Lśnienie z Leifheit. Malowane panele 5 miesięcy później.

Mąż zarządził przedświąteczne sprzątanie - to zdecydowanie moment, gdy ten ulubiony czas w roku jest już tuż, tuż, coraz bliżej...

Przy okazji to świetny czas, by podzielić się z Wami naszymi wrażeniami z użytkowania przemalowanych na biało paneli i przedstawić nowych domowych pomocników, którzy pomagają dbać o czystość w domu. 

Warto czy żałujemy?
Jak się z nimi obchodzić?
Czy wymagają szczególnej troski lub zabiegów?
Jakimi preparatami je pielęgnować?
Jak sprawują się w miejscu tak intensywnie eksploatowanym, jak pokój dziecięcy?
Czy brudzą się bardziej niż w pierwotnym kolorze?

Ciekawi?
Panele w pokoju Kornelki przemalowaliśmy na przełomie lipca i sierpnia - dla przypomnienia - TU znajdziecie relację wraz z zestawieniem poniesionych kosztów. Sądzę, że po niemal pięciu miesiącach użytkowania mogę wiarygodnie ocenić, na ile było warto.


Wielu znajomych pukało się w czoło już tylko słysząc, że zdecydowaliśmy się na białą podłogę.
 Dlaczego? 
Bo dziecko. 
Bo pies. 
Bo wszystko na niej widać. 
Bo nie będziemy robić nic innego, jak tylko sprzątać.
 Jak jest w praktyce? 
Szczerze? 
Jak z każdą inną nie-dywanową podłogą.

Brudzi się tak samo, a kiedy już ów niepożądany brud się pojawi - trzeba łobuza usunąć.

Czy musimy sprzątać częściej?
 Nie - jeśli nie lubimy żyć w syfie - częstotliwość sprzątania jest ta sama bez względu na stopień, w jakim brud rzuca się w oczy.

Tak, widać na niej każdy paproch (mniej natomiast rzuca się w oczy biszkoptowa Balzacza sierść). Można to jednak potraktować jako zaletę - widzę, że się pobrudziło = nie czekam na piątek, tylko sprzątam od ręki.

Podejrzewam jednak, że najbardziej interesuje Was kwestia trwałości.

Przyznaję - baliśmy się odprysków farby, bo przy czteroletnim dziecku nietrudno o spadające na podłogę przedmioty.

Nie mogę powiedzieć, że udało się całkowicie ich uniknąć, bo powstały dokładnie trzy - wszystkie mikroskopijnej wielkości i za każdym razem w efekcie upadku któregoś z ceramicznych naczyń z zabawkowej kuchenki. Wielkość? 3, 5 i 10 mm i tylko najmniejsze w miejscu w miarę widocznym.

Jeden z Czytelników prorokował, że bardzo szybko pojawią się ślady wytarcia przy wejściu do pokoju. Choć jeden nieznaczny odprysk owszem, mamy - poza tym całość sprawuje się świetnie.

Widoczne ślady to brudek, Balzak uwielbia leżeć na progu;)

Gdybym miała po raz kolejny podjąć decyzję - malować czy nie - nie wahałabym się tak długo jak za pierwszym razem.


Biała podłoga wspaniale rozjaśnia pomieszczenie i sama w sobie sprawia wrażenie pewnej schludności - zdecydowanie polecam. Jeśli nie możecie już patrzeć na swoje stare, brzydkie czy zniszczone panele- nie zwlekając łapcie za wałek. 

A jak wygląda sprawa mycia i pielęgnacji takich malowanych paneli?

Wbrew pozorom - jest prostsza niż w pierwotnym stanie - wcześniej, by wyglądały znośne, konieczne było żmudne pastowanie, oczywiście na kolanach. Teraz najpierw odkurzamy/zamiatamy, a później wystarczy krótki taniec z mopem.

Kiedy nasz pięcioletni staruszek w końcu dokonał żywota, w sukurs przyszła nam marka Leifheit.

Przesadziłabym mówiąc, że sprzątanie to mój konik - tym zajmuje się domowy perfekcjonista, czyli Mąż. Jest jednak haczyk - wybór narzędzi należy do mnie. Tym razem postawiłam na System CLEAN TWIST XL z wózkiem na kółkach
Duże wiadro na obracających się o 360 stopni i nierysujących podłogi kółkach, system odwirowujący i bardzo duży (42 cm) płaski mop - dla nas okazało się to strzałem w dziesiątkę. Nakładka extra soft - jak przekonaliśmy się na standardowych panelach- idealnie sprawdza się też do pastowania - nie tylko nanosi preparat, ale jednocześnie poleruje.

Choć nie lubię - i mi zdarza się zmyć podłogę. Przy zwykłych płaskich mopach denerwowała mnie zawsze konieczność ręcznego wyciskania i babrania się w brudnej wodzie. No, fuj i koniec. Tu tego problemu nie ma. 

Tu muszę jeszcze wspomnieć o Płynie do mycia parkietów Leifheit. Oczywiście nie jest to produkt ściśle dedykowany do eksperymentalnie malowanych podłóg, ale w naszym przypadku idealnie daje radę. Stosowany w małej ilości - nakrętka na około 10 litrów wody - bez problemów rozprawia się ze śladami czekolady, soków, błota (Balzak po spacerze wprost uwielbia zostawiać autografy- wszędzie) i innymi, których pochodzenia wolę głębiej nie rozpatrywać.

Produkty Leifheit zdecydowanie zrobiły na nas wrażenie i otrzymują nasz prywatny znak jakości jako w pełni godne polecenia.

Na Instagramie możecie zobaczyć, jak poradziły sobie z naszymi oknami - sama jestem w szoku...

Kochani, uciekam, bo w kuchni czeka masa na ciasteczka waniliowo-migdałowe - to już nieodłączny element przedświątecznych wypieków - polecam!


Za pomoc w realizacji wpisu dziękujemy marce Leifheit.


You May Also Like

13 komentarze

  1. W takim razie muszę bardziej zgłębić tajemną wiedzę odnośnie tych produktów, bo także często myję podłogi, bo lubię gdy są czyste, tym bardziej,że od 2 mieś. mamy dodatkowo psa;-)pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mop- jak się okazuje- mopowi nierowny😉 Po porządnym odkurzaniu,mycie podłóg na całym piętrze(90m2) - zajmuje jakieś pół godziny (nie mamy dywanów i zero durnostrojek na podlogach😉)

      Usuń
  2. Jak ten czas leci, już 5 miesięcy minęło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak,Gosiu,zaczynaliśmy zabawę w lipcu- czas mknie jak szalony😉

      Usuń
  3. Warto stawiać na swoim mimo tego, że ktoś nam odradza lub wątpi. U mnie często jest tak, że wyskakuję z jakimś pomysłem, rodzina puka się w głowę, a później przychodzą i się zachwycają :). Czasem nawet pożyczają pomysł :). Ja posiadam mopa Vileda Ultra Mat i naprawdę sprzątanie należy do przyjemności. Nie dotykam brudnej wody, płaski mop śmiga ;). Pozdrawiam gorąco ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzina powoli się przyzwyczaja - podobnie jak do tego,że cokolwiek powiedzą, to i tak zrobię po swojemu- po fakcie zwykle przyznają, że miałam rację 😉

      Usuń
  4. dobrze wiedzieć, fajnie to wygląda, lekki ubytek to przecież nie dużo - Brawo TY!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie- a przy tym zamalowanie go okazało się bajecznie proste.

      Usuń
  5. A czy podczas malowania i wysychania farba bardzo intensywnie pachniała? Mieszkam w małym mieszkanku i boję się, że proces malowanie będzie niezwykle uciążliwy własnie ze względy na nieprzyjemny (toksyczny?) zapach. :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie - dlatego właśnie postawilismy na Śnieżkę - to farba w pełni bezpieczna- także dla dzieci (można nią malować nawet zabawki czy np.szczebelki łóżeczka ), niemal bezzapachowa, szybkoschnaca, a przy tym niezwykle uniwersalna- zdecydowanie mojab ulubiona:)

      Usuń
  6. Całkiem dobrze to wygląda, chociaż mogłoby być lepiej :]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z chęcią wysłucham światłych porad eksperta.

      Usuń
  7. Technologia utrzymania czystości powinna być taka. Codzienne zamiatanie - największym wrogiem paneli i farby będzie piasek. Przecieramy raz na tydzień, taka jak pani opisała - wodą z niewielką ilością płynu. Stosujemy mop z mikrofazy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.