Kolejny wianek, czyli zaklinanie lata trwa:)

Przed chwilą nad naszymi głowami przetoczyła się burza- na szczęście i deszczu raczyło trochę spaść i w końcu znów jest czym oddychać:) Moje dziecię, w swej niezmierzonej łaskawości dla mamy, która potrzebowała chwili oddechu, raczyło przespać nie tylko owy atmosferyczny wybryk, ale bite trzy godziny:) Ostatnio coraz częściej zdarza jej się poobiednia drzemka- a coś takiego przez długi czas, właściwie odkąd skończyła 6 tygodni, właściwie się nie zdarzało. Wśród naszych pracowników sezon urlopowy, więc wspólnego czasu z M. właściwie już nie mamy, a choć kocham Lady do szaleństwa, to jednak zajmowanie się takim maluchem przez 14 godzin z rzędu i wstawanie co pół godziny w nocy celem podania butelki z wodą (wypija jakieś 500ml przez noc)- potrafi człowieka wykończyć. Ale moje dziecko jest wyrozumiałe i dziś dostałam czas dla siebie:) Spędziłam go wśród juty, suszków i sorgo, które chyba wróci do łask;) Przygotowałam materiały na kolejne wianki i nie oparłam się też pokusie stworzenia jednego:) Zdjęcia są jakie są, bo za oknami trochę szaro...
To kolejny wianek na słomianym spodzie- bazę kompozycji stanowi juta, natomiast środek wypełniłam zatrwianem-żółtym i fioletowym oraz zielonym i bielonym sorgo. Żeby nie było monotonnie- dodałam kilka kocanek- w tym roku zakwitły mi niemal tylko żółte, choć trafiło się też kilka inaczej wybarwionych:) Całość ma około 30cm średnicy.


Jak widać, zdjęcia znów robione są na balkonie, więc jeszcze ujęcie wśród zieleni;)
I na balustradzie:
 
Wczoraj u Malanki przeczytałam cudowny post o lecie, jakie pamięta sprzed lat. Swoich wspomnień dziś snuć nie będę, ale z latem zawsze kojarzą mi się bociany- z letnimi wyjazdami na wieś, gdzie bocian to niemal świętość i wielkie błogosławieństwo dla gospodarstwa, w którym postanowił uwić sobie gniazdo. Takie boćki udało mi się sfotografować w niedzielę:)
 
Zresztą nie tylko boćki trafiły w obiektyw, ale o tym następnym razem;)
 
Kochani, pozdrawiam Was serdecznie i życzę miłego wieczorku:) Ja chyba swój spędzę(o ile Kornalka raczy zasnąć po kąpieli;) na balkonie żłopiąc lemoniadę z miętą;)

You May Also Like

21 komentarze

  1. Wianek wyszedł Ci jak zwykle piękny! Zawsze mnie zastanawiało, czy te kwiaty w nich są żywe, czy suszone. Ale chyba suszone, prawda? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te akurat tak- i zatrwian i kocanki po zasuszeniu nie są tak kruche jak np. lawenda i łatwo układa się z nich kompozycję. Z lawendą natomiast problemem jest straszne krusznie się roślin, więc lepiej jest wianek zrobić ze świeżo ściętej i pozwolić jej się zasuszyć. Zatrwian też nie musi być ususzony do wianka- ale wtedy trzeba pamiętać, żeby układać go ciaśniej- po zaschnięciu straci trochę na objętości.

      Usuń
  2. Piękne wianki, pewnie Kornelka też niebawem się nauczy:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie tak, już w ciąży plotłyśmy razem wianki:)

      Usuń
  3. Hi, hi - boćki - cudowne zdjęcie. Madelinko wianki robisz przepiękne, nie mogę się napatrzeć na Twoje wszelakie zdolności. Cieszę się, że Kornelcia postanowiła Mamusi dać odpocząć :) Ja już się pogodziłam z faktem braku snu w dzień mojego dziecka - no bo jak do tej pory nie nauczył się spać, to już jako ponad 4-ro latek się nie nauczy ;))
    Ogromnie mi miło, że post o dawnym lecie się spodobał :)) Oh, te dawne czasy...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niby nie takie dawne te czasy, a jednak tak odległe...
      a z tych bocinów, to ucieszyłam si jak dziecko- dawno ich nie widziałam:)

      Usuń
  4. Przepiękny jest wianek i piękne ujęcie BOĆKÓW:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoje wianki są przepiękne! Piękny masz ten fioletowy zatrwian mnie trafił się sam żółty:(za to kocanki mam żółte,rude i różowe.Mam pytanko to sorgo też sama siejesz czy kupujesz?
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. na razie kupuję, choć w tym roku będę miała trochę własnego- nie wzeszło tak, jak się spodziewałam, kwiatostany też myslałam, że będą bardziej okazałe, ale chyba za gęsto było posiane, bo chociaż to trawa, to jednak wiecha kwiatostanu jest dość duża i potrzebuje trochę miejsca, a moje tam gdzie raczyły wykiełkować- są ściśnięte w jednym miejscu. I chyba też lepiej by im było na bardziej słonecznym stanowisku- w przyszłym roku drugie podejście:)

      Usuń
  6. Jak każdy wianek który tworzysz, ten również jest piękny, wyjątkowo letni, kolory cudowne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziękuję- jeśli nie tylko w moich oczach sprawia letnie wrażenie, to znaczy, że cel osiągnięty;)

      Usuń
  7. Piękne te wianki i te kolory....cudne :)
    Aż czuje się lato.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dziś znów czuje tylko upał:) Był pomysł na wianek, ale ręką ani nogą nawet ruszyć się nie chce;)

      Usuń
  8. Trafiłam do Ciebie przez przepis na ciasteczka owsiane, który znalazłam u Tynki i znalazłam tu tyle kolorów i pięknych rzeczy, że zostaję na dłużej :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. witam Cię serdecznie- rozgość się:)

      Usuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.