimowe dni:)

Smacznego:)


W zeszłym roku pisałam o tym, jak istotne jest śniadanie - i wciąż tego się trzymam:)
Z uporem maniaka szykuję te swoje kanapki, bo najłatwiej mi zabrać je, gdy wychodzę i najmniejsza obawa, że wylądują później na bluzce;)

Masło wciąż zastępuje mi chudy twarożek:) Powyżej w cienkie plastry szynki z kurcząt zawinęłam paprykę, natkę pietruszki i kiełki rzodkiewki- wyszło pysznie:)

Piękny kubek termiczny Simone White znajdziecie w Ahojhome, gdzie już od kilku dni dostępna jest nowa kolekcja Green Gate. Przyznam, że po odpakowaniu go nie do końca wierzyłam w jego zdolność trzymania ciepła- na szczęście się myliłam-herbatka jest gorąca długo po zaparzeniu:)

By wiecznie nie jeść wyłącznie jajecznicy (a mogłabym, serio;), szykuję coraz to nowe kanapki- jak choćby ta z pastą z chudego twarożku, szynki i kiełków, a całość zapakowana w bułkę wraz z pomidorem:)


Skoro post się zrobił bardzo kulinarny, polecę Wam też jedną z naszych ulubionych surówek- z czerwonej kapusty.


mała główka kapusty
dwa jabłka
biała część średniego pora
garść posiekanej natki pietruszki
sól, pieprz do smaku
ORAZ
gęsty jogurt naturalny w wersji rygorystycznej LUB majonez+ 3-4 łyżki ostrej musztardy, gdy dietą martwić się nie musicie

Kapustę i jabłko tarkujemy na średnich oczkach, pora kroimy w półplasterki. Dodajemy natkę i jogurt (lub majonez z musztardą), doprawiamy solą i pieprzem do smaku- jest pyszna:)


A jaki Wy macie stosunek do jedzenia? Jecie, bo trzeba, czy może każdorazowo może być to dla Was piękne przeżycie?
Dbacie o wygląd czy liczy się głównie "treść"?
A może jak ja biegacie po kuchni z aparatem?:)

Ponieważ Pan Mąż niebawem wraca, idę wyżyć się w kuchni:)

Dobranoc:)



You May Also Like

14 komentarze

  1. Dla mnie gotowanie i wszystko co z nim związane to wyjątkowy rytuał..zaczyna się już od planowania. Uwielbiam gdy posiłki są przemyślane i zrobione z serca. Cała moja rodzinka uwielbia jeść, a ja jestem prze szczęśliwa gdy im smakuje:)))
    Twoje przepisy są rewelacyjne, urzekły mnie kanapki, ślicznie wyglądają a do tego zdrowe i z pewnością smaczne.
    Myślę, że gotowanie to niezwykle ważny element spójności rodziny i wprowadzania w niej wyjątkowej atmosfery:)))
    Pozdrawiam Cię serdecznie i miłego weekendu Ci życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jest tak, jak mówisz- gotowanie nas spaja, tworzy nową płaszczyznę rodzinnego "być":)

      Usuń
  2. U mnie też każdy je coś innego. Istne utrapienie. Ja jadam posiłki bardzo proste, zarazem takie, których często nie znam. Martyna i mąż lubią te bardziej tradycyjne. Jedynie zjadamy wszyscy cebulę, czosnek i kiełki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas na szczęście większość jadamy podobnie, wszyscy uwielbiamy jajka i zupy:)

      Usuń
  3. Alez mi smaka narobilas :))) Piekne zdjecia ,az slinka leci :)))) Z mila checia sprobuje surowke :) Zupke tez z mila checia bym sprobowala mniaam :) Pysznosci u Ciebie same :) Zycze Ci Kochana Milego Weekendu :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, Agusko, staram się zawsze, by jedzenie nie tylko smakowało, ale i "wyglądało":)

      Usuń
  4. A ja tak średnio lubię gotowanie.Wolę sprzątanie, porządki, mycie okien.Opornik dobrze gotuje, ale ostatnio że nie ma go w domu mnie przypada ta rola...zaczynam się z nim zaznajmiać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. bo i nie każdy musi to kochać miłością bezgraniczną:) Są takie dni, że dostaję dreszczy na widok garnka;)

      Usuń
  5. Jedzenie to moja miłość- zdecydowanie!!!! Wszystko wygląda wyśmienicie:) Piękne zdjęcia:)
    ściskam cieplutko kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I moja, choć od jakiegoś czasu staram się tej miłości nieco inny wymiar nadawać:)

      Usuń
  6. Zostało coś z tej zupy ? Jadę ;) Pozdrawiam - M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szybko zniknęła, dlatego szykuję kolejny gar- przybywaj:)

      Usuń
  7. Hmmm wygląda obłędnie, uwielbiam takie pyszne i zdrowe jedzonko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. kiedyś, zmaltretowana "entą" dietą- nie wierzyłam, że "zdrowe" może być smaczne;)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.