Kwiaty cięte - jak zachować ich trwałość na dłużej? + stojak na parasole w 5 sekund.

Jeśli chodzi o wazony pełne kwiatów - kiepska ze mnie minimalistka. Najchętniej ustawiałabym je w każdym pomieszczeniu i przez większą część roku tak właśnie jest - zwłaszcza gdy łąka i ogród mają tak wiele do zaoferowania:) Gdy jednak przekwitną już ostatnie astry, aksamitki i nagietki - muszę się zadowolić tym, co dostępne w sklepach i kwiaciarniach. Kolejność jest celowa - przyznaje bez bicia, że zimą najczęściej kwiaty kupuję w markecie... Różnica w cenie bywa spora, ale nie to jest najistotniejsze - choć nieobce mi pojęcie patriotyzmu gospodarczego i często się nim kieruję jako konsument, to w przypadku kwiatów (ciętych) nie ma dla mnie zastosowania. Dlaczego? Kwiaciarnie wielokrotnie mnie rozczarowały - w pierwszej kolejności (nie)świeżością kwiatów, w drugiej - ich ceną. Brutalnie mówiąc - jeśli mogą mieć spory bukiet (prawdopodobnie) świeżych tulipanów za 15 zł - nie uśmiecha mi się wydawać 35. Ale to tylko taka dygresja;)

JAKIE KWIATY CIĘTE WYBRAĆ?

To już kwestia gustu - po prostu te ulubione:) Migrenowcy powinni unikać tych o intensywnym zapachu - hiacyntów, lilii, konwalii czy frezji. Pamiętajmy tez o tym, że czym mniejsze pomieszczenie, tym zapach będzie bardziej intensywny, Podobnie po nocy z bukietem hiacyntów przy łóżku możemy obudzić się z silnym bólem głowy. Jeśli nie przeszkadza nam cieszenie się nimi dość krótko - nic nas nie ogranicza przy wyborze, jeśli wolimy, by stały w wazonie dłużej - wybierzmy któryś z trwałych gatunków - margerytki, słoneczniki, lilie, goździki czy amarylis.

PO CZYM POZNAĆ, ŻE KWIATY CIĘTE SĄ ŚWIEŻE?

Wybieramy kwiaty ładnie wybarwione (jeśli w pąkach, to przynajmniej ze śladowym wybarwieniem- całe zielone mogą się nie rozwinąć), jędrne, o sprężystych płatkach. Dyskwalifikujące są żółknące lub zbrązowiałe na końcach, a także nienaturalnie bladozielone liście, rozdwojone końcówki łodyg, opadające płatki, gnijące fragmenty łodygi czy liści, ponakłuwana u nasady łodyga. Raz spotkałam się nawet (!) z próbą sprzedania mi kwiatów (gerbery) z wbitymi u nasady główek szpilkami - pani, która życzyła sobie, by tytułować ja "florystką", w odpowiedzi na moją uwagę oburzona stwierdziła, że to normalna praktyka i "każdy tak robi"...
UWAGA NA MRÓZ!

Gdy kwiaty kupujemy zimą - postarajmy się jak najmniej narażać je na działanie mroźnego powietrza i poprośmy o zawinięcie ich w papier lub włóżmy przynajmniej do szmacianej ekotorby. Po przyniesieniu do domu postawmy je na godzinkę w możliwie najchłodniejszym pomieszczeniu i dopiero potem przenieśmy do cieplejszego. Generalna zasada jest jednak taka, że czym pomieszczenie chłodniejsze, tym trwałość kwiatów dłuższa. Jeśli więc zależy nam na ich szybkim rozwinięciu - ciepłe pomieszczenie proces przyspieszy.

PRZED WSTAWIENIEM DO WAZONU
Przycinamy końcówki, najlepiej ostrym nożem. Ostre nożyczki ewentualnie też się sprawdzą, ale raczej przy kwiatach o miękkiej łodydze, np. tulipanach czy żonkilach. Tniemy pod skosem, dzięki czemu powierzchnia, przez którą kwiat chłonie wodę jest większa, a łodyga nie będzie dotykała dna naczynia, gdzie zbierają się zanieczyszczenia. Dobrze jest całą operację przeprowadzić pod wodą, np. w napełnionym wodą zlewie czy misce - wówczas powietrze nie dostaje się do wnętrza łodygi i nie zatyka kanalików, którymi roślina pobiera wodę. Przycięte kwiaty zanurzamy na 5-10 sekund we wrzątku (ważne zwłaszcza przy kwiatach wypuszczających śluz/sok, np. żonkilach). Obcinamy dolne liście tak, by nie były zanurzone w wodzie, bo przyspieszy to procesy gnilne.
WAZON + WODA
Wazon myjemy wodą z detergentem - wystarczy płyn do naczyń. Napełniamy odstaną, przegotowaną wodą. By jak najdłużej zachować świeżość kwiatów - zmieniamy ją codziennie, myjemy też wazon. Dobrym rozwiązaniem jest wsypanie do wody specjalnej pożywki dla kwiatów ciętych - kupimy ją w kwiaciarni lub hurtowni florystycznej. Rozwój bakterii zahamuje też dodanie do wody pokruszonej aspiryny. Moja Babunia jest przekonana, że równie skuteczna jest mieszanka: 1 litr przegotowanej przestudzonej wody + łyżka cukru + łyżeczka chlorowego wybielacza. I coś w tym jest, bo jej bukiety stoją bardzo długo:) Podobnie skuteczną metodą jest zakwaszenie wody przez dodanie połowy łyżeczki kwasku cytrynowego. Sam wazon musi być na tyle duży, by kwiaty nie były w nim upchnięte - powinniśmy swobodnie je w nim rozłożyć.
PRZYCINANIE
Podczas codziennej wymiany wody przycinamy też na nowo łodygi - zabieg ten sprawia, że kanaliki pobierające wodę wciąż są drożne, a trwałość kwiatów przedłużona. Zwykle wystarczy 5-6 mm.
 Żonkilom wystarczy jeden dzień w wazonie, by stan końcówek był opłakany...



CZEGO KWIATY CIĘTE NIE LUBIĄ?
Wysokich temperatur, mrozu, przeciągów, mocno nasłonecznionych miejsc. Nie służy im też gaz etylenowy - dlatego kwiatów nie powinniśmy stawiać w sąsiedztwie owoców. Etylen wydzielają też same kwiaty, najwięcej podczas więdnięcia, więc nie mieszajmy nigdy świeżych ze starymi.


Oczywiście powyższe wskazówki nie uczynią kwiatów nieśmiertelnymi, ale pozwolą nam się cieszyć większością dłużej niż dwa-trzy dni:)
A może macie swoje sprawdzone sposoby na przedłużenie świeżości kwiatom?
Piszcie śmiało:)
Żonkile jak sądzę będą mi towarzyszyć przez najbliższe tygodnie:)
 Jeśli traficie na jeszcze nie rozwinięte pąki i po kilku godzinach w wazonie nie zaczną same pękać - wciąż są do uratowania - wystarczy naciąć pąk żyletką:)
Skrzydełka zostały, nawet gdy pochowałam wszystkie świąteczne dekoracje. Prawdę mówiąc żałuję, że kupiłam tylko jedne, ale mam pewien pomysł i może uda mi się zrobić takie samodzielnie;)
 Co do naszej salonowej komody - mam ostatnio wrażenie, że od roku wieją nudą, więc chyba czas na zmiany;)
Natomiast w przedpokoju w końcu stanął, hmmm, nazwijmy to - stojak na parasole;)
Długo szukałam idealnego i nie znalazłam, wykorzystałam więc to, co mam;)
Parasolki i łyżka do butów mieszczą się bez problemu, jest też miejsce na kwiaty (mówcie, co chcecie, może zboczona jestem, ale zobaczyłam kiedyś zdjęcia takiego "kaloszowego" wazonu i też mi się zachciało;) Inna rzecz, że to żadne poświęcenie, bo łydki mam od jakiegoś czasu zbyt opływowe albo cholewki cośkolwiek przykurczone;)
Kochani, uciekam, bo jutro w przedszkolu Dzień Babci, a sernik sam się nie dokończy;)
Dobranoc:)



You May Also Like

25 komentarze

  1. Bardzo przydatne rady. Jestem ciekawa tej mieszanki Babuni. A Twoje kwiaty wyglądają cudownie. Kalosze idealnie wpisują się w temat deszczowy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Według Babci ta mieszanka ma naukowe uzasadnienie - cukier kwiaty odżywia, a chlor zabija bakterie;)

      Usuń
    2. Ja tę prawdę znam od swojej babci :)
      Pozdrawiam dziewczyny

      Usuń
  2. :))) a ja jeszcze róże =ich łodygi trzymam nad ogniem-po przycięciu,aż usłyszę takie pyknięcie:)) no i żonkile,narcyzy powinny być soliterami-ponoć ich śluz jest trujący dla innych kwiatów..piękny parasolnik

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zgadza się, Qrko, żonkile i narcyzy potrafią wytruć połowę bukietu, ale najwięcej śluzu wydzielają w pierwszej dobie w wazonie- jeśli się je przytnie, wstawi najpierw na moment do wrzątku, a potem do wody solo i po 24 godzinach operację powtórzy - juz takie mordercze nie są:)

      Usuń
  3. no ja szukam jakiegoś parasolnika ;) fajny pomysł :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Agnieszko, znalazłam nawet jeden na starociach, całkiem przyjemny dla oka, ale jest zdecydowanie za duży, a potrzebowałam czegos mniejszego:)

      Usuń
  4. Świetny poradnik, bo zebrałaś wszystkie rady do kupy. Ja zapomniałam o tej aspirynie zupełnie, a fajniej jak kwiatki stoją ciutkę dłużej. Kalosze z kwiatami też mnie urzekły kiedyś, świetny pomysł i ładniej jest w koło. POzdrowionka

    OdpowiedzUsuń
  5. PIĘKNE kwiaty!!! Bardzo ciekawy post :) Kilka rad sobie zapiszę w moim notatniku z ciekawymi pomysłami. Oczywiście mi się podobaja nożyczki :) i szufladka? pułeczka? Bardzo ciekawa...

    OdpowiedzUsuń
  6. nożyczki to Ib Laursen, do kupienia w większości sklepów ze skandynawskimi gadżetami, choć mam podobną parę i tamta jest już autentycznie retro;) Dobrze leżą w dłoni, a choć stosunkowo szybko się stępiły - po naostrzeniu znów tną idealnie:)
    Drewniane "coś" to nic innego jak bardzo stara taca - uwielbiam ją i towarzyszy mi nie tylko na zdjęciach:)

    OdpowiedzUsuń
  7. O te odżywki do kwiatów to są zawsze do konkretnych gatunków czy ogólne do wszystkich? Bo w UK są opisane te do tulipanów, te do żonkili itd. i zawsze są dodawane do kwiatów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ten dodatek w postaci odżywek do kwiatów też wspominam jako wielki plus mieszkania w uk;) W pobliskim (polskim) sklepie ogrodniczym są jedynie dwa rodzaje takich odżywek - do róż i uniwersalna. Szczerze mówiąc nie wiem, czy pomiędzy poszczególnymi są większe różnice, choć wydaje mi się, że nie

      Usuń
  8. Bardzo przydatny wpis. Uwielbiam świeże kwiaty, więc zawsze chcę by jak najdłużej cieszyły moje oko.
    miłego weekendu:)

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzięki za garść cennych informacji. :)
    Co prawda kwiaty cięte są rzadkim gościem w moim domu, ale dzięki Twoim radom może częściej w nim zagoszczą. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja lubiłam je zawsze, ale to też w dużej mierze zasługa posiadania ogrodu i częstych wyjazdów na wieś, z których przez większą część roku wracam obładowana wszelkim "zielskiem";)

      Usuń
  10. Sporo ciekawych porad dotyczących kwiatów, o których wcześniej nie wiedziałam, a bardzo, bardzo lubię mieć kwiaty w wazonie! I naprawdę świetny pomysł na parasolnik! Szkoda tylko, że nie mam kaloszy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam nadzieję, że rady okażą się przydatne:) A kalosze? W sklepach ogrodniczych można kupić całkiem nieźle wyglądające już za 20-40zł:)

      Usuń
  11. Z tym cukrem do wody to prawda, ale jest jeszcze inna metoda to znaczy wlanie spirte do wody bądź coli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację:) Choć ja słyszałam o 7up w proporcji- szklanka napoju, cztery szklanki wody plus dwie łyżki wybielacza:)Cola trochę średnio wyglądałaby mi w szkle;)

      Usuń
  12. Ja oprócz podcinania zawsze dodaje cukru - to sposób mojej mamy, który zawsze się sprawdza.

    OdpowiedzUsuń
  13. Haha, stojak na parasole jest genialny! Żona ma parę nieużywanych kozaków, których jednak nie chce wyrzucać, bo jej szkoda (są praktycznie nieużywane) - może namówię ją na taki stojak :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Zawsze tak robię z kwiatami i to naprawdę działa. Trzymają się zdecydowanie dłużej i pięknie cieszą oko.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.