Lodowa misa / lampion - DIY. Lampy i jabłka.

Jestem strasznie do tyłu z blogowym życiem...
Bo Święta...
Bo choroba odpuszcza i łapie na nowo...
Bo rzadki czas tylko dla rodziny rozpuścił mnie straszliwie;)

Obiecuję sobie nadrobić to wszystko, natomiast już dziś odsyłam do Karoliny z Houseloves i informacji o Santa Blogger - świetnej akcji, w jakiej biorę udział:)

Jutrzejsza sylwestrowa noc zacznie szalony czas karnawału - w ostatnich latach niezbyt często bierzemy udział w jakichkolwiek zabawach, niemniej jednak ciepło robi mi się na sercu, gdy wspominam minione:) Zresztą w tegorocznym czeka mnie "zmiana kodu", więc kto wie, czy czegoś nie wymyślę;)

Blogi przeglądam ostatnio w biegu, ale zdążyłam zauważyć wiele świetnych inspiracji, więc i ja dołożę się do nich małą cegiełką;) Pomysł nie jest mój, często go widywałam w prasie kobiecej i planowałam zrealizować - wczoraj się udało:) Misa z lodu to niebanalna dekoracja i "naczynie" do serwowania lodów, sorbetów czy sałatek (ale raczej tych bez sałaty, przymrożona nie wygląda zbyt pięknie;), szybko  też możemy zmienić ją w lampion zdobiący taras czy balkon w mroźne dni - wystarczy świeczka:)
U mnie powstała wersja cytrusowa- mandarynkowo-cytrynowa, ale możliwości są nieograniczone- do serwowania pikantnych sałatek możemy stworzyć misę ziołową, do słodkości- owocową, korzenna czy nawet kwiatową - znów wszystko w rękach wyobraźni:)

Czego potrzebujemy?

dwóch misek o podobnym kształcie, różniących się około 4-6 cm górną średnicą
taśmy klejącej
wody
owoców, listków, ziół, kwiatów itp.

Zdecydowałam się na wykorzystanie owoców - kroimy je w cienkie plasterki

Miski wkładamy jedna w drugą, w mniejszą wlewamy odrobinę wody (zapobiegnie to jej pływaniu po powierzchni większej) pomiędzy nie wlewamy wodę- tyle, by górne krawędzie znalazły się na jednym poziomie. Mocujemy taśmą klejącą, by mniejsza się nie przesuwała.

Pomiędzy ścianki wkładamy plastry owoców:

W razie potrzeby dolewamy jeszcze trochę wody, dobrze jest dodatkowo okleić całość taśmą - by owoce nie wypłynęły na powierzchnię.

Czas zamrażania zależy od wielkości miski i grubości ścianek przyszłego lodowego naczynia - zwykle nie potrzebujemy więcej niż 2-4 godziny. Po zamrożeniu do mniejszej miseczki wlewamy ciepłą wodę (nie gorącą- szklana/ceramiczna miseczka może wtedy pęknąć) i już po chwili wyjmiemy ja bez problemu. Podobnie większą miseczkę zdejmujemy polewając ciepłą wodą. I gotowe:)


Po włożeniu tealightów- tak pewzentuje się mój lodowy lampion na balkonie:)



Jak Wam się podoba?:)



Odkąd jestem szczęśliwą posiadaczką lustrzanki, fotografowanie sprawia mi nieznaną wcześniej przyjemność:) Jednak zima i towarzyszące jej szare, pochmurne dni nie sprzyjają dobrym zdjęciom.  Nie bez znaczenia jest też fakt, że jakie takie światło można złapać niezwykle krótko, zwykle między 10-13, a tak się jakoś zawsze składa, że to najbardziej pracowity czas w ciągu dnia;) Jakiś czas temu zaczęłam więc marzyć o wspomaganiu w postaci lamp. Opinie, że błyskowe górują nad lampami światła ciągłego są powszechne, jednak będąc amatorem nie byłam pewna, czy w ogóle dam radę się nimi posługiwać, właściwie je ustawiać, czy nie zniechęci mnie początkowy brak efektów, nie przemawiała też do mnie ich wyższa cena - na początek poprosiłam więc mojego Mikołaja o  te drugie. Dodatkowo sprawił mi statyw i komplet parasolek (białe, srebrne i złote) - nie dziwcie się więc, że od świat chodzę całą w skowronkach;) Co prawda dotąd tylko dwa razy zdołałam je rozłożyć (wybitnie ciekawią Kornelkę;), ale jestem zachwycona. Oczywiście wiem, że muszę się wiele nauczyć, ale pierwsze kroki już stawiam:)

Pierwsze na tapetę poszły jabłka - uwielbiam je chrupać, są też niezwykle fotogeniczne:)


Cała sesja odbyła się w okolicach godziny 18stej, czyli w czasie, gdy o tej porze roku skazani jesteśmy na sztuczne oświetlenie. W ramach eksperymentu z prawej ustawiłam złota parasolkę, z lewej - srebrną. Muszę zaopatrzyć się w fachową literaturę niezbędną przy urządzaniu mini studia, bo na razie działam na ślepo, ale nic to, liczy się zabawa, a ta jest przednia;)




Mam poczucie, że całość wyszła nieco za jasna, złota parasolka daje ciepłe światło, więc następne próby przeprowadzę już z dwiema:)

Poniżej jeszcze dzisiejszy mały eksperyment- z użyciem tylko jednej lampy - i moją ukochaną herbatą żurawinowo-jabłkową;)


Ponieważ staram się odzwyczaić (bezskutecznie) od kawy (którą wręcz żłopię nałogowo, sic!), nie rozstaję się z herbatą. W ramach samodzielnego wybierania części prezentów- miałam okazję spróbować jednej z niezwykle popularnej w blogowym świecie marki Tafelgut. Cóż... Puszka wygląda rewelacyjnie, sama herbata jest smaczna i niewątpliwie bardzo aromatyczna, ale prawda jest taka, że w tym przedziale cenowym (a nawet niższym) pijałam już o wiele lepsze (także rooibos, która sama z siebie jest bardzo charakterystyczna, więc mam porównanie). Jednak skusić się warto - choćby dla samej puszki;)





Korzystając z okazji, chciałbym polecić Wam specjalne wydanie "Naszej Historii" poświęcone kuchni - myślę, że lektura sprawi przyjemność zarówno fanom sztuki kulinarnej, jak i historii:)

Jak zawsze po przerwie, wydłużył mi się ten post niebotycznie - mam nadzieję, że nie zanudziłam Was zbytnio:) Zamierzam wpaść tu jutro z życzeniami, więc jeszcze nie żegnam się z Wami w tym roku:)

Miłego wieczoru:)

You May Also Like

17 komentarze

  1. Piękne zdjęcia i jeszcze piękniejszy lampion! Przeczytałam dokładnie instrukcję, ale dalej mnie zastanawia - dlaczego on się właściwie nie rozpuszcza? :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Ciekawy pomysł, na balkonie musi świetnie wyglądać taki lampion :) Ze zdjęć jak zwykle najbardziej ujmuje mnie... ta stara taca! Gdybyś kiedyś chciała ją puścić w świat, zglasza się kupiec :D Tafelgut no to wiadomo, piękno i smak, choć bardziej piękno :) Świetne zdjęcia jak zwykle. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię Twoje zdjęcia. Jutro mogę nie mieć czasu, więc wspaniałego 2015 roku.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lampion - rewelacja!!! Wszystkiego dobrego w 2015!

    OdpowiedzUsuń
  5. No i to jest pomysł! Prosta, ale bardzo efektowna miseczka ;) Podoba mi się i to bardzo!
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Fajny pomysł na ten lampion ;) Choć mnie bardziej podoba się pomysł na lody bądź sorbet ;)
    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku...

    OdpowiedzUsuń
  7. Pomysł masz naprawdę świetny - szkoda, że nie jest długotrwały ale wrażenie robi :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Śliczna jabłkowa kompozycja! Herbatka wygląda bardzo smakowicie.
    Ja też mam chęć na herbatkę Tafelgut,właśnie chyba głównie dla puszki ;p
    Kochana,życzę dobrej zabawy na Sylwestra a nowym roku samych wspaniałych przeżyć!!!
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdjęcia wychodzą Ci świetne :) jabłka wyglądają pysznie! A ta herbata, hmm, dla puszki faktycznie warto kupić :) I jeszcze gazeta - mam nadzieję, że zdążę w tym roku ją kupić :) Wszystkiego dobrego!

    OdpowiedzUsuń
  10. Pomysł na misę jest super! Może kiedyś skorzystam:) A zdjęcia robisz naprawdę świetne. Oj, marzy mi się lustrzanka, może kiedyś i to marzenie się spełni:) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Czyli masz dużą lampę. Moim zdaniem amatora sesja wyszła rewelacyjnie. ja myślałam nad błyskową, bo można ja nosić wszędzie, na razie wspomagam się światłem zastanym i sztucznym. Co zrobić. Madelinko, Chętnie wprosiłabym sie na Twoja herbatkę, bo uwielbiam te waniliowe i taki inne w smaku. I życzę Tobie i twojej rodzinie szczęśliwego Nowego Roku.
    PS Zmianą kodu sie nie przejmuj,

    OdpowiedzUsuń
  12. Pięknie i aromatycznie!
    Kochana, życzę ci pięknego Nowego Roku! Spełnienia wszystkich marzeń:)
    moc uścisków

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetne fotki i pomysł na misę.....
    Pomyślności w Nowym Roku.

    OdpowiedzUsuń
  14. Bardzo ciekawy pomysł na tą lodową miseczkę, pierwszy raz się z nim spotykam ;)
    Ja osobiście bardzo lubię robić zdjęcia, ale zimą to jest katastrofa... fotofrafuję praktycznie tyko w weekendy, a jak jest pochmurno i szaro to nawet wtedy nie daję rady... może powinnam też pomyśleć o tych parasolkach :) ale też jestem totalnie zielona jeśli o to chodzi...
    Twoje zdjęcia jabłek wyszły świetnie! W życiu bym nie powiedziała, że były robione koło godziny 18 :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.