Przedsiębiorca i / kontra macierzyństwo.

Decyzja o dalszych losach kuchni zaczyna się klarować - będzie malowanie.
Ale czym?

Po długim namyśle postanowiłam- skuszę się wreszcie na farby kredowe z prawdziwego zdarzenia.

Tylko które?
Wiem o trzech możliwościach- Annie Sloan , Autentico i Byta-yta - i którą wybrać, skoro wszystkie ponoć są "naj"? ;)
A może ktoś z Was testował, malował, porównywał?
Będę wdzięczna za wszystkie opinie, także te dotyczące, czym malować:)
Kolor- na pewno będzie jasny, właściwie myślę głównie o bieli, ale raczej w jakimś postarzonym/antycznym odcieniu - w śnieżnobiałych wnętrzach nie do końca się odnajduję. Z kolei jakże modna szarość nie pasowałaby kolorystycznie- bo kuchnia jest otwarta na salon w kolorze słodkiej śmietanki.
Ponieważ meble są proste, a fronty bez ozdobników- przecierki tez sobie daruję.
Wymienię też uchwyty - myślę o jakichś w kolorze starego złota, pasowałyby do kącika kawowego. Może takie postarzany metal + porcelana?
Kolejną lawinę myśli uruchomił pomysł Panny Matki- oddać meble w ręce lakiernika samochodowego i w efekcie mieć biel na wysoki połysk. Odrzuciłam go jednak- mam już "wysokopołyskowe" meble w łazience i stanowczo za nimi nie przepadam- widać każdy najmniejszy nawet zaciek od naszej zasobnej w kamień wody.
W kategorii priorytetów kuchnię umiejscowiłam tuż za pokojem Kornelki, więc jest szansa, że do lata zdążę coś z nią zrobić;) Tam ściany będą klasycznie białe- farba już czeka na wenę;)

Póki co przearanżowałam jedną z kuchennych szafeczek- w ramach zmian drobnych, acz satysfakcjonujących:)







Jednak dziś głównie nerwem swoim chciałam się z Wami podzielić, bo aż mnie nosi...
W nocy przypadkiem trafiłam na forum kafeterii- efekt dwóch kaw za dużo i próby odpowiedzi na kilka pytań znajomych nt. macierzyńskiego. Nie wiem, czy bardziej jestem wściekła czy przerażona- pełno tam wątków w rodzaju: "pracuję 4 miesiące i planujemy ciążę..mój pracodawca, a raczej jego żona dobija mnie psychicznie i najlepszym wyjściem by było zajść w ciążę... kiedy można ? chcęp raktycznie odraz iść na zwonienie, by mieć wszystkie świadcznia a przede wszystkim święty spokój,by móc w ciszy i spokoju oczekiwać wymarzonego maleństwa.."- ten i kolejne to  cytaty z zachowaniem oryginalnej pisowni. Inne tematy to "Witam,jestem w 3 tygodniu, dobrze się czuję, ale nie bardzo chce mi się pracować, mogę już iść na l4?", "jak znaleźć prywaciarza co mnie zatrudni bo jestem w ciąży i przydałoby się jakieś pieniądze brać", "Jestem w 5 tygodniu ciąży, za tydzień kończy się umowa. W firmie nie jestm dalej potrzebna to mi nie przedłuzą- co zrobić, żeby zmusićpracodawcę do przedłużenia umoiwy?" I to tylko wybrane perełki, jest tego mnóstwo, a pod każdym takim postem kilka stron "dobrych rad".
Dlaczego o tym piszę? Niedawno przeczytałam, chyba w WO, artykuł o sytuacji kobiet w Polsce, o ich lękach i obawach, o tym jak ciężko kobiecie znaleźć racę, jak niechętnie przedsiębiorcy patrzą na macierzyństwo. Wiele razy słyszałam opinie (najczęściej mało cenzuralne), jacy to ci polscy są wredni, nieczuli i chamscy- dosłownie można by pomyśleć, że dziewiętnastowieczny krwiożerczy kapitalizm powrócił. Osobiście mnie to boli, bo też jestem przedsiębiorcą, ale jakoś nie zauważyłam u siebie, by wraz z założeniem DG dopadł mnie jakiś wirus nienawiści do macierzyństwa czy w ogóle pracowników. Kiedy jednak widzę, że fora pełne porad, jak tu oszukać i okraść ludzi takich jak ja- krew mnie zalewa.

Bo to nic innego jak planowanie kradzieży, oszustwa... Mało która firma zakładana jest z myślą, by być drugą Caritas- powstają dla zysku. Ktoś inwestuje swoje- nierzadko ciężko zarobione- pieniądze, swoją wiedzę- zdobytą nieraz po latach nauki, swój czas- niemal zawsze przekraczający ustawowe 40h/tydzień - nie po to, by innym żyło się lepiej, a żeby zarobić. Tak jak pracownik podejmuje pracę głównie z myślą o zarobku- dziwnym trafem wtedy to jakoś nikogo nie szokuje.

Nie, nie jestem przeciwna kobietom i macierzyństwu- jestem od tego jak najdalsza. Nie wyobrażam sobie zwolnić pracownicy tylko dlatego, że chce mieć dziecko, w spokoju je urodzić i potem zostać z nim jak najdłużej- to naturalne, czuję tak samo, bo też jestem matką. Ale szukanie przysłowiowego jelenia tylko dlatego, że skądś chce się zdobyć pieniądze jest zwyczajnie nie fair. I żaden argument w rodzaju "w kraju bieda, każdy radzi sobie jak może"- nigdy mnie nie przekona. Bo przedsiębiorca szuka pracownika po to, by ten pracował, dokładnie do tego go potrzebuje- gdy będzie szukał matki dla swoich dzieci raczej nie da ogłoszenia w gazecie.

Inną sprawą jest to, że w pewnym stopniu to prawo obciąża pracodawcę kosztami cudzego macierzyństwa- a nikt nie lubi być w takiej sytuacji stawiany. Skoro wszyscy płacimy daninę na nasz wielce oświecony ZUS- to on powinien brać na siebie wszelkie ciężary związane z zabezpieczeniem społecznym.

Zastanawiacie się może do czego zmierzam- otóż zła sytuacja kobiet na rynku pracy nie wzięła się znikąd. Historyczne uwarunkowania, gdzie kobieta najczęściej zajmowała się w domu dziećmi, a dziewczynki od najmłodszych lat wtłaczane są w rolę służebną- to jedno. A czymś zupełnie innym jest polska mentalność- "stać go, to niech płaci" czy  "powodzi mu się, niech i mi coś skapnie"- takie myślenie już na wstępie wyklucza wszelkie porozumienie czy solidaryzm społeczny. Kiedy przedsiębiorca wchodzi na forum pt.jak go oszukać- uruchamia się mechanizm obronny. Kiedy jest mikroprzedsiębiorcą i zatrudnia np. 5 osób- szybko sobie obliczy, że nieobecność jednej osoby ("bo to przecież JUŻ drugi tydzień ciąży, więc po co mam pracować")- może pociągnąć dezorganizację w pracy i spore koszty. Więc przynajmniej 7 na 10 zastanowi się poważnie, czy warto w ogóle kobiety zatrudniać.

Jak zmienić ten stan rzeczy? Najskuteczniejsze rozwiązania są dwa- zmienić prawo lub zmienić mentalność. Na pierwsze bym nie liczyła, z drugim też może nie być łatwo. Nie chodzi o to, by kobieta "rodziła w pracy", ale tak naprawdę tylko około 5-15% ciąż to ciąże zagrożone. Może jestem naiwna, ale wystarczyłaby zwykła ludzka uczciwość- jeśli jestem zdrowa, dobrze się czuję, to nie traktuję swojej ciąży jak choroby i pracuję- spotykam się z ludźmi, jestem aktywna, nie gniję przed telewizorem. A pracy szukam dla pracy, a nie świadczeń, jakie mogę dostać, gdy ktoś podpisze ze mną umowę- zasłanianie się wszędzie "dobrem maluszka" (który często jest dopiero w sferze planów) jest tak powszechne, że aż niesmaczne. Choć może jestem tylko żałosną idealistką;)

Jeśli dobrnęłyście aż tu i jeszcze nie sypią się na mnie gromy- bardzo osobista dygresja- kilka lat temu sama stałam się dla kogoś środkiem do celu. Wiedziałam, że dziewczyna jest w ciąży, kiedy przyjmowałam ją do pracy- lekkiej, siedzącej, ale z możliwością ruchu w każdej chwili- i płatnej stanowczo lepiej, niż była tego warta. Przyznaję- wzięła mnie na litość- kto ją zatrudni, jest w trudnej sytuacji, świetnie się czuje, nie wyobraża sobie nie pracować w ciąży... Podpisałyśmy umowę na trzy miesiące- następna miała być na stałe. Przepracowała trzy tygodnie, po czym bez skrępowania wręczyła mi zwolnienie z tekstem, że już jej się nie chce pracować, skoro nie musi. A że mieszkała tuż obok- codziennie widywałam ją dźwigającą a to po cztery torby z marketu, a to przesiadującą godzinami w pobliskim parku- z  papieroskiem i piwkującym towarzystwem. I zapewniam- nie wyolbrzymiam. Umowę musiałam przedłużyć do dnia porodu- takie jest prawo. Była zszokowana, gdy nie chciałam podpisać kolejnej- bo jak to, co będzie, gdy macierzyński się skończy (wtedy trwał pół roku), a ona będzie chciała iść na chorobowe- nikt jej wtedy nie zapłaci? Wyleczyło mnie to ze szlachetnych porywów nader skutecznie i na długo. Tak, wiem, że nie każdy jest zły, nie każdy knuje oszustwo- ale i nie każdy jest dobry, a mnie nie stać na ryzyko.

Ufff, skończyłam swoje żale- nie chciałabym nikogo nimi urazić, ale ostatnio stosuję taktykę nieduszenia w sobie emocji;) I wiecie co? Działa;)

Dobranoc:)

You May Also Like

41 komentarze

  1. Oj to się rozpisałaś.Rozumiem Twoje podejście i nie rozumiem tych"planów"wszechobecnych na forach.Ja pracuję od 10 lat w korpo.Ciąża nie była planowana.Zaszłam nią w maju umowę miałam do września i tak jak pisałam mogłam ciąże ukrywać bo we wrześniu nie było nic widać,ale w lipcu trafiłam z krwawieniami oraz cytomegalią...przyznałam się Szefostwu...oraz że chcę pracować do końca i co??I od razu się dowiedziałam, że umowy mi nie przedlużą(to miała być umowa na czas nieokreślony)bo takie są wytyczne a ja strasznie chciałam mieć gdzie wracać...I co i jestem teraz na totalnym lodzie?I zostałam potraktowana jak wróg publiczny numer 1.A co do lakierowania mebli...ja swoje polakierowałam właśnie by pozbyć się prześladujących mnie zacieków na meblach wenge...na bieli ich nie widać.W poprzednim mieszkaniu miałam śmietankę i też było ok.Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego właśnie mówię o potrzebie głębszych zmian- prawo w obecnym kształcie sprzyja kobietom szukającym jedynie świadczeń, a krzywdzi te uczciwie do momentu zajścia w ciążę pracujące. Te ostatnie powinny być szczególnie chronione- tak sądzę.
      Meble lakierowane całkowici gryzłyby się z moimi ludwiczkami w kąciku kawowym (przedłużenie kuchni, więc- choćciekawe, to chyba nie rozwiązanie dla nas:)

      Usuń
  2. Ale przecież jak Kobieta idzie na L4 to powyżej 30 dni płaci jej ZUS,prawda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie to zus płaci od 34 dnia. Uważasz więc, że można spokojnie i z czystym sercem okradać kogoś przez 33 dni, bo to "tylko" tyle? A później już raz kogoś skrzywdziwszy (bo tym właśnie na wielu przedsiębiorców jest finansowa strata)- domagać się ekwiwalentu urlopowego za czas "ciążowego" chorobowego i macierzyńskiego? To zwykle około 50 dni, za które również pracodawca musi zapłacić. Ciekawa mentalność...

      Usuń
  3. Dobrze, że dałaś upust swoim emocjom.
    Że dzielisz się doświadczeniem...
    Roszczeniowe postawy społeczeństwa, mentalność faktycznie trudno będzie zmienić.
    Ja pracowałam do samego końca :)
    Nie każdy może, nie każdy też chce. A to drugie coraz częściej się pojawia. Szkoda. Bo przecież każdy z nas może być w obu sytuacjach: pracownikiem lub pracodawcą, nie? Warto czasami wczuć się :)
    Podziwiam Cię za ZDROWE podejście do całej sytuacji :)
    Przez Ciebie zastanawiam się nad tymi farbami też. Zmiana frontów kuchennych już dawno mi się marzyła...a teraz zaczęłam jeszcze bardziej intensywnie poszukiwać. Będę czekała na opinie o farbach :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potrzebowałam tego, Justynko:)
      Sama też pracowałam do końca- nie dlatego, że czułam się super hiper rewelacyjnie, bo też było mi ciężko, ale dlatego, że ciążę traktowałam jako odmienny- a nie patologiczny stan mojego ciała. Szkoda, że dla wielu kobiet ich własne dziecko jest patologią...
      U mnie decyzja o malowaniu już się nie zmieni, tylko jeszcze kolor rozważam:)

      Usuń
  4. Kij jak zwykle ma 2 końce. Niektóre kobiety zachodząc w ciąże chcą wykorzystać pracodawcę, niektóre nie mają przedłuzonej umowy " za karę "...tez słyszałam o takich forach i szukaniu jelenia co zatrudni...niby pracodawca płaci "tylko" za 30 dni, ale to jest przecież olbrzymi wydatek.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja właśnie zostałam ukarana za ciążę...

      Usuń
    2. Magdo, ma, oczywiście, dlatego nie generalizuję, piszę ze swojego punktu widzenia- choć wiem, że mogłabym trafić na stuprocentowo uczciwą pracownicę- raz się zawiodłam i kolejnego ryzyka podejmować nie zamierzam.

      Usuń
    3. Panno MAtko, bo problemem polskiego prawa jest właśnie traktowanie ciąży jak kary- albo zostanie ukarana przyszłą matka, albo jej pracodawca:(

      Usuń
  5. To trudny temat.Też jestem pracodawcą i co prawda zatrudniamy głównie mężczyzn,nie raz doświadczałam podobnych spraw.Przykro mi tak jak Tobie,że mnie można okraść,bo ja mam,oszukać,bo szefa można itd itd.A my pracujemy więcej niż oni na posadzie,ryzykujemy swoje pieniadze,stres,czas zabrany dzieciom.Nie narzekam,bo każdy wybiera swoje życie zawodowe ale faktycznie jest jakieś przyzwolenie na oszustwa w firmach.Być może to jeszcze z czasów socjalizmu,kiedy było modne okradanie państwa.Choć też spotkałam się z z pracodawcami,którzy nie szanują pracowników,choć mimo pewnie wielu komentarzy jakie sie pojawią o złych pracodawcach,myślę,że jest ich znacznie mniej niż tych którzy dbają o dobre relacje ze swoimi pracownikami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Beatko, świetnie mnie rozumiesz:) Okropne jest to przyzwolenie na okradanie nas- a przybiera ono najrozmaitsze formy. Też staram się nie narzekać, a przynajmniej niezbyt często, ale czasami nerwy puszczają...

      Usuń
  6. Przeczytałam wszystko ze zrozumieniem i teraz zastanawiam się, co ci powiedzieć? Nie wiem, powtórzę po Attei, że to trudny temat.
    Jestem mamą podwójnie. Za każdym razem zachodziłam w ciążę bez zatrudnienia na umowę o pracę bo przecież jakoś damy sobie radę. Nie byłam na kuroniówce itp. Zawsze, całe życie, niejednokrotnie trudne, stawiałam na swoje możliwości i stwierdzenie, że jakoś to będzie. Zawsze było faktycznie, bo ja chyba mam szczęście.
    Pracę dziś ogólnie trudno znaleźć. Jest dla wybranych, z układu. Od lat borykam się pomiędzy "jakoś to będzie" a "musimy się ruszyć" bo nie można liczyć na nikogo. Dziś mam 35 lat i coraz bardziej stwierdzam, że może trzeba było na tę kuroniówkę pójść, o swoje się ubiegać w Mopsie itp. W końcu tysiące ludzi tak robi i żyje całkiem dostatnio...
    I teraz nie wiem, czy się z tobą zgodzić (bo ja całe życie robię jak ty) czy powiedzieć, że obydwie jesteśmy frajerkami? Kochanie, czy jak zamykałaś kiosk to szłaś na kuroniówkę czy "jakoś to było"? Może nie piszę zbyt zrozumiale, sama nie wiem, jakie mam zdanie i po której stronie się postawić. Bo widzisz- ja zawsze tak jak ty tylko czasem refleksja nachodzi, że może inni żyją naszym kosztem? Serdecznie cię pozdrawiam i jedyne co mogę powiedzieć to NIE PRZEJMUJ SIĘ, GLOWA DO GÓRY BO ZAWSZE BĘDĄ CWAŃSI OD CIEBIE:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Polinko, kiedy zostałam zmuszona do zamknięcia jednej działalności(działaniami dwóch najzwyklejszych złodziejek i z ciążami nie miało to nic wspólnego)- przekwalifikowałam drugą i w efekcie połączyłam obie. Nie było i nie jest łatwo- zwłaszcza brak czasu doskwiera, ale nie mam w zwyczaju się poddawać czy liczyć na kogokolwiek poza sobą;) Owszem, jest w nas obu coś dziwnego- idealizm nie odpowiedni dla naszych dzikich czasów, ale może choć dzieciom coś dobrego przekażemy;)

      Usuń
  7. Myślę, że nie warto dusić w sobie emocji...takie napisanie, powiedzenie tego co mi ciąży na sercu bardzo pomaga !!! Dlatego rozumiem Cię doskonale, sama jestem mamą dwóch córek i w przypadku obu ciąż pracowałam prawie do końca, uważam że ciążą (nie zagrożona) to nie choroba tylko cud natury !!! osobiście również nie lubię kobiet które wykorzystują swój stan a przy okazji pracodawcę !!! To jest okrutne, ale wiem też że los oddaje wszystko na co sobie zasłużymy i to co dobre i to co złe, tak więc każdy jest kowalem swojego losu:)))
    Co do kuchni to fajnie, że będzie większa metamorfoza(czekam na efekty), a ta mała której dokonałaś już teraz jest również bardzo miła dla oka:)))
    Pozdrawiam Cię serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Agatko, tylko dla oszukanego przedsiębiorcy to słaba pociecha, że los się kiedyś na cwaniaczce zemści;)
      Na początek zabiorę się za pokój naszej dwulatki, zieleń z każdym dniem coraz bardziej mnie drażni, a zaraz potem biorę się za kuchnię:)

      Usuń
  8. Ilonko - poruszyłaś bardzo kontrowersyjny temat. Ja zostałam zwolniona przed upływem 90 dni ciąży - co jest w Polsce zgodne z prawem i ostałam na lodzie w zagrożonej ciąży - na prawdę zagrożonej. Za 3 tygodnie rodzę i przyznam, że zastanawiam się jak to będzie dalej z jedną pensją. Z drugiej strony zmotywowało mnie to do otworzenia firmy, na razie bez szału, ale na niego liczę;) Ostatnio przeczytałam cytat, który powieszę w moim biurze, które planuję - " Padłaś? Powstań - popraw koronę i Zasuwaj" Odkąd, go przeczytałam powtarzam go sobie codziennie w głowie.

    Co do kuchni - myślę, że pomalowanie to bardzo dobry pomysł, ale co do farb nie doradzę, bo żadnymi kredowymi nigdy nie malowałam

    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tu się z Tobą nie zgodzę, Aniu- w Polsce nie można zwolnić kobiety w ciąży- jedyne wyjątki to zwolnienie dyscyplinarne, likwidacja zakładu pracy, ewentualnie zawiniona przez kobietę utrata uprawnień niezbędnych do wykonywania danej pracy (np. strata prawa jazdy za jazdę pod wpływem alkoholu w przypadku np. przedstawicielki handlowej). I nie ma znaczenia, który to dzień ciąży, wystarczy, że poświadczy to lekarz. Inną sprawą jest nieprzedłużenie umowy- umowa zawarta na czas określony, jeśli termin jej rozwiązania przypada później niż w 12 tygodniu ciąży, ulega automatycznemu przedłużeniu do dnia porodu- nie dotyczy to jednak umów na zastępstwo i na okres próbny krótszy niż miesiąc. Trzymam kciuki za Ciebie i Waszą kruszynę:)

      Usuń
  9. Urlopy macierzyńskie - znam temat, przechodziłam (jeden całkiem niedawno:) będąc na etacie w korporacji (raz w jednej, raz w drugiej), zawsze uczciwie sprawę stawiałam i mnie uczciwie traktowano. Pracowałam tak długo jak mogłam i wracałam do pracy, jak uzgodniłam.
    Temat jak rzeka, a ważny bardzo, bo dotyka najważniejszych w życiu kwestii - macierzyństwa i poczucia bezpieczeństwa. Nie można uogólniać, bo co człowiek, co pracodawca to inne podejście, inne wartości, inna historia. Też uważam, że potrzebne są zmiany systemowe, odgórne, tak aby pracodawcy nie byli tak obciążani (zwłaszcza małe firmy).

    Odnośnie malowania mebli i farb kredowych - nie jestem obiektywna (jak widać;), polecam tylko jedne :)
    I zapraszam do siebie, jeśli są jakieś pytania, wątpliwości itd.

    Pozdrawiam,
    Ewa

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, coś czuję, że muszę napisać do Ciebie długiego maila i pal licho brak obiektywizmu;)
      Wydaje mi się, że właśnie w najmniejszych firmach problem jest największy i chyba tam zmiany powinny być najgłębsze- szkoda, że w Polce niemal nic od lat się nie zmienia:(

      Usuń
  10. Niestety nie dane mi jest doświadczać macierzyństwa, więc się nie wypowiadam. Mogę tylko nawiązać do zmian kuchennych. Niestety nie udało mi się użyć farb kredowych. Mam doświadczenie, z normalnymi i na takich kuchennych blatach odpryskują. Najlepiej maluje się nielakierowane, czy inaczej zabezpieczane drewno. Szafki kuchenna są robiona z czegoś co nie wchłania dobrze farb (takie mam doświadczenia), dlatego pewnie lepsze są te farby kredowe. Jak zdecydujesz podziel się koniecznie doświadczeniem. Do kremu może pasować beż jakiś jasny (biało-beżowe?). Te ceramiczne gałeczki uwielbiam, Dużo jest takich stylizowanych na vintage. Co do lakiernika samochodowego to tak zrobił znajomy z pracy i mimo że robił po znajomości sporo wybulił, bo te lakiery są drogie. No ale piszesz, że nie jesteś zainteresowana i chyba rozumiem to. Ściskam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. chyba jednak wysoki połysk to nie moja bajka, Gabi:) Dałam sobie tydzień na zamówienie farb- bo chyba też Kornelkową szafę i łóżko przy okazji machnę- będę relacjonowała na bieżąco:)

      Usuń
  11. Dla mnie meble na wysoki połysk nie wszędzie pasują:) Bardziej do nowoczesnych wnętrz...Patrząc na Twoją kuchnię wydaje mi się,że bliższe są Tobie "ciepłe" klimaty...ale mogę się mylić!:) Co do farb kredowych...to ja już wyraziłam swoje zdanie na ich temat na moim blogu. Obecnie "pracuję" nad kolejną odmianą...także z farbą kredową Annie Sloan:) Dlatego mogę ją polecić z czystym sumieniem:) Uchwyty ceramiczne polecam:) Swoje kupiłam w sklepie online....były tańsze niż np. w Castoramie.
    Ps. Moja znajoma lakierowała swoje fronty w lakierni samochodowej na mat, wyszło drogo a efekt jak dla mnie nie powala...
    Pozdrawiam ciepło

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mylisz się- nasz dom to królestwo złamanej bieli, brązów i beżów:)W castoramie jeden model mi się podobał, ale cena już mniej- prawie 18zł/szt, a ja potrzebuję 22:) Będę więc szukała czegoś troszkę tańszego. Miałam kiedyś próbkę Annie Sloan i troszkę tylko odstrasza mnie zapach- nie tyle nieprzyjemny co dziwny, ale chyba jestem skłonna to przeboleć;)

      Usuń
  12. Wiele lat temu zaszłam w ciążę na pierwszym roku studiów i nie miałam pieniędzy. Opłacałam sobie ZUS mając umowę o pracę jako pomoc domowa a zarabiałam pilnując dzieci. Taka była sytuacja, że pilnowałam tych dzieci tylko za opłacany ZUS. Dzięki temu przez trzy lata mogłam z dzieckiem przeżyć. Przy drugiej ciąży w trzecim miesiącu złożyłam wypowiedzenie, wolałam nie mieć macierzyńskiego niż znosić chama szefa. Nadal jest mi dłużny 500 zł a minęło 14 lat. Więc nigdy nie należy uogólniać bo często sytuacja jest różna.
    Co do kuchni to bym pomalowała ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Będzie malowana:)
      staram się zawsze unikać uogólnień- dlatego nie lubię sama być pod nie podciągana;)

      Usuń
  13. Ja malowałam swoją kuchnie Annie Sloan i jestem zachwycona tą farba, łatwość z jaka sie maluje. Jej dużą zaleta jest brak podkładów ścierania i innych z tym związanych uciążliwych czynności by pomalować meble. Jeszcze jedna ważna zaleta to to ze bardzo szybko schnie co dla mnie jest ogromnym plusem bo ja z tych niecierpliwych jestem. nie rozcieńczona kryje bardzo dobrze praktycznie za pierwszym razem no możne z małymi poprawkami co oszczędza nasz czas i budżet Farba ta poza-tym nadaje praktycznie do wszystkiego resztkami które mi pozostały obmalowuje rożne przedmioty w domu i również świetnie sie spisuje mimo nakładania jej na rożne powierzchnie pokrywa rewelacyjnie. Ja jestem bardzo zadowolona z tej farby i jak narzazie jest moją faworytką. Słyszałam kiedyś ze" jak coś jest do wszystkiego to jest do niczego" w przypadku tej farby to poprzekładało sie nie sprawdza ta farba jest do wszystkiego . Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zdradzisz, jakie to były meble- drewno czy płyta z okleiną? I czy malowałaś też blaty?

      Usuń
    2. Jasne drewno kolor sosna, blatów nie malowałam i na moje oko to raczej do blatów ta farba ie nie nadaje chyba by sie jednak ścierała przy intensywnym kuchennym używaniu. :)

      Usuń
    3. Co do tych blatów to jak wspomniałam nie malowałam wymieniłam na nowe. Przypomniało mi sie jednak bo tez brałam pod uwagę żeby je pomalować i szukałam farby a ponieważ ja mieszkam w Kanadzie jest na tutejszym rynku specjalna farba http://www.homedepot.ca/product/countertop-transformations-java-stone-kit/993663 do tego celu. Ma bardzo dożo pozytywnych opinii, może jest również dostępna na polskim rynku. Pozdrawiam i życzę powodzenia w kuchennej metamorfozie :)

      Usuń
  14. Zacznę od zakończenia: nie każdy jest zły i nie każdy jest też dobrze nastawiony. Możemy trafić na bardzo różny przekrój ludzi. Po prostu nie chciałabym, by skrzywdzono słowami te kobiety, którym nawet przez głowę nie przeszła myśl, że ciąż chcą wykorzystać pracodawcę. Jedno jest pewne, a przynajmniej ja z tym miałam styczność...- pracuję w dużej firmie, jest to dobry "łup" dla kobiet które chcą zajść w ciążę. Głównie ze względów bezpieczeństwa finansowego i możliwości powrotu do pracy.
    A co do kuchni, to czytałam o takim odcieniu bieli antycznej, łagodniejszej i cieplejszej. Pamiętaj, że do farby Annie Sloan potrzebny jest specjalny lakier - no przynajmniej tak mnie pouczała koleżanka:)
    Pozdrawiam ciepło i życzę spokojnej nocki, bez tylu wrażeń czytelniczych:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aniu- obiecałam sobie- nigdy więcej forum- tak dla równowagi psychicznej;)

      Usuń
  15. I bardzo dobrze, że nie chowasz emocji :)
    trudny temat poruszyłaś... szkoda, że ta kobietka Cię tak wykorzystała - nie dziwię się, że teraz nie masz tyle zaufania.

    OdpowiedzUsuń
  16. Trudna sprawa... i wcale się nie dziwię kochana, ze brak ci zaufania....
    piękne kadry:)
    uściski cieplutkie

    OdpowiedzUsuń
  17. Ja miałam szczęście. Umowa kończyła mi się z końcem sierpnia a w czerwcu zaczęłam krwawic i sam początek ciąży był zagrożony, musiałam leżeć. Poza tym kończył mi się staż i powinnam stanąć przed komisją. ..Komisja na egzamin przyszła do mnie do domu a we wrześniu dostałam stała umowę, mimo że nie było pewności co będzie z ciążą dalej...wszystko ułożyło się dobrze a ja pracowałam prawie do końca a w szkole praca nie jest łatwa. Ciesze się ze dostałam szansę, ale rozumie że nie wszyscy mają takie podejście i można zostać nabranym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniale, że dostałaś szansę- i wspaniale ją wykorzystałaś:)

      Usuń
  18. Ilonka jestem bardzo ciekawa Twojego wyboru farby jak już wcześniej pisałam sama sie zastanawiam na malowaniem kuchni a jak już wiesz pokój przemalowałam. Zasięgnęłam opinii na blogu koleżanek które malowały farbami kredowymi a dodam że byłam gotowa na zakup farb Annie Sloan i odradzały mi farby kredowe ze względu że są mało trwałe. A jako mam dwójki dzieci wiadomo że na meblach w kuchni może wylądować wszystko także i tłuszcz i boje się że zostaną tłuste plamy. Więc dalej czytam i sie dowiaduję i nie ukrywam że ciekawa jestem Twojego wyboru i efektu. Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do mnie na candy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. troszkę trwałością też się martwię, choć ciągle mi w głowie kuchnia Manity z Manitowiska i u niej nic się nie dzieje. Niebawem- mam nadzieję;)- zamierzam przeprowadzić test kilku farb na zapasowym froncie od mebli- podzielę się wnioskami:)

      Usuń
  19. Opisywane przypadki na forum zupełnie nie są mi obce, w swoim otoczeniu mam kilka dziewczyn, które czyhają wręcz na odpowiednią pracę, po to aby zaraz zaciążyć i przejść na zwolnienie lekarskie. Dla mnie jest to sytuacja absurdalna! Sama jestem w 8 miesiącu ciąży i dopiero od kilku tygodni przebywam w domu. Wcześniej pracowałam i nie stanowiło to problemu ani dla mnie, ani dla mojego lekarza. Inaczej jest oczywiście jeśli zachodzą jakieś komplikacje, które zmuszają kobietę do pozostania w domu lub (o zgrozo) do leżenia przez cały okres ciąży!
    Jednak polska mentalność często jest taka jak piszesz - zdobyć robotę, zarobić swoje, a jak się da to jeszcze trochę oszukać i na boku dorobić. Sama jestem zatrudniona w jednym miejscu od 7 lat i mój pracodawca nie miał problemy z tym, że jestem w ciąży. Mój mąż natomiast ma swoją firmę, ale ze względu na charakter pracy zatrudnia mężczyzn - i tu też przypadki się zdarzają ciekawe... Niestety, ale pracodawca ma dużo mniejsze prawa niż pracownik.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.