Czy łatwo być Mamą- FIT ?

Dla pytanie jest retoryczne, bo mi bynajmniej łatwo nie jest...
Należę do osobników mających z wagą problem od zawsze- wystarczy chyba powiedzieć, że biorąc ślub ważyłam mniej niż idąc do Pierwszej Komunii...
Że różnica między najmniejszym wskazaniem wagi i niechlubnym "rekordem" wynosiła około 50 kg...
Zgroza, prawda?
W wagowym maratonie swojego życia nie zaliczyłam tylko bulimii, bo nic nigdy nie było w stanie skłonić mnie do wymiotów...
Mało jest na rynku specyfików,których nie próbowałam- z chińskimi ziołami podejrzanego pochodzenia włącznie, nie wspominając o robiącej dziwne rzeczy z człowiekiem Meridii (nie, żebym krytykowała, stosowana pod kontrola rozsądnego lekarza była rewelacyjna;)
Aczkolwiek wychudzona nie byłam nigdy, rozmiar 38 leżał na mnie całkiem przyzwoicie (ach, gdzie te czasy;)
W gorszych okresach potrafiłam winić wszystko i wszystkich, choć to chyba nie tylko moja przypadłość...
Czy mam żal do rodziców?
Trochę, do dziadków chyba tak samo, ale nie żal za całokształt, tylko za wpojenie mi fatalnych żywieniowych nawyków ("Dzieci bywają złośliwe, wcale nie jesteś grubaskiem, jesteś tylko pulchniutka, z wiekiem to minie, może zjesz czekoladkę na lepszy humorek?")...
Ale dzieckiem przestałam być wieki temu...

Po ciąży nie schudłam, choć minęło półtora roku...
Nie znaczy to jednak, że machnęłam ręką lub dalej czekam na magiczną pigułkę, która w cudowny sposób odwróci metabolizm, pozwalając chudnąć tym bardziej, im więcej będę jeść (serio, takie miałam kiedyś marzenie;)
Irytuje mnie, kiedy czytam opinie niektórych Mam, że dbałość o siebie jest najważniejsza, że nie ma co oglądać się na męża, tylko przymusić go do opieki nad dzieckiem, byle tylko móc trzy razy w tygodniu biec na fitness czy zumbę... 
Po prostu czasem się tak nie da, bo nie każdy mąż pracuje po 8 godzin przez 5 dni w tygodniu - mój dla przykładu spędza w niej codziennie, przez 360 dni w roku, średnio 11-13 godzin... (tak, nikt mu nie każe, wybór takiej, a nie innej drogi zarobkowania należy do nas, przedstawiam tylko fakt.)
Nasi rodzice są w pełni aktywni zawodowo, a ja jestem matką świrniętą i nie zostawiłabym Kornelki z kimś obcym... (wiem, mój błąd w myśleniu, ale na razie nie potrafię sobie z tym poradzić...)
Nie usprawiedliwiam się, bo nie o to tu chodzi- rażą mnie tylko czasami niektóre "mądrości"... Zwyczajnie krzywdzące...

Do czego zmierzam?
Przetestowawszy na sobie niemal wszystko w dziedzinie odchudzania, wiem jedno- tylko i wyłącznie zbudowanie zdrowych nawyków żywieniowych, okraszone przynajmniej umiarkowaną dawką aktywności fizycznej, może zdziałać ten upragniony "cud" i zaowocować zgrabną sylwetką.
Po przejściu bardzo długiej drogi pełnej wzlotów i upadków, z naciskiem jednak na te ostatnie, znów stoję na starcie.
Nie mówię sobie już, że "muszę" schudnąć, bo wcale tak nie jest.
Po prostu chcę, dla własnego zdrowia chociażby, bo jednak łatwiej jest biegać po schodach bez nadprogramowego bagażu wokół bioderek;)
Grzeszków słodkościowych od jakiegoś czasu już nie popełniam, niewiele jest innych, do których mnie ciągnie (żal tylko ukochanej sałatki z ulubionej pizzerii, ale nic to, sama sobie zrobię bez majonezu;)...
Odżywiamy się zdrowo i to bynajmniej nie od dziś.
Problemem jak dotąd był ruch...
A przecież mam i stepper, i rowerek, piłki, ciężarki i sporo podobnych akcesoriów...
Choć ciężko się zmobilizować do domowych ćwiczeń(czy to tylko moja przypadłość?), tym razem się nie poddam, choćby trzeba było nieco okroić chociażby urwane nocne godziny szydełkowe;)



Kochani, wiosna to najlepszy czas:)
Fakt, wolę się nie zastanawiać nad składem chemicznym pierwszych nowalijek;) Przynajmniej koperek mam już swój własny;)
Ale wiosną chce się chcieć, warzywa może posiekać za nas robot, zmiksuje nam też koktajle;)
Ruszamy do boju?:)

A na zachętę- bo "zdrowo" nie znaczy "niesmacznie", przepis:)

Potrzebujemy (to porcja dla 4 osób):
600-800g fileta z kurczaka
średni brokuł- ok.500g
3-4 młode marchewki
5 dużych ząbków czosnku
pęczek koperku
łyżkę oliwy z oliwek
sól i pieprz do smaku
250-300g makaronu (preferuję pełnoziarnisty, ale ten już długo zalegał w szafce i trzeba było zużyć;)

Mięso z czosnkiem podsmażamy na oliwie. Doprawiamy solą i pieprzem.
Dodajemy zblanszowany brokuł (podzielony na różyczki) i marchewkę (pokrojoną w cienkie plasterki).
Podsmażamy razem ok. 5 minut, dodajemy ugotowany makaron i posiekany koperek.

I gotowe:)
Opcjonalnie, jeśli nasza dieta nie jest zbyt ścisłą, możemy zagotować pół szklanki mleka, dodać do niego pokrojoną kulkę mozzarelli i podgrzewań na małym ogniu aż do jej rozpuszczenia- wtedy całość wlewamy na patelnię do naszego dania.

Prawda, że proste?:)

Wam życzę smacznego, a sama biorę dziecko i zmykam na spacer:)

You May Also Like

14 komentarze

  1. Hej kochana!!! Wiesz co ja odstawiłam pieczywo, zastąpiłam je chlebkami sonko, no i ziemniaki praktycznie raz na dwa tygodnie spożywam, rzadko smażę, piekarnik poszedł w ruch... ćwiczę to fakt, ale jem słodycze, makarony (bo tego wyzbyć się nie mogę - a próbowałam) itp... a chudnę...
    Jedzonka pokazujesz mniam!!!!!!
    Powodzenia - trzymam kciuki !!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przeczytalam z zapartym tchem. Najgorsze sa nawyki a diety cud nie istnieja, trzeba zmien sposob zywienia na cale zycie a nie na miesiac I
    ! Jadac rozsadniej, czytac skladniki danych produktow itd. Zreszta co ja bede mowic. Sama wiesz. W moim rodzinnym domu problem wagi byl tylko kwestionowany gdy poszlam do Liceum. Ale to byla moja wina, nie rodzicow. Trzymam za Ciebie kciuki.

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana wiem o czym mówisz (piszesz). Ja matka bliźniaków, nienormowany czas pracy, stale pod telefonem, dużo stresu, szybkie jedzenie. Ale tym razem powiedziałam dość. Od dwóch miesięcy walczę. Dieta i ćwiczę, w domu właśnie bo do klubów nadal czasu brak. Dodatkowo maszeruję w rytmie power walking, codziennie dłużej i z większym bananem na twarzy. Teraz jestem chora, gdy nie mogę wyjść na przechadzkę na godzinkę, półtorej. Lecą cm a co ważniejsze czuję się świetnie.
    Potrzeba samozaparcia, trochę dobrego nastawienia i godzinki czasu nawet co drugi dzień. Dobra mama to szczęśliwa mama a ruch wpływa na szczęście. Życzę powodzenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Wyśmienicie!!Zdrowie przede wszystkim:)
    Dobrze robisz i trzymam kciuki za powodzenie!
    A wierzę bardzo że Ci się uda,sama należę do -jak to nazwałaś- matek FIT ;) bez przesady rzecz jasna bo nie mogę oprzeć się słodyczom i róznym pysznosciom kuchni polskiej ale jednak.Zdrowo i kolorowo;)
    ps.po drugiej ciąży nie schudłam.Waga niemiłosiernie siegała 80 kg.Po dwóch latach powiedziałam STOP.Dość.Tak dla siebie!Udało się - na chwilę obecną nie przekraczam 58 przy wzroście 168.Czuję się o niebo lepiej.Zwłaszcza od wewnątrz.

    Super wypowiedź,Madelinko :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Każda z nas w mniejszym lub większym stopniu zmaga się z tym problemem. Ja co do wagi nie mam zastrzeżen, ale moje ciało się zmienilo i nie podoba mi się to. Zaczynalam cwiczenia wiele razy... Teraz zapisalam sie na aerobik i widze efekty choc mam wrazenie ze to za malo. Na diety nie mam cierpliwosci. Stawiam na cwiczenia i regularne jedzenie 5 posilkow co 3 godziny. Powodzenia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jedz stałe posiłki 5x dziennie. Nie pomijaj drugiego śniadanie i podwieczorku. Moja znajoma schudła 50 kg, ale je 7 posiłków dziennie, bardzo malutkie porcje. Ja się tego uczę i ćwiczę. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. ha...normalnie sama bym tam mogła napisać to co ty w dzisiejszym poście...kiedyś 38 tez na mnie fajnie leżał i to był NAJlepszy czas ;p dopingują mnie słowa dziewczyn z komentarzy...może i mnie się się wreszcie uda :)
    WIOSNA faktycznie sprzyja wszelkim tego typu zmianom :)
    Dziękuję Ilonko za takie przedstawienie tematu :)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  8. Nie tylko Ty jedna nie zostawiłabyś swojego dziecka pod opieką obcej kobiety - bo ja też nie :-)) I wcale nie uważam tego za złe . Po prostu za mocno ją kocham hihi i uważam ,że nikt tak dobrze się nią nie zajmie jak ja , ot cała filozofia :-))

    Problem z wagą też mi znany .. ale jak napisałaś 50 kg , to szooook .. różnica kolosalna !
    3mam kciuki ! :-))

    OdpowiedzUsuń
  9. też problemy z utrzymaniem wagi po prostu lubię jeść ... mogę jeść często (cały czas niemal) lubię jeść tłusto (to z dzieciństwa chyba) porcje mam jak chłop pracujący na budowie i przegryzam słodko... ach tak lubię!!!!
    teraz jestem na diecie (mój M. na mojej diecie żyje kilka lat bo dla niego to normalne jedzenie) ... idzie mi dobrze schudłam 11 kg jeszcze chcę 3 się pozbyć ale czy później utrzymam wagę??? to będzie wyzwanie!!!

    OdpowiedzUsuń
  10. Różnie to bywa, jak większość Basiek jestem okrągła:-))))
    pocieszam się tym, że grubi są sympatyczni:-)))))
    A jedzonko fajne!

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też mam straszny problem z tyciem. Przez półtora roku przytyłam 23 kg. Wszystko przez chorobę. Liczyłam że jak będzie lepiej i zacznę się ruszać to wrócę choć troszkę do wagi z przed lat. A tu nic nie drga i czas na dietę. Z moich doświadczeń żywieniowych polecam program i książkę K. Bosackiej "Wiem, co jem i wiem, co kupuję". Poza tym po ostatnich rozmowach z dietetykiem odstawiłam kurczaki (chyba że masz dostęp do domowych hodowli) - to chym są faszerowane przechodzi na nas i bardzo zabuża pracę jelit, czyli trawienia. Indyki i kaczki nie da się tuczyć większością świństw bo albo nic nie dają, albo zwierzę umiera od nich. Najczystrze są podobno gęsi - bo muszą paść się na łakach i nie działają na nie różne specyfiki lecznicze. To tak dot. chudego mięsa. A kolejna moja rada to nie smarz na oleju z oliwek (oczywiście wybór należy do Ciebie). Olej z oliwek jest zdrowy i ma przeciwutleniacze jedynie na zimno (do chleba, sałaty). Pod wpływem temperatury niszczy się jego zbawinne działanie i staje się rakotwórczy. Najlepszym olejem do wysokich temperatur jest smalec (oczywiście ten ze sprawdzonego źródła), a zdrowotnie olej rzepakowy (czysty olej rzepakony, ni ejakieś mieszanki olejowe). Poza tym na poprawę trawienia warto pić i jeśc zioła. Ja ostatnio regularnie zaczęłam zarzywać ostropest - na wątrobę. Nie boli mnie, ani nic podobnego, ale dietetyczka powiedziała że słaba wątroba spowalnia trawienie i ja mam coś z nią nie tak. Teraz obserwuję odżółcanie się mojej płytki paznoci co jest potwierdzeniem, że miałam coś z wątrobą nie tak. To tyle na gorąco. Trzymam kciuki za powodzenie Twojej misji zdrowego żywienia!

    OdpowiedzUsuń
  12. Ech... z tym odchudzaniem,to mój odwieczny problem :( To walka z wiatrakami,mam kompletny brak silnej woli...ale wciąż liczę,ze jeszcze mi się uda ;) Pozdrawiam i zapraszam po wyróżnienie ♥

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziewczyny jedzmy wszystko, ale z umiarem i jeśli zastosujemy się do słów ...jemy żeby żyć, a nie na odwrót będzie okej,oczywiście ruszajmy się ale niech myślą będzie zdrowy tryb życia , a nie jedyny cel - schudnąć, Jestem kobietą z doświadczeniem [ lepiej brzmi ] niż w pewnym wieku ha ha i wiem co piszę , nie potrzeba drakońskich diet, itp, tylko zdrowy rozsądek .Co do opieki nad dzieckiem - powierzyć , nie powierzyć ja opiekuje się ciągle "cudzymi " dziećmi , wszystkie są nasze i traktuję je jak członka rodziny, ma obowiązki ,ale i swoje prawa,jest zabawa, nauka, praca - po prostu wychowuję i traktuję Normalnie, ale zaznaczam ,że nie w każdej rodzinie opiekowała bym się dzieckiem, dziecko można nauczyć Rodzica nie , pozdrawiam ciepło Dusia

    OdpowiedzUsuń
  14. Ja moze nie powinnam nic pisac bo problemow z waga nigdy nie mialam.
    Ale napisze ze podoba mi sie ten przepis, wyglada bardzo smakowicie wiec kopiuje go i w tym tygodniu jeszcze wyprobuje.
    usciski

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.