Autentico - primer->farba->wosk - malowanie mebli. Pokój Kornelki - etap II.

Prace w pokoju Kornelki niemal przez tydzień wlokły się jeszcze wolniej- ale dzielnie sobie tłumaczę, że lepiej powoli, a precyzyjnie;) Większość dotychczasowych prac wykonaliśmy przy użyciu preparatów Autentico- i o nich dziś kilka słów.

PRZYGOTOWANIE MEBLI DO MALOWANIA.

Zanim zdecydowałam się na farby kredowe, sporo się o nich naczytałam. Dość powszechne są bezkrytyczne zachwyty, choć trafiłam też na kilka głosów pełnych wątpliwości. Nie byłabym sobą, nie przekonawszy się samodzielnie;) Co mnie skusiło? Możliwość rezygnacji ze szlifowania- nie znoszę wszechobecnego pyłu. Do malowania przeznaczyliśmy łóżko- sosnowe, szafę- sosna w dębowej okleinie, mini sekretarzy- dębowy, krzesełko z bliżej nieokreślonego drewna i komodę pozostałą po przewijaku- drewniany szkielet plus tył i szuflady z mdf-u - dostałabym szału, gdyby przy wszystkim miała biegać ze szlifierką;)
By ujednolicić ten nader eklektyczny zestaw, wybrałam biel Casa Bianca. Łóżko miało kilka ubytków- wypełniliśmy je szybkoschnącą szpachlą z pyłem drzewnym. I właściwie na jej wygładzeniu skończyło się całe szlifowanie- nie chciałam zrobić ze starego drewna nowego, więc głębokie pęknięcia pozostawiliśmy- nadają charakteru. Wszystkie meble przed położeniem Primera najpierw umyłam wodą z płynem do naczyń, później dla pewności przetarłam szmatką z rozpuszczalnikiem. Primer nakładałam wałkiem, trudno dostępne miejsca domalowywałam wąskim pędzlem. Schnie bardzo szybko i tworzy na meblach cienką białą warstewkę, bardzo dobrze kryjącą pierwotny kolor mebla.
Zapach jest niemal niewyczuwalny, jeśli coś kapnie, gdzie nie powinno- łatwo go zetrzeć wilgotną ściereczką. Jest też niezwykle wydajny, o wiele bardziej niż farba.


MALOWANIE.

Ponieważ po około 30 minutach Primer wysycha- właściwie można już przystąpić do malowania- my za każdym razem odczekujemy kilka godzin- jest wtedy pewność, że suche są nawet trudno dostępne miejsca, gdzie warstwa podkładu była grubsza. Nie chcieliśmy wprowadzać do domu stylu shabby, zrezygnowaliśmy więc z malowania grubszych warstw z widocznymi śladami po pędzlu. Malowaniem zajmuje się Marcin- przydaje się tu jego pedantyzm;) Na prostych powierzchniach używa wałka, wszędzie indziej- różnej szerokości pędzli Diall (tych niebieskich). Łóżko wymagało pięciu warstw, szafa- czterech. Komoda i krzesełko są po dwóch i trzecia w zupełności wystarczy, sekretarzyk wciąż czeka. 

Poniżej- drzwi pomalowane primerem i jedną warstwą farby, w tle sekretarzyk i krzesełko z samym podkładem:

Szafa na tym zdjęciu ma dwie warstwy farby- i to jedyny mebel, przy którym primer nie do końca spełnił swoje zadanie. Dlaczego? W trzech miejscach na samym dole przy dwóch pierwszych malowaniach farba zwyczajnie nie chciała się trzymać- a właśnie temu miał zapobiegać.


Na koniec- krzesełko i komoda po tygodniu i dwóch warstwach farby.



A tu jeszcze łóżko już po malowaniu, a przed woskowaniem:


WOSKOWANIE.

Zachciało mi się "jeszcze bielszej bieli" i postanowiłam nałożyć wosk wybielający- i dziś uważam to za błąd, ale o tym za chwilę. Wosk nakładałam dość miękkim, okrągłym pędzlem- zgodnie z zaleceniem półkolistymi ruchami.
Prawdę mówiąc polerowanie po upływie 20 minut za pomocą miękkiej szmatki (wg. instrukcji) uważam za niewykonalne- wosk jest wciąż mokry i cały zostaje na tejże szmatce. Postanowiłam wiec odczekać, aż całkiem wyschnie i następnie zabrać się za... szczotkowanie.
Sucha szczotka (nowa, kupiona z przeznaczeniem do pastowania butów) sprawuje się świetnie - paskudna pogoda sprawiła, że zdjęcia nie do końca to oddają, ale wystarczy kilka pociągnięć by matowa powierzchnia (pierwsze zdjęcie) nabrała ładnego połysku i stała się gładka, wręcz satynowa w dotyku (drugie zdjęcie)


Zastrzeżenie dotyczy białego wosku- nie wypolerowany dość szybko zostawia ślady- wyglądają jak po paście do zębów. Na szczęście można je niemal w całości usunąć (szlifowanie drobnoziarnistym papierem nie wystarcza) nakładając druga warstwę wosku, tym razem bezbarwnego i po około 30-40 minutach rozcierając go w miejscu śladów za pomocą szczotki. Później trzeba całość jeszcze raz wyszczotkować czystą (mam drugą) szczotką.

PODSUMOWANIE- WADY I ZALETY FARB AUTENTICO.

Tu koniecznie pamiętajcie o jednym- to moje subiektywne odczucia.

ZALETY
- możliwość zrezygnowania z najbardziej brudnej i żmudnej części pracy- szlifowania do białego drewna,
- bardzo dobre krycie
-wysoka wydajność
-niezbyt intensywny zapach
- jako farbę wodorozścieńczalną łatwo ja usunąć z przypadkowo ubrudzonych miejsc.
-duży wybór kolorów

WADY
- cena 120zł/litr  to spory wydatek, zwłaszcza, że musicie jeszcze kupić wosk
- do malowania wałkiem okazały się za gęste- po rozcieńczeniu maluje się łatwo, ale kryje wówczas o wiele słabiej- położenie kilku warstw jest czasochłonne
- wosk ma silny i intensywny zapach= podobny do środków do  podłóg

Podsumowując- czy poleciłabym farby i preparaty Autentico? Tak, do malowania w styly schabby  i wszędzie tam, gdzie chcecie malować krótkimi pociągnięciami pędzla, z przecierkami itd. Przy gładkich powierzchniach równie dobrze można się pokusi o malowanie dobrą emalią (np. Śnieżka Supermal)- ominie Was woskowanie.

Co spać nie mogę, więć wgz
.

You May Also Like

8 komentarze

  1. Mam podobne spostrzeżenia , chociaż z białego wosku byłam zadowolona. I ta farba jakaś taka wydaje mi się delikatniejsza od akrylówki. Z meblami obchodzę się jak z jajkiem.
    PObieliło się mocno u Was, czekam na efekt końcowy, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  2. ja przekonałam się ,że farby lateksowe,którymi malowałam na szaro ściany-idealnie kryją meble -jak kredowe....i podobnie jak one wymagają pokrycia woskiem lub lakierem...a cena-dziesięciokrotnie mniejsza:))

    OdpowiedzUsuń
  3. dziękuję za recenzję! wciąż łamię się nad farbami kredowymi do przerobienia komody...

    OdpowiedzUsuń
  4. kolorki w banerku zmienione :) bardziej Twoje :) :) :)
    Kawał pracy włożyliście w tą "renowację" :) a ukazywanie kolejnych części prac remontowych uświadamia tylko jak wiele serca, czasu i nakładu sił (i finansów też) trzeba włożyć w to, co się chce osiągnąć :) Ale dla dziecka przecież jest się w stanie TAK DUŻO ZROBIĆ :)
    Pozdrawiam ciepło :) Ciekawa jestem nadal efektu końcowego, bo wciąż czekam na Twoje wykończenia, detale, szydełkowe drobiazgi...będzie pewnie CUDNIE :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ale fajnie to wyszło u Was. Mebelki na pewno będą sprawować się idealnie i świetnie pasować do pokoju. Pracy sporo macie ale na pewno o wiele większą satysfakcję :) powodzenia !

    OdpowiedzUsuń
  6. Te mebelki są przesłodkie:) Juz sie nie mogę doczekać tego efektu końcowego:)
    miłego weekendu :) i super nowa szata bloga:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dzieje się widzę dzieje, więc z niecierpliwością czekam na efekt końcowy

    OdpowiedzUsuń
  8. "Bez szlifowania" to najbardziej złudne hasło promocyjne ;)
    No bo co z tego, że wystarczy dobrze umyć (ja zalecam też lekkie zmatowienie papierem ściernym) skoro do malowania na gładko trzeba naprawdę włożyć dużo więcej pracy? Ty zastosowałaś również primer, czyli zwiększona przyczepność = dodatkowa warstwa =dodatkowa praca. No i wspominane dalej woskowanie + glancowanie. W tym czasie spokojnie dałoby się pomalować akrylową. Maluję farbami kredowymi (wybrałam inna markę, w moim odczuciu nieco trwalszą) i bardzo je lubię, ale nie do wszystkiego. Shabby, przecierki, chippy look wychodzą na nich genialnie. Ale przy malowaniu bardziej glamour czy po prostu jednolitej zmianie koloru nie widzę sensu. Dobra rada przy okazji: białe meble malowane farbami kredowymi szybko się brudzą, jeśli tak się stanie nie próbuj wycierać śladów wodą z detergentem zrób to woskiem. Zejdą bez trudu.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.