Kwietnik -> z żebraka w księcia + taca vintage w 5 sekund.

Uwielbiam domowe metamorfozy, po których niepozorne rupiecie stają się godne salonów albo zyskują nowe życie, choć już skazano je na zapomnienie. Minimum nakładów, maksimum efektów- to właśnie lubię i tym pragnę się z Wami dzielić. Dlatego przedstawiam Wam nowy cykl, który- mam nadzieję- na długo zagości na blogu - METAMORFOZY. Duże i małe, użyteczne i dla samej estetyki - ale zawsze spektakularne (mam nadzieję;) 
Dzisiejszym bohaterem jest stolik-kwietniczek. Trafił do mnie w parze z większym - obdrapany, z chybotliwymi nóżkami, w złocie tak tandetnym, że nawet w moich oczach nie znalazło uznania. Najpierw zaliczył nieudany eksperyment z farbą kredową, by ostatecznie stać się Czarnym Księciem i ozdobą salonu.
Na początku były dwa stoliki - podejrzewam, że do kompletu brakuje mi średniego. Jeśli wierzyć przyklejonej na spodzie etykiecie - włoskie. Niewątpliwie drewniane, choć nie potrafię zidentyfikować gatunku, a pierwotna farba nadawała im wybitnie plastikowy sznyt. 
Najpierw pomalowałam go farbą kredową i zawoskowałam - po kilku dniach z beżowego zrobił się zielony - była to farba, którą przekazano mi jakiś czas temu do testowania, niestety bez informacji o marce. A na początku zapowiadało się pięknie...

Podobne wielkością i kształtem stoliki dość często widuję podczas starociowych łowów, myślę więc, że można się na nie natknąć na wielu giełdach. Poniżej wyjaśnię Wam, jak z takiej szkarady zrobić piękny mebelek, który będzie niebanalną ozdobą każdego wnętrza.

POTRZEBUJEMY:
obiekt - niewielki rozmiarem mebelek
szlifierka lub papier ścierny w minimum dwóch gradacjach
rozpuszczalnik uniwersalny + miękka, niepozostawiająca kłaczków szmatka
wałek gąbkowy (flokowy) - wąski (50 mm) z kuwetą
mały płaski pędzelek do malowania trudno dostępnych miejsc

Po pierwsze-  mebelek musimy wyszlifować, pozbywając się wszystkich chropowatych elementów czy połuszczonego lakieru. Chodzi bardziej o zmatowienie powierzchni niż zdzieranie wszystkiego do surowego drewna. Następnie całość przecieramy dokładnie szmatką nasączoną rozpuszczalnikiem (do odtłuszczenie wystarczy także ciepła woda z płynem do naczyń, przed przystąpieniem do malowania musimy jednak odczekać, aż powierzchnia całkowicie wyschnie). Później wałkiem nakładamy pierwszą warstwę farby - bardzo cienką. Pędzelkiem domalowujemy trudno dostępne miejsca. Ponieważ emalia Supermal schnie bardzo szybko, po około 20 minutach możemy nałożyć drugą warstwę. I w moim przypadku te dwie warstwy wystarczyły, by całkowicie pokryć powierzchnię, tworząc piękne wykończenie z lekkim połyskiem.

Dlaczego emalia? Bo znam ją od dawna i świetnie mi się z nią pracuje. Rok temu malowałam nią KOMODĘ w pokoju Kornelki - świetnie radzi sobie z mdf-em nawet bez specjalnego przygotowania powierzchni:

Stanowi doskonałą bazę pod inne kolory, także dla lakierów w sprayu - tak jak przy tworzeniu "KORONKOWEJ" DESKI DO SEWOWANIA:

Zdała też egzamin przy tworzeniu PODUSZEK Z ODBITYM MOTYWEM LIŚCI
Po stworzeniu wzoru wystarczy całość przeprasować przez szmatkę i  całość jest praktycznie nieusuwalna z bawełnianych poszewek, nawet w temperaturze 60 stopni.

Ze względu na jej niezwykłą trwałość i odporność na warunki atmosferyczne - w tym roku postanowiłam zastosować ją przy tworzeniu balkonowych aranżacji - niebawem pochwalę się efektami. Co ważne - jest też w pełni bezpieczna dla dzieci - można nią malować nie tylko meble, ale i zabawki.

A na koniec mam dla Was jeszcze jedno DIY poziomem trudności zbliżone do STOJAKA NA PARASOLE W 5 SEKUND;)
Na drewnianym plastrze z wyszlifowaną powierzchnią zapinamy stary skórzany pasek i w mgnieniu oka mamy oryginalną tacę:)

A jak Wam podobają się dwa nowe elementy w moim salonie?

Partnerem cyklu Metamorfozy jest ŚNIEŻKA.

**********************

Jeśli tak jak ja kochacie starocie, z pewnością zainteresuje Was także post
Napisany dwa lata temu - wciąż pozostaje aktualny, a buszując po giełdach stwierdzam, że także podane w nim orientacyjne ceny się nie zmieniają.

You May Also Like

34 komentarze

  1. świetnie wyszedł ten stoliczek - kwietnik :)
    Ja w sumie używam farby do drewna i metalu i jestem z niej zadowolona :)
    Ale aktylowa o kt piszesz mnie zaciekawiła zwłaszcza motyw na poduszkach - musze pogłębić ten temat!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście do twórczości poszewkowej nadają się też inne farby, ale z tej jestem naprawdę zadowolona, raz nawet załapała sie na gotowanie i wytrzymała nawet to:)

      Usuń
  2. świetna robota! ale taca genialna, haha, genialna :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne pomysły i świetna realizacja !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję, od dawna chodził za mną taki stoliczek-kwietniczek:)

      Usuń
  4. Lubię emalie akrylowe, są niezastąpione, co widać na przykładzie stoliczka. Wygląda przepięknie w tej czerni. Taki stolik jest super praktyczny, no i dekoracyjny. Plaster odziany w pasek jest rewelacyjny. Fajnie wygląda połączenie drewna i skóry

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubie takie zestawienia naturalnych materiałów - podobnie jak szybke proste pomysły:)

      Usuń
  5. Wyjątkowe pomysły. Z wielką radością zawsze tu zaglądam. Pozdrawiam ciepło Piecyk.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję - pomysły u mnie zapełniają zwykle pięć notesów rocznie, gorzej z czasem na ich wykonanie:)

      Usuń
  6. Witam Cię serdecznie:)))niedawno znalazłam Twojego bloga i dodałam do obserwowanych,mam nadzieję że nie masz nic przeciwko:))podobnie jak Ty jestem miłośnikiem staroci,czasem myślę że to taki mały fiś starociowy:)))najbardziej lubię takie trochę odrapane i ze śladami użytkowania ale czasem przerabiam:)))dlatego z wielką przyjemnością czytam i oglądam blogi osób z podobną pasją:)))Twój stolik to prawdziwy księciu:)))pozdrawiam serdecznie:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Reniu, witam Cię na moim blogu - mam nadzieję, że zostaniesz tu na dłużej:) Starociowy fiś to nic złego, mi całkiem dobrze się z nim żyje:)

      Usuń
  7. Piękna metamorfoza. I pasuje jak ulał :) Uściski

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, aż sama byłam zaskoczona, jak ta czerń dobrze się wpasowała:)

      Usuń
  8. Odpowiedzi
    1. zakochałam się od pierwszego wejrzenia, choć wyglądał tragicznie;)

      Usuń
  9. zdecydowanie w czerni mu do twarzy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o dziwo! Nie byłam tej czerni w 100% pewna, ale pasuje idealnie - i do stoliczka, i do mieszkania:)

      Usuń
  10. Stoliczek faktycznie wiele zyskał na czarnej oprawie. Zachwyciła mnie jednak taca - coś tak niesamowicie prostego i dizajnerskiego, że trudno mi oderwać oczy :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? Sama nie mogę się na nią napatrzeć:)

      Usuń
  11. Stoliczek wyszedł super :)
    W moim mieście na każdym kroku są jakieś wystawki, niemcy posiadają strasznie dużo staroci i na takich specjalnych giełdach można trafić prawdziwe rarytasy!!! Tylko ja mam problem żeby przywlec to do domu bo rodzinka spod byka patrzy.... Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Monika! Mów gdzie, to przybywam! Mąż od sprzeciwu, poprzez rezygnację, doszedł w końcu do akceptacji, nawet coś na kształt entuzjazmu ostatnio dostrzegam;)

      Usuń
  12. Stoliczek bardzo mi się podoba:)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  13. Odpowiedzi
    1. I wyszło tak ku zaskoczeniu wszystkich - sama byłam zdziwiona końcowym efektem:)

      Usuń
  14. Nie ma to jak dać przedmiotom drugie życie! Też jesteśmy fankami metamorfoz :) Pozdrawiamy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po pierwsze - zawsze żal mi wyrzucać cokolwiek - zabrania i rozsądek i ekologia. Po drugie - uwielbiam przedmioty z duszą, a tą trudno znaleźć we współczesnej chińskiej masówce;) I wreszcie po trzecie - pomysły same przychodzą do głowy- aż żal ich nie wykorzystać:)

      Usuń
  15. minimum kosztów i maxymalny efekt-to cos co uwielbiam....stoliki w czerni swietnie wyglądają

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim ulubionym sklepie wypatrzyłam wczoraj śliczną konsolkę - i też mnie kusi - wyglądem i ceną. Świetnie byłoby jej w czerni, więc kto wie;)

      Usuń
  16. jesteś czarodziejką. piękna metamorfoza.
    podziwiam twoją cierpliwość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To raczej chęć posiadania czegoś oryginalnego bez wydawania na to fortuny:)

      Usuń
  17. Metamorfoza stolika bardzo udana ale na niektórych zdjęciach w oczy rzuca się przede wszystkim ta piękna drewniana komoda! Mimo że w tle to tak błyszczy i lśni że można zupełnie nie zauważyć tego co stoi przed nią :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wygląda na to, że albo muszę mocno popracować nad jakością zdjęć, albo cieszyć się, że mam dobry gust😉 Prawda jest taka, że niemal całkowicie udało nam się wyeliminować jakiekolwiek meble niedrewniane😊

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.