Czereśniowy smak lata i o porządkach słów kilka:)

Wśród wielu niewątpliwie pozytywnych cech charakteru męża mego osobistego dziwnym trafem zaplątało się też kilka niezbyt przeze mnie pożądanych, ba, wywołujących stan, jaki przez wzgląd na polityczność i unikanie wulgaryzmów najlepiej nazwać skrajną irytacją;)
Sam określa się mianem pedanta- owa pedanteria obejmuje wściekanie się, gdy ktoś ośmieli się zostawić ślad palca na umytym przez niego lustrze, jednak nie ujawnia się, gdy sam zabłoci umytą przez kogoś (czytaj: żonę) podłogę czy zostawi na stole brudną szklankę  (którą owa żona osobiście do kuchni wyniesie i umyje, żeby w ręce dziecka się nie dostała)...
Podobnie jest z hasłem "zabieram się za sprzątanie, bo ja najbardziej dbam w tym domu o porządek".
Owszem, sprzątanie zaczyna, przyznać muszę, że jest w tym dokładny- szkopuł w tym, że zwykle na 20 minut przed wyjściem do pracy, co tradycyjnie kwituje "tyle już zrobiłem, teraz może dokończysz?"
I owszem, kończę, bo nie cierpię rozgrzebanych porządków, które w gruncie rzeczy są bałaganem większym niż w chwili, gdy wielce miłościwy pan domu się za nie "zabrał"...
Więc chwilowo z kręgosłupem obolałym od czyszczenia fug- robię sobie przerwę.
Nie, żebym narzekała jakoś wybitnie, jednak w kieszeni zdążył się otworzyć już nawet nie nóż, ale maczeta, a oczy lśnią żądzą mordu;)
Dobrze, że magiczne parowe ustrojstwo oszczędza przynajmniej dłonie;)

Poczyniwszy sprzątaniową dygresję, wracam do niebiańskiego smaku czereśni, które świadczą niechybnie, że lato już czeka za progiem;)
Zapewne nie jestem odosobnionym przypadkiem, bo może i Wam zdarzało się w czasach dzieciństwa sielskich anielskich jeść ową słodycz wprost z drzewa albo i siedząc na nim i w sposób damie ni dżentelmenowi nieprzystający zabawiać się poprzez plucie pestkami na zasadzie "kto dalej" ;)
Z kolei ogonki podwójne niczym kolczyki dyndały nam na uszach;)
I jeszcze przestrogi dorosłych pamiętam, by nie zapijać czereśni wodą- pod groźbą tajemniczego "skrętu kiszek", cokolwiek miałby on oznaczać:D
Słońce ostatnio niezbyt szczodre, ale czereśniom słodyczy to nie odebrało:)

Pochmurne,ale jednak już ciepłe, dni, rozświetlam kwiatami:)



Wczoraj wybrałam się też na działkę- ku uciesze Kornelki, któa szybko pojęła, jakąś radość daje konsumpcja truskawek wprost z krzaczka;)

Równie szybko nauczyła się słodki od soku dzióbek myć nad beczką;)

Odziedziczyła też rodzinne zamiłowania ogrodnicze;)


Mam też dla Was kilka działkowych migawek:


Jeszcze momencik i wszystko rozowocuje się na dobre:)

Tymczasem muszę Was porzucić i korzystając ze snu Kornelki wrócić do swoich fug;)
Miłego popołudnia:)

You May Also Like

40 komentarze

  1. Czy to dzis jest jakis narodowy dzien czyszczenia fug,??bo mnie tez wzielo:-) ach, truskaweczki z krzaczka, z piaseczkiem, czasami nawet trzeba bylo slimaczka zdjac:-) pycha!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dwa dni mi to zajęło, ale warto było- po dwóch latach mieszkania okazało się, że fugi pierwotnie wcale nie były ciemnobrązowe czy też"czekoladowe" jak twierdził poprzedni właściciel, a jasnobeżowe:) I znów są takie- kosztem 4 litrów pary wodnej, dwóch butelek środka czyszczącego i wielu godzin mojej pracy;)

      Usuń
  2. ja nienawidzę sprzątać.... :D ale za to uwielbiam czereśnie! właśnie sie zajadam:)
    świetne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. do sprzątania mam dziwny stosunek- może nie jest to moja ulubiona czynność, ale kiedy już zacznę- dążę do perfekcji z uporem maniaka:)

      Usuń
  3. Zdjęcia z maluszkiem są przeboskie. Mała świetnie się bawiła. Czereśnie lubię bardzo i każdy inny owoc również. Mój mąż też sprząta, ale wtedy gdy ma czas, nie jakoś tak pedantycznie, za to idealnie składa pościel do szuflad.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mój jest skrzyżowaniem pedanta z bałaganiarzem- ciekawa mieszanka;)

      Usuń
  4. Tak to czytam i sobie mysle jakie ciezkie zycie musi miec ze mna T, ktory jeszcze poki co, cierpliwie znosi moja pedanterie. A wiem , ze potrafie byc pod tym wzgledem okrutna;)))) coz, bez tych wad mogloby byc nudno , a tak sa przynajmniej jakies emocje i dogadzanie sobie owocami ;)))) Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. myślę, że wcale nie jest mu tak ciężko- to kwestia przyzwyczajenia:)

      Usuń
  5. haha...napisane idealnie...ten fragment o miłościwym Twym Panu ;) normalnie śmiałam się sama do siebie...
    a czereśnie? oj dyndały w uszach dyndały...pamiętam też jak zawsze ostrzegano żeby nie połykać pestek ;)
    a Kornelka ma po Tobie to uczucie do roślinek :)
    zdjęcie przy beczce SUPER!! :)
    i porzeczki już są? ja nie mam krzaków porzeczki, ale za 2 tygodnie w rodzinnym domu będę to może się załapię i wyręczę Mamę ;) hehe
    buziaki dla Was!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja sama się śmieję, kiedy to czytam;)
      A porzeczki jeszcze niedojrzałe, ale myślę, że za dwa tygodnie będą w sam raz:)

      Usuń
  6. Ja też uwielbiam truskawki prosto z krzaczka, są o wiele słodsze niż te "kupione" i myte, chociaż minusem jest czasami piasek między zębami :)
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co tam piasek, są szczoteczki i nici- dla tego smaku warto:)

      Usuń
  7. Nie wiem czym bardziej się zachwycać:zdjęciami roślin,truskawek,czereśni czy Kornelki!!!Aż mi się buzia śmieje:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. a mi się buzia śmieje, kiedy czytam tyle komplementów:)

      Usuń
  8. Wszystko co tyczy sie czerseni to prawda... Pamietam jak dyndaly na moich uszach :) Ach to byly czasy... Szkoda, ze cofnac sie nie da :)
    A Kornelcia przeslodka... Mam jedna prosbe :) Wrzucaj wiecej zdjec swojej pocieszki bo tak milusio sie na nia patrzy :)
    Pozdrawiam was kochane dziewczynki :) Moja Andy tez juz zasnela wiec ja mam czas teraz na blogowanie i szydelkowanie... Na szczescie jutro jeszcze dzien wolny od pracy wiec moge posiedziec dzis dluzej :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może to i lepiej? Wszak wszystko musi mieć swój czas:)Jeszcze trochę i naszym dziewczynkom będą dyndały na uszach czereśnie:)

      Usuń
  9. Co do porządków to u mnie ja jestem tą, która zaczyna i która kończy, mój M zawsze ma zamiar. A czereśnie mi też najbardziej smakowały te prosto z drzewa;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. sama często łapię się na tym, że"mam zamiar" i na fakcie tym się kończy:)

      Usuń
  10. Truskawki prosto z krzaczka smakują najlepiej :)
    Śliczne zdjęcia :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ale Lady ma długie włoski:)Tylko mój taki łysolek jeszcze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. urosną mu:) Moja też długo prawie włosów nie miała, a później ruszyły jak szalone:)

      Usuń
  12. Czereśnie. pycha!!!! Piękne zdjęcia i śliczna paterka!
    A Kornelka słodziutka!
    Miłego dnia kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. paterkę sama malowałam, więc tym bardziej się cieszę, że się podoba:)

      Usuń
  13. Powinniśmy naśladować dzieci , a nie ciągle czyścić , myć itp. dzieci instynktownie robią bardzo mądre rzeczy , a my dorośli to wszystko zmieniamy - szkoda, słodziak ta Twoja córcia i jak to mówią szczęśliwe dziecko- to dziecko wybrudzone, wesołe, pozdrawiam Dusia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, Dusiu, coraz częściej przyłapuję się na tym, że zachowuję się jak ona:) Kiedy mamy ochotę- siadamy na trawie- te chwile razem są zbyt cenne, żeby myśleć o plamach;)

      Usuń
  14. U nas za czereśnie winszują sobie ..28 pln/kg.. Więc jeszcze poczekamy:) Kornelka wie co dobre:) No właśnie, u nas był generalny zakaz picia napojów po zjedzeniu owoców, dobrze to pamiętamy:) - a moja Mama na te wspominki wypiera się i mawia że nic takiego nie mówiła:)))
    Pozdrowienia serdeczne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. u nas pierwsze były po prawie 25zł w lidlu. A już następnego dnia po 15, trzeciego- 12, a dziś już 8:)

      Usuń
  15. Ale urocze zdjęcia małego działkowca:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Oj tak pamiętam do dziś czereśniowe kolczyki, teraz moja córcia takie nosi.
    Słodziutki działkowiec Ci rośnie.
    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja jeszcze nie czereśniowa, na razie trochę się boję jej dawać, żeby wzdęć nie dostała:)

      Usuń
  17. Już czreśnie? Jakoś w tym roku wszystko szybciej... U nas na podlasiu jako, że posiadamy biegun zimna, troszkę się opóźnia roślinność a co za tym idzie owoce, warzywa. Jeszcze sie nie nacieszyłam truskawkami ;) nie masz tak najgorzej, mój mąż nie sprząta wcale, czeka aż mu podam kolację, bo on jest ciągle zmęczony itp. To temat rzeka, nie będę się rozpisywać o tym, ale taka prawda że nie został tego nauczony, a teraz ja muszę się z tym borykać.Też mi się czasem coś w kieszeni otwiera... ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. szybko, szybko, niektóre rzeczy, jak piwonie, ledwie zdążyłam zauważyć...
      Fakt, mojemu też kolację szykuję, ale codziennie wraca do domu po 22giej i mało kiedy w ciągu dnia przepracowuje mniej niż 11-12 godzin, więc należy mu się:)
      A sprząta, bo po prostu lubi czystość:)

      Usuń
  18. Czeresienki mniam, mniam :-))))

    OdpowiedzUsuń
  19. Uwieczniłaś na zdjęciach same śliczności!

    OdpowiedzUsuń
  20. narobiłaś mi ochoty na czereśnie:))

    OdpowiedzUsuń
  21. Ale Ci mały ogrodnik - pomocnik rosnie!!! Boska jest!!!!!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.