A oto i moje pierwsze tegoroczne pierniczki, na razie jeszcze w wersji "łysej", bo nijak nie mogę wykrzesać w sobie energii na zabawę z lukrem;) Dzielnie próbuję powstrzymać się od ustawicznej konsumpcji, bo akurat takie, bez żadnych dodatków, lubię najbardziej.

 
 
 
 
Przepis od lat mam ten sam- jest w ciągłym użyciu, bo zwyczajnie się sprawdził, a choć i z wielu innych pierniczki mi smakują, to jednak do tego jednego wciąż wracam. Pierniczki zaraz po upieczeniu są miękkie, twardnieją po ostygnięciu, by po ok. dwóch tygodniach mięknąć na nowo. Spokojnie można je przechowywać dość długo- u mnie najdłużej wytrzymały sześć tygodni w szczelnie zamykanych puszkach, takich z gumkami pod przykrywką, ale ponoć można i dłużej. Jeśli spóźnimy się z pieczeniem, można cały proces przyspieszyć przez albo przez pozostawienie ich na dwa-trzy dni bez przykrycia- wchłoną wilgoć z powietrza, albo wkładając do pojemnika, w którym je trzymamy ćwiartki jabłka- pobiorą niejako przy okazji trochę jego subtelnego aromatu:)
 
Jak zrobić pierniczki? Sam przepis jest bardzo prosty:
 
1kg mąki pszennej+ dodatkowa do podsypywania
500-550g miodu- z naturalnym są bardziej aromatyczne, ale ze sztucznym miękną szybciej
kostka masła(taka 250g)- z braku masła może być też dobra margaryna, bo i tak się udadzą:)
szklanka (sypana z górką) cukru pudru
2 płaskie łyżki sody oczyszczonej
6-7 łyżek przyprawy do piernika- sprawdzi się też taka do grzańca albo dla fanów cynamonu- sam cynamon
2 średnie jajka
2 łyżki kakao- nie jest niezbędne, bez niego pierniczki będą miały bardziej "naturalny" kolor
 
Masło topimy w rondelku razem z miodem, cukrem, przyprawą piernikową i kakao, odstawiamy do przestygnięcia. Przesianą mąkę mieszamy z sodą oczyszczoną, wlewamy masę maślano-miodową, dodajemy jajka i całość zagniatamy- zwykle nie ma z tym najmniejszych problemów, ciasto jest przyjemnie elastyczne, nie klei się do rąk. Dzielimy je na kilka części i wałkujemy podsypując mąką- najlepiej na grubość 3-4mm- czym grubsze, tym bardziej miękkie będą po upieczeniu. I popuszczamy wodze fantazji wycinając z niego co tylko chcemy. Jeśli mają zawisnąć na choince- przed pieczeniem musimy w nich zrobić otworki, np. wykałaczką. W międzyczasie nagrzewamy piekarnik do 180 stopni i pieczemy- dość krótko, jakieś 7-10 minut. Jeżeli nie mamy w planach lukrowania lub polewania czekoladą- przed pieczeniem można je posmarować rozmąconym białkiem z odrobiną cukru pudru- będą przyjemnie błyszczące:)
 
 
 
 


You May Also Like

6 komentarze

  1. Zapraszam do mnie po odebranie wyróżnienia:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale się szybko zabrałaś za pierniki! Wyglądają pięknie...
    Ja też mam swój wieloletni przepis i trzymam się go wiernie:).
    Buziaki i głaski dla Brzuszka:)))))_

    OdpowiedzUsuń
  3. oj ja tez muszę poczynić pierniczki:)) jak czytałam Twój opis to tak jakbym czytała swój...:) też kiedyś ponad 2-lata temu zwolniłam żeby zająć się spełnianiem swoich marzeń...i teraz jedno takie marzenie ma już 2-latka i jest największym moim skarbem:)) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo to chyba jest jeden z najpopularniejszych przepisów i naprawdę ciężko coś w nim zepsuć:)
      Moje marzenie ma przyjście na świat przewidziane na jutro, więc powolutku zmieniam się w kłębuszek nerwowy;)

      Usuń
  4. z chęcia skorzystam z przepisu :)
    pozdrawiam
    AG

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy pozostawiony komentarz - każde Wasze słowo jest dla mnie niezwykle ważne. Masz jakieś pytania - zostaw swój email - odpowiem na pewno.