Studio amatora - przydatne foto akcesoria.

Dzień dobry:)
Bieżący tydzień jest z gatunku tych, które najchętniej bym przespała, ale rzeczywistość zmusza mnie do najwyższych obrotów. Zapaliłam się jednak do pomysłu przybliżenia Wam własnych przygód w świecie fotografii, więc uznałam, że mogę trochę skrócić nocne leniuchowanie;)
Rok temu zaczęłam odkrywać ten niezwykły świat widziany przez pryzmat obiektywu. Wybór padł na Nikona, model D5200. Nie zaserwuję Wam tu pakietu danych technicznych, zainteresowanych odsyłam do strony producenta- tu (klik). Powiem natomiast, co dla mnie jest najważniejsze- aparat jest dość ciężki, ale dla mnie to zaleta. Świetnie leży w dłoni, a jego obsługa szybko staje się intuicyjna. Obrotowy wyświetlacz pozwala na wykonywanie zdjęć pod najróżniejszymi kątami, jest też niezastąpiony przy autoportretach. I w tej chwili to tyle na temat aparatu, każdy z Was może mieć inny, więc tylko kilka słów tytułem wstępu:)
Sam aparat to dopiero początek, by zacząć fotografować, niezbędny jest odpowiedni obiektyw. W zestawie z aparatem najczęściej sprzedawane są modele AF-S DX NIKKOR 18-55mm VR lub AF-S DX NIKKOR 18-105mm VR . Mam ten ostatni, do pełnego opisu znów Was odeślę- klik. W skrócie- to obiektyw zmiennoogniskowy, czyli - w totalnym uproszczeniu- można obraz przybliżać i oddalać. Producent zapewnia, że świetnie nadaje się zarówno do portretów, jak i zdjęć krajobrazu lub architektury. W dwóch ostatnich punktach się zgodzę, co do portretów- tak, ale tylko przy dobrym naturalnym świetle. Używam go praktycznie tylko na zewnątrz, w pomieszczeniach robi ciemne zdjęcia, często z szumami. Jednak sprawdza się np. na placu zabaw, bo kadr jest szeroki i nawet biegnące dziecko tak szybko z niego nie ucieknie;) Obiektywem, z którym niemalże się zrosłam jest AF-S NIKKOR 50 mm f/1,4G (klik) - to bardzo jasny obiektyw stałoogniskowy. Robi wspaniałe zdjęcia nawet przy bardzo słabym oświetleniu i za to go wprost uwielbiam;) Drobnym minusem jest bardzo wąski kadr.
Jednak nawet moja stałka okazuje się niewystarczająca, gdy wracam do domu późno i jestem skazana na sztuczne oświetlenie. Albo jestem przeczulona, albo większość zdjęć wychodzi z żółta poświatą. I w tym momencie przechodzimy do właściwego tematu, czyli wykorzystanie akcesoriów przy robieniu zdjęć;)
Wspominałam Wam już, że Mąż wspiera moja pasję, czego ostatnim wyrazem był bożonarodzeniowy prezent;)
Tak przedstawia się mój mały zestaw pomocnych akcesoriów- spokojnie, cały nie jest Wam niezbędny, a po złożeniu zajmuje naprawdę niewiele miejsca (dokładnie tyle, co odkurzacz;)

STATYW

Czy jest absolutnie niezbędny? Nie, ale bardzo przydatny. Podczas drobnych zmian kompozycji nie musimy odkładać aparatu, odpada problem dłoni, która zadrżała i zepsuła idealne ujęcie. Szybkozłączka pozwala szybko zamontować aparat, całość składa się do rozmiarów większej parasolki. Konstrukcja jest stabilna, całość można dodatkowo obciążyć torbą. Wysokość regulowana. Większość modeli ma pokrowiec w zestawie. Dopuszczalne obciążenie to 4 kg.

Koszt: od 50-70 zł wzwyż.
I tu moja uwaga- jeżeli nie planujemy zabierać go w góry czy na inne wyprawy z bardzo nierównym podłożem, spokojnie możemy zdecydować się na tańszy model. Mój kosztował niecałe 100 zł, jest lekki i bardzo stabilny. Najważniejsze, na co musicie zwrócić uwagę to złączka, czyli miejsce mocowania aparatu- musi być solidnie, nic nie może się tam ruszać, chwiać czy wyglądać, jakby zaraz miało odpaść. Druga ważna rzecz- udźwig- czym większy, tym lepiej, większość tańszych modeli ma dopuszczalne obciążenie 304kg i to w zupełności wystarcza.


LAMPA STUDYJNA

Może być lampą błyskową lub lampą światła ciągłego-  mam te ostatnie.
Myślę, że na opis różnic przyjdzie czas następnym razem, więc od razu przejdę do charakterystyki.

Lampy światła ciągłego są znacznie tańsze (nawet dwu- trzykrotnie), a dla amatora łatwiejsze do "wyczucia". Dają ciągłe światło, czyli świecą tak długo, aż je wyłączymy. Znajdują zastosowanie głównie w fotografii studyjnej (zabieranie ich w teren bywa problematyczne;) W przeciwieństwie do lampy błyskowej- efekt oświetlenia widać na bieżąco.

Zestaw składa się ze statywu o regulowanej wysokości (72-230cm), pojedynczej oprawki z wyłącznikiem, żarówki- lampy światła ciągłego i białej parasolki (średnica 83cm). Lampa ma moc 200W, czyli tyle energii pobiera. Moc efektywna, czyli świecenie w porównaniu do zwykłej żarówki, to już 800W. znów w uproszczeniu- daje światło porównywalne ze światłem dziennym.


Koszt: od ok. 170zł wzwyż.

Większość zdjęć, które oglądaliście na blogu wykonana została z użyciem jednej lampy.



PARASOLKI





Parasolki to wszechstronne i stosunkowo tanie akcesoria. Mówiąc ogólnie- służą do modyfikacji światła, ustawiają je we właściwym kierunku.

BIAŁE- zmiękczają światło, niejako wygładzają cienie. Albo przepuszczamy przez nie światło, które oświetla później obiekt zdjęcia, albo kierujemy lampę na parasolkę- światło się od niej odbija i oświetla obiekt.

SREBRNE - nie przepuszczają, a jedynie odbijają światło. Dają go tym samym więcej (przez silniejsze odbicie), ale jest ono ostre, daje mocniejsze cienie i duży kontrast.

ZŁOTE - podobnie jak srebrne odbijają światło. Nadają mu ciepłą barwę- mi kojarzy się ona z popołudniowym jesiennym słońcem:)

Są jeszcze parasolki dwupowłokowe i softboxy, ale ich jeszcze nie testowałam, więc się nie wypowiadam;)

Czy parasolki mają wady? Tak - światło, zwłaszcza przy białej parasolce, rozprasza się szeroko, w małych pomieszczeniach odbija się od sufitu i ścian- na początku trudno nad tym zapanować i uzyskać mocny kontrast. ALE - jakość zdjęć z parasolką i tak jest nieporównywalnie większa niż bez niej;)

Koszt: najmniejszą (50cm) białą parasolkę kupimy już za 12-16 zł, za duże (110cm, jak moja srebrna/złota) zapłacimy ok.40 zł, za dwupowłokową- ok. 50zł. To cena samej parasolki, bez statywu i lampy.

REASUMUJĄC
Najbardziej ekonomiczną i przydatną dla amatora opcją będzie zakup zestawu oświetleniowego lampa światła ciągłego ze statywem plus parasolka złota/srebrna (to modele 2w1, wystarczy przełożyć materiał na drugą stronę)- na początek jedna lampa wystarczy. Koszt nie powinien przekroczyć 250 zł. Ewentualnie można dokupić statyw.


By jednak nie było tylko opisowo- kilka zdjęć;)

Sam sprzęt to nie wszystko, potrzebna jest jeszcze właściwa kompozycja- o niej kilka słów możecie przeczytać w tym poście : Kompozycja w obiektywie amatora- jesienne migawki. Gdyby całość polegała tylko na wybraniu obiektu do zdjęcia, efekt mógłby wyglądać tak:  

By skrzynka stała się ciekawym tłem- dodałam płachtę juty i kubek z herbatą:

Wciąż trochę pusto, więc dołączyła ściereczka i biszkopty

Rewelacja to to nie jest, więc bierzemy lampę...

I zaczynają się czary;)

(tak, wiem, że sznureczek nieestetycznie mi zwisa, ale lubię mocną herbatę, a było już naprawdę późno;)

Zmieniając punkt widzenia, otrzymujemy coraz to nowe ujęcia:


We wszystkich powyżej używałam białej parasolki.

Poniżej efekty z użyciem złotej (moja ulubiona:)






 Srebrnej używam bardzo rzadko, nie lubię jej zimnego światła i mocnych kontrastów.
Poniżej mam dla Was małe porównanie:
Do wykonania tych zdjęć użyłam statywu- został zachowany ten sam punkt widzenia. Ustawień aparatu również nie zmieniałam. 

Po kolei- zdjęcie bez lampy, z wykorzystaniem światła trzech zwykłych żarówek- klasyczne domowe oświetlenie:
Mocne cienie (światło padające z góry, z prawej strony. Problem z ustawieniem ostrości, przez co całość jest bez wyrazu.

Ze złotą parasolką:
Kompozycja oświetlona miękkim, dobrze rozproszonym światłem, znaczne zredukowane cienie.

Ze srebrną parasolką:
Światło jest ostre, w moim odczuciu zimne, ale świetnie rozproszone, mocno odbija się od białych elementów kompozycji.

Z białą parasolką (światło odbite):
Wydaje się najbardziej naturalne, a kolory odwzorowane są najwierniej.

Jak widzicie to samo zdjęcie w zależności od użytej parasolki- może wyglądać zupełnie inaczej.


Kochani, na dziś to wszystko- przedstawiłam Wam moją największą pomocnicę, czyli lampę i inne drobiazgi. Jeśli uznacie tę wiedzę za przydatną- powstaną kolejne posty, na przykład o blendach czy dyfuzorze. Dziś już kończę i zmykam kąpać Kornelkę.

Dobranoc:)

You May Also Like

30 komentarze

  1. Dzięki za ten post! Zaczynam odkładać na lampę i parasolki :)
    Mam Nikona D5100 z obiektywem 18-105, ale przewczoraj dostałam obiektyw Tamron 70-300mm :) dzisiaj próbowałam robić pierwsze zdjęcia.
    Ogólnie doszłam do wniosku, że o fotografii niestety wiem niewiele, ale zamierzam to zmienić. I właśnie moim największym problemem ostatnio jest światło, dlatego bardzo ciekawią mnie te parasolki...

    Czekam z niecierpliwością na dalsze posty tego typu!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. napisałam się i wszystko skasowałam:(
      O tej porze roku światło jest największym problemem- zwykle mi ucieka, bo spędzam najlepsze godziny w pracy:)
      Obiektywu makro nie mam, powoli zaczynam o nim myśleć- czekam na efekty u Ciebie:)

      Usuń
  2. Przydałby mi się statyw i parasolka, gdyby jeszcze ktoś pokazał mi jak używać tej parasolki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Faktycznie i zdjęcia wygladają dużo lepiej. Do niedawna myślałam, że mój aparat jest kiepski, że szajs - ale nie pomyślałam o tym, że warto zainwestować w oświetlenie, lampy, w statyw, zakupić dodatkowy obiektyw...LAIK - totalny LAIK :)

    www.MartynaG.pl

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny post, bardzo przydatne informacje, dziękuję za podzielenie nimi z nami:D Do zakupu statywu i reszty akcesoriów i tak muszę poczekać aż się przeprowadzimy, bo nie mam na to miejsca...
    Bzi:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kamilko, złożona lampa zajmuje tyle miejsca, co dwie parasolki;)

      Usuń
  5. Post bardzo trafiony :) Proszę o więcej i pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  6. Jestem pod wrażeniem.
    Spodziewałam się krótkiego posta fotograficzngo a tu cały elaborat ze szczegółami...
    Bardzo ciekawie przedstawiłaś rolę parasolek, myślałam, że są tylko białe a tu taka informacja i to z przykładowymi zdjęciami, by móc porównać efekty!!!
    Bardzo ciekawy post, dziekuję...

    Martita

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książki z tego nie będzie, najpewniej ekspert mógłby to wyjaśnić krótko i zwięźle, ale nim nie jestem;)

      Usuń
  7. Kochana, super lekcja ze szczegółami,
    buziaki!

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja się ratuję jeszcze korektą ekspozycji ;-) i balansem bieli ;-). Buziaki i dobrego dnia dla Ciebie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tej porze roku chyba większość z nas kombinuje jak może:)

      Usuń
  9. Kochana- KŁANIAM Ci się nisko!!! Świetny post... bardzo przydatny!
    DZIĘKUJĘ za niego:)
    miłego weekendu

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Proszę bardzo, mam nadzieję, że nie tylko Tobie się przyda:)

      Usuń
  10. O kurcze ale mnie wyedukowałaś i natchnelaś do inwestycji w sprzęt!Zapraszam do domu ktory urzadzilam,dzis odslona 2!http://szalenstwa-panny-matki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam- musiałaś włożyć mnóstwo w pracy w ten projekt:) A choć to nie do końca mój styl (choć na kuchnie nosem bym nie kręciła, uwielbiam cegłę:) - roi niesamowite wrażenie:)

      Usuń
  11. Bardzo przydatne informacje !!! Ja również coraz bardziej interesuję się fotografią i coraz bardziej mnie wciąga...tak więc każde dodatkowe wskazówki są dla mnie bardzo cenne !!! Dziękuję i pozdrawiam serdecznie.
    P.S. Zdjęcia u Ciebie faktycznie piękne :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. masz rację- to uzależnia strasznie- ale kocham ten mój fotograficzny nałóg:)

      Usuń
  12. Moja Droga, Ty już jesteś profesjonalna!

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja też poproszę o więcej, bo ten post bardzo mnie zainspirował, do tego stopnia, że zapragnęłam zainwestować w swój sprzęt. Ten post przeczytałam w czwartek a w sobotę udało mi się trafić na lampę z parasolką:) I już mam! Pozdrawiam Ala

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alu, czekam z niecierpliwością na efekty pracy z nią:)

      Usuń
    2. Na pewno wkrótce uda mi się popracować z nowym sprzętem:) Jest on używany więc muszę go troszkę podrasować:) Wspomniałam o twoim poście u mnie na blogu, mam nadzieję, że się nie obrazisz, że zrobiłam to bez pytania:) Dałam odnośnik do Ciebie:) Pozdrawiam Ala

      Usuń
  14. Mam w domu wszystko o czym może marzyć foto amator, 3 lampy, dużego softboxa, statywy i do niedawna nawet własne pomieszczenie na studio z tłami. Jak mam się z tym wszystkim rozkładać pół godziny (znosić lampy, szukać przedłużacza itp.) By w 10 minut cyknąć kilka fotek w salonie. A potem kolejne pół godziny składać wszystko. To przyznam szczerze, że mi się nie chce i szkoda mi na to czasu. Zadowalający mnie efekt jestem w stanie uzyskać przykręcając lampę błyskową do aparatu i odbijając jej światło od sufitu czy ściany. Kontrasty poprawia corelowski photo-panit (szybciej się otwiera niż photoshop.) Ale ja lubię zdjęcia przepalone gdzie giną drobne szczegóły :)
    Pozdrawiam cieplutko,
    Karola

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.