Witaminki. Chleb z czarnuszką. Reaktywacja klamociarni.

Dobry wieczór:)

Nie wiem jak Wy, ale sama dzielnie się trzymam i opieram wszelkim przedwiosennym choróbskom;)

Może to zasługa radykalnej zmiany sposobu odżywiania, może codziennej porcji ruchu (uwaga, teraz bezczelnie się chwalę : mam już 12,9 kg na minusie, jeszcze trochę i zacznę o tym moim kolorowym jedzeniu pisać coraz więcej i więcej;) - nieważne, grunt, że działa:) Kolory karmią ciało, ale i oczy, a mimo chwil zmęczenia- wyjściowy poziom energii wciąż mam wysoki;) Wyciągnęłam nawet upolowaną dwa lata temu ramę , rozłożyłam ją na czynniki pierwsze i dziś pierwszy etap pracy- szorowanie;) 

Po warzywka wciąż pomykam z jednym z moich koszyczków i wiecie co? Nastrajają pozytywnie nie tylko mnie (tak sobie tłumaczę;) i ludzie uśmiechają się na nasz widok:)



Na prośbę Gosi zamieszczam pierwszy z serii chlebowych przepisów, które testowałam w rzymskim garnku:

CHLEB PSZENNO-ŻYTNI Z CZARNUSZKĄ
(do zdjęć dotrwała tylko ćwiartka, jest przepyszny;)


250 g mąki pełnoziarnistej pszennej (u mnie typ 1850 graham drobna)
500 g mąki pszennej wrocławskiej
250 g mąki pełnoziarnistej żytniej (typ 2000 razowa drobna)
14g drożdży suchych (2 opakowania DrOetkera)
750 ml ciepłej wody
łyżeczka soli
3 łyżki czarnuszki
3 łyżki mielonego siemienia lnianego
5 łyżek nasion słonecznika

Przy wypieku chleba dość często idę na łatwiznę i proces wyrabiania + wyrastania powierzam maszynie. Na dno leję wodę, wrzucam resztę składników i ustawiam dwugodzinny program "trzykrotne wyrabianie plus wyrastanie" po czym całość przekładam do rzymskiego garnka (oprószonego obficie mąką lub mielonym siemieniem), który wstawiam przykryty do zimnego piekarnika. Nastawiam temperaturę na 240 stopni, po 20 minutach zmniejszam do 200-210, zdejmuję przykrywkę i piekę niecałą godzinę.
 Po upieczeniu garnek stawiam na drewnianej desce (zimny blat mógłby spowodować pęknięcie), po 5-10 minutach wyjmuję z niego chleb i stawiam na kratce do studzenia- w garnku szybko zaparuje i skórka utraci chrupkość.
 Przy okazji podrzucam Wam pomysł na smaczną kanapkową pastę twarożkowo-jajeczną:

150 g chudego mielonego twarogu
1-2 ugotowane na twardo kurze jajko lub 7-8 przepiórczych (jak są, to trzeba zużyć;)
pół pęczka szczypiorku
sól i pieprz do smaku

Jajka siekamy jak najdrobniej, mieszamy z twarożkiem i posiekanym szczypiorkiem, doprawiamy do smaku.

Do tego możecie wypić koktajl jagodowo-kawowy i kompletne śniadanie gotowe:)
300 g jagód (mogą być mrożone
250 ml świeżo zaparzonej kawy (bo lubię koktajle na ciepło, można ją wcześniej wystudzić)
250 ml mleka (może być roślinne)
ewentualnie miód/syrop ryżowy/z agawy do smaku

Wszystko miksujemy na gładko i gotowe:)


Zgodnie z zapowiedzią w tytule - reaktywuję KLAMOCIARNIĘ - KLIK, mam nadzieję, że już co piątek będą pojawiały się tam nowości. Na dziś mam dla Was taki kolaż, zajrzyjcie, może coś Wam przypadnie do gustu:) Jeśli tak- piszcie, także z pytaniami np. o wymiary przedmiotów.

Dziś już się z Wami żegnam:)

Dobranoc:)


You May Also Like

16 komentarze