Domowa uprawa pilei + skrzynka na doniczki DIY + najpiękniejsze pilee blogosfery.

Pilea peperomioides to chyba najbardziej rozpoznawalny kwiat blogosfery. Ze względu na wielkość i kształt liści - przypominający monety - często nazywana jest pieniążkiem. Z nazwą tą związany jest też pewien przesąd - tam gdzie pięknie rośnie i wypuszcza coraz to nowe odrosty - przynosi powodzenie - przede wszystkim to finansowe, innymi słowy - pieniądze będą się Wam mnożyć proporcjonalnie do odrostów pieniążka ;)

Choć wywodzi się z międzyzwrotnikowej strefy tropikalnej, dość łatwo aklimatyzuje się w mieszkaniach jako kwiat doniczkowy, jest też łatwa w uprawie. 
Dzisiejszy post to trzeci z cyklu "Domowa uprawa roślin", ale jest wyjątkowy - nie tylko z powodu głównej bohaterki- instagramowej celerytki. Otóż oprócz moich własnych zdjęć - znajdziecie w nim piękne okazy z domów koleżanek-blogerek i członkiń nowo powstałej, ale już niezwykle inspirującej grupy na fb - Zielone Pojęcie, do której serdecznie Was zapraszam. 


PILEA PEPEROMIOIDES - KRÓTKA CHARAKTERYSTYKA


Młode rośliny wyglądają bardzo delikatnie i przez to dość niepozornie, przypominają bowiem kępkę wyrastających z jednego miejsca cienkich łodyżek, zwieńczonych małymi okrągłymi listkami. 

Dopiero - wraz z wypuszczaniem kolejnych liści - z czasem wyraźnie tworzy się główny pęd, który drewnieje i wyrasta w górę. Często potrzebuje podpórek...

...zarówno w pierwszym okresie, gdy jest cienki i kruchy, jak i później - bardzo wysoki zaczyna się przechylać, a kwiatu można nadać formę zwisającą (patrz: pierwsze zdjęcie w artykule).


PILEA - STANOWISKO I TEMPERATURA

Pilea lubi miejsca jasne, jednak bezpośrednie, ostre słońce może prowadzić do przepalenia liści i w efekcie obumierania rośliny. Idealne jest światło rozproszone (chociażby gęstą firanką), choć często odnajdzie się także na stanowiskach półcienistych. Najważniejsze, by stała w miejscu bez przeciągów, bo te także powodują opadanie liści. 

Idealna temperatura to 20-25 stopni, którą zimą powinno się obniżyć do 13-18 stopni, np. poprzez ustawienie na nieogrzewanym parapecie (bez działającego grzejnika pod nim), przeszklonej werandzie czy w oranżerii.



PILEA - PODLEWANIE I NAWOŻENIE

Wymaga dość obfitego podlewania (wiosna-jesień - 1-2 razy w tygodniu, zimą rzadziej), ziemia powinna być lekko wilgotna, ale nie mokra, natomiast wierzchnia warstwa może przeschnąć między podlewaniami. Pilea dość dobrze znosi krótkotrwałe przesuszenie, jednak nie powinniśmy często do niego dopuszczać. 

Objawem przesuszenia lub przegrzania jest właśnie więdnięcie i wyginanie łodyżek - poniższa pilea dochodzi do siebie po podróży z kurierem. W zdecydowanej większości przypadków wystarczy podlanie i postawienie rośliny w zacienionych i dość chłodnym miejscu na dzień lub dwa.

Wskazane jest częste zraszanie liści, zwłaszcza wiosną i latem - najlepiej odstałą, odwapniona wodą (nie zostawi na liściach białego osadu/plam).

2-3 razy w miesiącu do wody przy podlewaniu dodajemy dawkę wieloskładnikowego nawozu do roślin zielonych, zimą nie jest to konieczne. 

PRZESADZANIE I ROZMNAŻANIE

Pileę przesadzamy bardzo rzadko - w zasadzie nie jest to potrzebne, ponieważ - by nie dopuścić do nadmiernego wzrostu rośliny i stanu, w którym posiada długi nagi pień z pióropuszem liści na górze - rokrocznie powinniśmy ścinać wierzchołek (ok.8-10 cm zdrewniałego pędu głównego), który następnie ukorzeniamy. Potraktowana w ten sposób roślina wypuści w tym miejscu nowe liście i zostanie niejako pobudzona do wytwarzania nowych bocznych sadzonek - często w olbrzymiej ilości.

Co ciekawe - pileę rozmnażamy nie tylko przez odejmowanie i ukorzenianie tych sadzonek, ale również z nasion. Co prawda w warunkach domowych rzadko kwitnie, a kwiaty nie są zbyt okazałe, niemniej jest to możliwe. Pileę cechuje autochoria, co znaczy, że dojrzałe nasiona są wystrzeliwane z torebek nasiennych. Jednak jeśli szczególnie nie zależy nam na nasionach, warto usunąć kwiaty, gdyż mocno osłabiają roślinę.

Ukorzenianie sadzonek jest proste - najbardziej "pewna" metoda, to oddzielenie sadzonki (3 listki to absolutne minimum, optymalna ilość to od 4-5 wzwyż) od rośliny macierzystej - ostrym nożem lub poprzez delikatne odłamanie (u mnie zawsze sprawdza się to drugie) i wsadzenie do naczynia z wodą na około 3 tygodnie. 


Później wsadzamy je do doniczki z ziemią. Poniżej widzicie zaledwie kilkudniowe korzonki i tak naprawdę zwykle są wystarczające, by trafić do doniczki.


Przyznam się Wam do czegoś - najczęściej od razu po odłamaniu sadzonek od razu wkładam je do doniczek z ziemią - wcześniej nader obficie podlaną, czyli praktycznie do błotka.







Dziś mam dla Was małe DIY, czyli rozmnażanie pilei krok po kroku, wraz z małym projekcikiem, czyli małą skrzyneczką na doniczki - ze starych, połamanych listewek. 

Zaczęło się od małych doniczek, które znalazłam podczas jednego z wypadów na giełdę - dość małe, a więc idealne na pileowe sadzonki.




Wszystkie doniczki przed wsadzeniem do nich kwiatów dokładnie myję gorącą wodą z sodą, a gdy wyschną - wyprażam w piekarniku - mam wtedy pewność, że na ich ściankach nie czai się pleść lub groźne dla roślin grzyby.

Ostudzone doniczki napełniam - łyżeczka drobnego drenażu na dno, późnej pół tabletki (niepowlekanej) węgla - to taka dodatkowa ochrona zapobiegająca gniciu korzeni, a na koniec niemal po brzegi wsypuję spulchnioną ziemię kwiatową - wystarczy uniwersalna do roślin doniczkowych. 

Podlewam ziemię wodą - niemal do pełna.


Kiedy ziemia zmieni się w błotko, wsadzam w nią sadzonki i uzupełniam ziemią, lekko ją uklepując wokół sadzonki.



Dzień później sadzonki powinny już ładnie wyprostować łodyżki, w razie potrzeby możemy uzupełnić doniczki ziemią.


Tu taki rodzynek w postaci żyworódki :)










Tak prezentuje się mój mały żłobek z rozsadzania ostatnich maluchów.



A tu już moja skrzyneczka DIY - 9 krótkich i wąskich listewek (mogą być powyszczerbiane lub z sękami), połączonych maleńkimi gwoździkami.

Po przetarciu kostką ścierną i odtłuszczeniu wodą z płynem do naczyń wciąż prezentowała się nieco blado...


...ale wystarczyła jedna warstwa mojej ulubionej bejcy Złoty Dąb (Vidaron) i listewki nabrały pięknego koloru.






By ją zaimpregnować, całość pokryłam olejem lnianym.


Voila! 
Gotowe i cieszy mnie niezmiernie:)




A tu wszystkie moje maleństwa:

Może Wy także pochwalicie się swoimi okazami?

A może wśród nich są inne (a jest ich ponad 600!) odmiany pilei?



You May Also Like

31 komentarze

  1. Bardzo lubię tą roślinkę:))Kiedyś ją hodowałam i miałam dużo młodych i też tak jak Ty rozsadzałam,a potem coś się stało i wszystka wyginęła.Od tej pory nie znalazłam nigdzie w kwiaciarni żeby móc sobie kupić:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mogę Ci przesłać, jakby co - moja ma właśnie dzidziusie ;)

      Usuń
    2. moja też obrodziła i właśnie ukorzeniam przed oddaniem do adopcji :)

      Usuń
  2. Kapitalny post! Przy okazji dowiedziałam się, jak lepiej dbać o swoją pileę - dzięki wielkie!
    Świetny ten Twój żłobek! :D
    Nie wiedziałam, że pilea ma kwiaty! Wow! :D
    Cieszę się, że moje zdjęcie się przydało ;) - dziękuję za wykorzystanie!

    Ściskam serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To ja dziękuję:)
      Choć sama mam ja od kilku lat - u mnie nigdy nie zakwitła, tak jakby stanowczo wolała się rozmnażać poprzez sadzonki :)

      Usuń
  3. Oj jakbym chciała tego kwiatuszka tez miec ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. przypomnij się zatem za jakiś tydzień-dwa ;)

      Usuń
  4. Miałam już wiele lat temu pileę zanim opanowała instagramowe i fejsbukowe ekrany. Niestety zakatowałam na śmierć nieregularnym podlewaniem (pomimo prób nie uratowałam jej, a staram się ratować każdy badylek). Kolejna za to rośnie jak szalona, choć też miała kryzyz, bo stała w zbyt ciemnym miejscu.
    W ubiegłyrm roku kupiłam w ikei trochę inną pileę bo jest ich od groma rodzajów i też rośnie jak opętana. Kiedyś jeszcze miałam taką o bardzo drobniutkich listkach, ale tę z kolei zalałam wodą.... ech.... jest jeszcze moja ukochana ceropegia (też taka instagramowa gwiazda) i też biedaczkę zaniedbałam. Ogólnie uwielbiam rośliny i mam ich naprawdę dużo, bo to piękny element wystroju wnętrz.

    Skrzyneczka czadowa i jeszcze malowana tym słynnym vidaronem (ciągle reklama kołacze w radiu ha ha ha)

    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę taki ten vidaron modny?😁 Ja z uporem maniaka używam tego jednego koloru, bo jeszcze nigdy nie znalazłam takiego,który tak bardzo trafiałby w moim gust i poczucie, że to jest właśnie TO😊
      Też mam dużo kwiatow i od czasu do czasu któryś polegnie, ale zwykle to te świeżo przeniesione, a wcześniej w sklepie przesuszone lub przelane. Duzo też kwiatów zostawiłam u rodziców, kiedy się wyprowadzalismy- ponad 5 lat temu😉- i teraz jeden po drugim przemycam po jednym:) Chwilowo kombinuję, jak zaaranżować wszelkie wiszące, kiedy już je przywiozę- jest tam i ceropegia woda, i różne bluszcze, jakaś pilea też się znajdzie😊

      Usuń
  5. Ja mam w domu 4 odmiany pilea..a tej która ty masz mam ok 10 ..bo mi jakiś czas temu obrodzila ta która dostalam.. Miałam walkę z welnowcem ktorabwugralam i teraz pięknie rosną. Wskazówką o odcinananiu czubka bardzo przydatna.Dzięki :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę 😊
      Mam jeszcze microphylla, cadiera i involucrata - czyli najpopularniejsze odmiany. Poluje na depresa, może w końcu mama mi kawałek ukorzeni😊

      Usuń
    2. Mam depresa..ostatnio kupilam 2 ;)

      Usuń
  6. Pierwsza moja Pilea padła :-( Teraz chucham i dmucham na drugą :-)
    Zasosuję wskazówki a jak sie dochowam rozsady to bedzie cud :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trzymam kciuki😊 Czasem niektóry kwiat ma naturę samobójcy-wtedy to nie nasza wina,ze sam się wyeliminuje 😉

      Usuń
  7. Nawet nie wiedziałem, że ta roślina jest tak banalnie prosta w utrzymaniu :) Wygląda imponująco :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pilea-mama faktycznie ma w sobie coś, co robi wrażenie 😉

      Usuń
  8. Pierwszą pileę wygrałam na instagramie od @pechlatdesign. Przetrwała podróż z Czech i rozrosła się tak bardzo, że wokół niej jest dużo młodych pędów. Bałam się je ruszyć aż od dziś, dzięki za szczegółowy post.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te odrosty mogą sobie rosnąć wokół rośliny macierzystej, ale można i stworzyć z nich małą hodowlę 😊

      Usuń
  9. dzięki za porady super żłobek :D , czekam na sierotkę :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszka, jeszcze kilka dni i powinnam być na tyle ogarnięta, by skupić się na wysyłce 😊

      Usuń
    2. oki zatem będę cierpliwa :) oby tylko podróż się udała ;)

      Usuń
  10. Uwielbiam roślinkę :) Jest bardzo wdzięcznym kwiatkiem i łatwym w uprawie :)
    Ale zaintrygowała mnie żyworódka :P Miałam kiedyś ale zrezygnowałam z niej, bo nie mogłam sobie poradzić z jej rozrostem! Była wszędzie, w każdej donicy obok stojącej! Ja niestety mam problem z wyrzucaniem roślin więc wydawało mi się, że każdy kawałek z korzonkiem musi dostać swoją szansę na życie :P w końcu zrezygnowałam, bo opanowałaby mi cały dom :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja żyworódka poszła na razie w wielkość- jest ogromna, aż mi się przewróciła pod własnym ciężarem, liście są bardzo długie i mięsiste. Teraz w końcu pojawiły się sadzonki😊

      Usuń
  11. Pierwszy raz kupiłam pileę rok temu, niestety padła. W tym roku nabyłam 2 tygodnie temu 2 sztuki, przesadziłam i aklimatyzuję roślinki. Jedną postawiłam na parapecie wschodnim, drugą na zachodnim. Cieszę się nimi bardzo, bo lubię ich okrągłe listki

    OdpowiedzUsuń
  12. Nie posiadam pilei, ale znam tę roślinkę. Twoja kolekcja młodych okazów - jest naprawdę imponująca! Oby tak dalej !!! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja moją pileę przywiozłam kilka lat temu z wakacji na Słowacji. O tym, że będzie kiedyś taka modna nikt jeszcze nie słyszał. Gospodarz u którego mieszkaliśmy miał pileę posadzoną w skrzynkach jako dodatek do pelargonii. Ponieważ moja roślinka jest co tu kryć starym okazem, miała długie zdrewniałe pędy, nie była piękna. Ponieważ nie wypuszczała żadnych odrostów więc nie miałam jej jak odnowić. Po przeczytaniu Twojego szczegółowego posta, odłamałam wierzchołki i włożyłam do wody. Zaczęły się już pojawiać korzonki :)))
    Dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super podsumowanie i cała woedza nt.pilei zebrana w jednym miejscu! ❤

    OdpowiedzUsuń
  15. Na taki profesjonalny post czekałam! Jak miło u Ciebie gościć :-)
    U mnie stoją 3 Pilee, przy czym jedna ciężko przeżyła podróż (spadł na nią bagaż :( i teraz staram się ją odratować, póki co ma 4 listki, ale już wypuszcza nowe.
    Buziaki!
    Weronika

    OdpowiedzUsuń
  16. Kochana, bardzo przydatny i ciekawy wpis! Mam nadzieję, że dzięki Tobie moje Pilee przeżyją. :) Uściski, zuza!

    OdpowiedzUsuń
  17. Skąd te piękne mini doniczki? :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.