Matka spuszczona z łańcucha.

Stało się- pojechałam. Od co najmniej roku przymierzałam się do uczestnictwa w blogowych spotkaniach i jakoś sama wciąż byłam dla siebie hamulcem. Bo jak to? Ja? Przecież się nie nadaję... I jak tu się ludziom pokazać? Na szczęście zapaliła się lampka "a dlaczego właściwie nie?" i w sobotę rano siedziałam już w pociągu do Poznania jadąc na BlogInTalk:)
Świetne dziewczyny, ciekawe spotkanie, dużo śmiechu - wspaniale spędzony czas- tym bardziej, że już nie pamiętam, kiedy ostatni raz siedziałam w wesołym kobiecym gronie nie spoglądając co chwilę na zegarek (tylko czasami;) I każdemu, kto zastanawia się "jechać czy nie jechać" mogę stanowczo powiedzieć, że warto:)

Autorką powyższego zdjęcia jest Emila Sałajczyk, nie spotkałybyśmy się, gdyby nie Magda z Blogów Wnętrzarskich, a poniżej odsyłacze do wszystkich uczestniczek spotkania- jeśli jeszcze nie znacie wszystkich, zajrzyjcie koniecznie na te ciekawe blogi- część znałam, niektóre i dla mnie są cudownym odkryciem:)

Iwona z Dekormaniaczka
Jagoda z Loving it
Ilona z Domowy Alfabet
Anita z NitkaDesign
Marta z Bosy Dom

Przy okazji wyjazdu zdałam sobie sprawę, jak bardzo przywiązana jestem do własnego dziecka... Oczywistość, ale... W listopadzie Kornelka skończy trzy latka, a dotąd moja najdłuższa nieobecność przy niej zwykle nie przekraczała 7-8 godzin. Choć wyraźnie uwielbia spędzać czas u dziadków, za nic nie godzi się na nocowanie u nich bez rodziców, niemożliwością jest nawet kąpiel w łazience innej niż nasza własna. Kiedy oboje z M. pracujemy, odwozimy ją albo do naszych rodziców, albo moich dziadków i rozstania nie są problemem- nigdy jednak nie zostaje dłużej niż to absolutnie niezbędne, bo inaczej zjadłyby mnie wyrzuty sumienia. Bo to właśnie ja jestem problemem... Zakodowałam sobie, że odpowiedzialność za dziecko spoczywa tylko i wyłącznie na rodzicach, a od nikogo nie mam prawa wymagać by zajmował się moim dzieckiem- może to zrobić babcia czy dziadek, ale absolutnie nie musi. I naprawdę źle czuję się w sytuacji, gdy o pomoc prosić muszę i nie ma znaczenia, że chętnie jest udzielana. I wiem, że to złe myślenie, które czasem, w chwilach desperacji, doprowadza do tego, że czuję się jak matka na łańcuchu - ale ciężko mi z nim walczyć. A jednak  powinnam, by niechcący Kornelki swoją zaborczością nie skrzywdzić. Czy i Wam nieobce są takie wątpliwości? Jak sobie z nimi poradziłyście?


A z tematów mniej poważnych, ale ważnych dla mnie- odwlekany wciąż remont w końcu nabiera kształtów- po drodze zmieniła się koncepcja kolorystyczna, ale to na razie niespodzianka;) By nie być gołosłowną- kilka zdjęć z pierwszych dni na placu boju;) Największym wyzwaniem okazało się wyniesienie setek książek i przeniesienie ich na górne piętro- i powiem Wam, że dziwnie mi patrzeć na pusty regał;)


Niecierpliwie czekam na wyjście z pracy, gdzie czeka obiadowy stos warzyw i kompletna demolka do ogarnięcia;)



Korzystając z okazji zapraszam Was również do nowootwartego sklepiku zapewne wielu z Was znanej Dekormaniaczki czyli przemiłej Iwony - przedstawiam CYTRYNA Design i sama z niecierpliwością czekam na zapełnianie wirtualnych półek:)



Miłego dnia, Kochani, u mnie znów jest truskawkowy:)

You May Also Like

10 komentarze

  1. :)
    To już nie będzie bieli, pudrowego różu i szarości? a to mnie zaskoczyłaś? Może turkusy u Kornelki się zadomowią? :)
    Zdjęcie super, spotkanie pewnie też.
    Strasznie ciekawa jestem jak zaczarujesz meble Korniszonkowe! :)
    POZDRAWIAM

    OdpowiedzUsuń
  2. Takie spotkania są niezbędne dla zdrowia psychicznego matki, ja to wiem ale niestety nie wyobrażam sobie zostawić swojej niespełna dwu i pół latki. Od kiedy Ona jest nie ruszam się dupą. Ale dziękuję Ci za ten wpis, może coś drgnie we mnie :-)
    A swoją drogą bardzo zazdroszczę spotkania

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja też w ten weekend odważyłam się na spotkanie z blogową duszyczką i była to najlepsza decyzja jaka mogłam podjąć. Więc z czystym sumieniem polecam, poganiam do takich spotkań na "żywo".

    OdpowiedzUsuń
  4. Super spotkanie, cudownie jest poznać się realu, czasami wyobrażenia się sprawdzają, a czasami mamy wielkie niespodzianki :))
    Czekam z ogromną ciekawością na metamorfozę pokoju :)
    Pozdrawiam serdecznie, Agness:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jesteś kochana!!!
    Aż mnie zatkalo. Buziaki i do następnego spotkania!

    OdpowiedzUsuń
  6. Super, że coś takiego zorganizowałyście:)
    ściski ogromne:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję Ci bardzo za to spotkanie :) Sama miałam wiele obaw kiedy we wrześniu wybrałam się na takie po raz pierwszy, ale tam przekonałam się, że nie ma się czego bać! Wręcz przeciwnie! To wspaniała okazja, żeby przenieść znajomości ze świata wirtualnego do realnego. I to jest w tym najpiękniejsze ;))

    OdpowiedzUsuń
  8. Dzięki za miłe słowa! Bardzo się cieszę, że się zdecydowałaś wziąć udział w spotkaniu :)
    Bardzo się cieszę, że się poznałyśmy i że opowiedziałaś nam trochę o sobie :)

    A wnętrze przed remontem wygląda bardzo obiecująco - już mam kilka pomysłów, co mogłabym zrobić! :)
    Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  9. O rety aż zazdroszczę takiego spotkania w realu nic dziwnego że wsiadłaś w pociąg i pojechałaś. Ja poznałam na blogu wiele wspaniałych dziewczyn i chętnie bym się spotkała.:)
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.